16:41 28 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1631551
Subskrybuj nas na

Polska ma dużo czołgów, ale nadal potrzebuje nowoczesnego głównego pojazdu bojowego. Media piszą, że kupowanie amerykańskiego M1 „Abrams” to nie jest zły pomysł. Rzeczywiście, nieźle, jest jednak kilka „ale”...

Niestety nie ma informacji, czy autorzy amerykańskiego pisma „The National Interest” lubią grać w „World of Tanks” na komputerze, ale na papierze robią to na pewno. W zasadzie nie ma w tym nic złego – na tym polega ich praca. W publikacji niedawno ukazał się artykuł Dana Goure'a, który zasugerował, że „polskie siły zbrojne będą musiały walczyć z Rosją bez podstawowych czołgów bojowych”.

Ponadto dziennikarz uważa, że dostawa amerykańskich czołgów M1 „Abrams” do Polski może rozwiązać problem modernizacji armii tego europejskiego kraju.

Spróbujmy zastanowić się, czy to twierdzenie jest prawdziwe.

Rosję wciąż powstrzymują radzieckie czołgi

Polskie wojsko pretenduje do roli awangardy NATO w Europie. Położenie geograficzne, skład liczbowy i jakościowy oraz uwarunkowania historyczne pozwalają Polsce uważać się za siłę chroniącą Europę przed nieuchronnym zagrożeniem ze Wschodu, gdzie nowe „Imperium Zła” gromadzi energię. Zgodnie z tą logiką czołgi sił lądowych współczesnej Polski powinny być główną „stalową pięścią” nadchodzącej bitwy.

Polskie siły pancerne bazują na bogatym radzieckim dziedzictwie, na czołgach T-72 wyprodukowanych w latach 80. i 90. XX wieku. Tymczasem w Polsce maszyny te były produkowane na licencji radzieckiej. Czołgi trafiły do Wojska Polskiego i na eksport do niektórych krajów trzeciego świata. Choć szybko się starzeją, do dziś czują się dobrze: w lipcu 2019 roku rozpoczęła się modernizacja, a pod koniec roku zmodernizowane T-72 zaczęły trafiać do Sił Zbrojnych RP.

Ponadto na bazie tego radzieckiego czołgu na początku lat 90-tych Polska stworzyła własny produkt – PT-91 „Twardy”, który był produkowany seryjnie w latach 1995-2002. W sumie wyprodukowano ponad 200 sztuk sprzętu. W związku z ulepszeniem wyposażenia, systemu kierowania ogniem i silnika powstało kilka modyfikacji w oparciu o model podstawowy, ale bardziej radykalna zamiana stała się istotna już w połowie 2000 roku, kiedy rozpoczęły się dyskusje nad stworzeniem nowego podstawowego polskiego czołgu.

Polski czołg. Ambitnie, drogo

Polski przemysł obronny pokazał niezwykle ciekawe projekty koncepcyjne. Pod koniec lat 90-tych dyskutowano o planach czołgu PT-94 „Gorilla”, a w 2013 roku pokazano najnowocześniejszy czołg koncepcyjny PL-01 o bardzo stylowym wyglądzie. Ale maszyna koncepcyjna jest sztuką, a dostarczanie sztuki masom to zadanie o zupełnie innym poziomie złożoności. Stworzenie prawdziwego czołgu, a tym bardziej organizacja jego produkcji dla współczesnej Polski to niezwykle trudne finansowo i ambitne zadanie. Stąd te wszystkie próby Warszawy, która jest zainteresowana współpracą z Koreą Południową, gdzie produkowany jest czołg K2 Black Panther i deklaruje chęć wzięcia udziału w projekcie stworzenia The European Main Battle Tank, o którym mówił prezydent Andrzej Duda na spotkaniu ze swoim francuskim odpowiednikiem Emmanuelem Macronem w lutym 2020 roku.

Tak czy inaczej, bez aktualizacji floty czołgów siły zbrojne nie mogą istnieć dalej.

Czołg M1 „Abrams”
© Sputnik . Sergey Melkonov
Czołg M1 „Abrams”

Polska „pięść czołgowa” – jaka ona jest?

Na początku XXI wieku, w ramach integracji z Unią Europejską i NATO, Polska nabyła od Niemców czołgi Leopard 2A4. Używane „Leopardy” okazały się zauważalnie świeższe od wielu T-72 i jedna z brygad czołgów Wojska Polskiego została w nie całkowicie przezbrojona. W 2013 roku podpisano kontrakt na dostawę ulepszonej wersji Leoparda 2A5, który w ilości 105 sztuk dostarczono w ciągu najbliższych dwóch lat.

W efekcie w skład nowoczesnej polskiej „pięści czołgowej” wchodzą cztery modele czołgów podstawowych – T-72 (około 500 sztuk, w tym około połowa w magazynach), PT-91 „Twardy” (ponad 200 sztuk) oraz dwie modyfikacje niemieckich „Leopardów” (łącznie prawie 250 sztuk). I o ile Leopard 2A4 jest pojazdem podobnym pod względem możliwości do T-72, to Leopard 2A5 jest już potężniejszym czołgiem z lat 90., stworzonym specjalnie do walki z bardziej zaawansowanymi radzieckimi T-80.

Organizacja współdziałania takich sił czołgu nie stwarza żadnych problemów, ale z punktu widzenia kosztów eksploatacji i kompatybilności części zamiennych i amunicji sytuacja wygląda bardzo problematycznie. O ile T-72 i PT-91 mogą korzystać z tych samych podzespołów, o tyle z „Leopardami” nie mają one nic wspólnego. Oczywiście (z punktu widzenia czasopisma „The National Interest” i prawdopodobnie władz Warszawy) potencjał przeciwnika też nie jest wspaniały pod względem wymienności i wzajemnej pomocy w terenie, skoro rosyjskie czołgi podstawowe T-90, T-80 i czołg ciężki przełomowy T-14 „Armata” to bardzo różne maszyny.

„Abrams” ustąpi rosyjskiej „Armacie”, ale na razie jej tam nie ma

Ale jeśli weźmiemy przykład starszych partnerów NATO, na przykład Niemiec i Stanów Zjednoczonych, to jeden podstawowy czołg jest nadal wysoce pożądanym standardem.

A teraz (nawiasem mówiąc nie pierwszy raz) pojawia się pomysł na dostawę do Polski amerykańskich czołgów podstawowych M1 „Abrams”. Masowe i zasłużone, robiące wrażenie pod względem swoich zdolności taktycznych i technicznych oraz zdolne do integracji z systemami operacji bojowych NATO. Z ugruntowanym systemem obsługi, także w Polsce. Dlaczego w Polsce? Dla stacjonującej tam amerykańskiej brygady czołgów została opracowana logistyka dostaw części zamiennych. W połączeniu z informacyjną interakcją z polską armią przyszłości, do której trafią amerykańskie F-35 i inne rodzaje wyposażenia, wszystko wygląda dość logicznie.

Czy „Abrams” będzie w stanie „walczyć” z rosyjskimi czołgami? Pod względem zdolności bojowych pojazdy amerykańskie są nominalnie gorsze od czołgów T-14 Armata. Zalety rosyjskiego czołgu są oczywiste – zupełnie nowy układ kadłuba, bezludna wieża i perspektywa potężniejszego 152-mm działa zamiast typowych dla rosyjskich czołgów 125-mm. Minus też jest oczywisty – „Armaty” nie ma jeszcze w armii.

Jeśli chodzi o rosyjskie T-90 i T-80, to zostały one stworzone między innymi do walki z „Abramsami” i mogą się im przeciwstawić, ponieważ generalnie mają bliskie możliwości bojowe.

Czy czołgi dla Polski zapobiegną bezrobociu w Ameryce?

Mówiąc o „Abramsach” nie możemy zapominać o kwestii ceny. Oczywiście historia zna przypadki dostaw broni z zapasów po kilkukrotnie niższych kosztach – z tego czy innego powodu. Ale zacznijmy od faktu, że wartość handlowa jednego amerykańskiego czołgu może wynosić od 6 milionów dolarów i więcej. 

Według danych na 2018 rok w Stanach Zjednoczonych było ponad 3000 takich czołgów i taniej byłoby dla Warszawy je kupić. Albo można wyprodukować je od podstaw, z organizacją montażu w Polsce, ale z produkcją komponentów w samych Stanach Zjednoczonych. Właściwie o tym pisze „The National Interest”, wskazując, że w ten sposób będzie można uratować miejsca pracy dla mieszkańców Ohio, Michigan i Pensylwanii. Oznacza to, że publikacja proponuje harmonijne połączenie drżących północnoatlantyckich uczuć z całkiem rozsądnym egoizmem, troskę o bezpieczeństwo sojusznika w obliczu Rosji i dochód dla amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Potrzeba dużo „Abramsów”. Warszawa da radę?

Powiedzieć, że „Abramsy” są złe dla polskiej armii, byłoby kłamstwem. Już kilkaset takich pojazdów pozwoliłoby całkowicie zrezygnować ze starzejącego się T-72, co doprowadziłoby do zmniejszenia ogólnej liczby czołgów, ale jednocześnie znacznie podniosłoby skuteczność bojową sił lądowych. Gdyby jednak krok po kroku można było zdobyć 400-500 „Abramsów” z opcją na kilkaset kolejnych czołgów, to zostałby osiągnięty naprawdę poważny cel – przeniesienie jednostek czołgów sił lądowych na jeden czołg podstawowy. Dałoby to bardzo wymierne korzyści gospodarcze i umożliwiłoby całkowite odnowienie floty czołgów kraju.

Pytanie zasadnicze brzmi – czy sama Polska jest na to gotowa? Po pierwsze, w projekcie o tematyce militarnej radar.rp.pl gazety „Rzeczpospolita” z lutego tego roku podawano, że budżet obronny kraju nie jest bez dna i wskazywano, że zakup samolotu F-35A Lightning II do 2030 roku docelowo „pochłonie” około 25 miliardów złotych, nie uwzględniając kosztów infrastruktury i szkolenia kadr. Ponadto w publikacji ubolewano nad tym, że Marynarka Wojenna już obecnie jest faktycznie „morskim skansenem” i generalnie perspektywy budżetowe nie są zachęcające.

M1A2 „Abrams”
© Zdjęcie : The U.S. Army
M1A2 „Abrams”

Po drugie, jeśli w składzie sił czołgowych znajdzie się jeszcze jeden model, choćby był doskonały, to koszty wynikające z wewnętrznej niekompatybilności maszyn tylko wzrosną. Oznacza to, że „Abramsa” należy kupować wyłącznie w dużych ilościach, aby zastąpić od razu trzy modele będące w dyspozycji Sił Zbrojnych Polski.

Po trzecie, masowy zakup „Abramsów” i przeniesienie tych pojazdów do rangi jedynego czołgu podstawowego położy kres projektom własnego polskiego czołgu przyszłości, a to są interesy branży i w pewnym stopniu ambicje polityczne, których Polska ma aż nadto.

Amerykańskie czołgi ostrzeżeniem dla Niemiec?

Można przypuszczać, że dyskusja w prasie na temat zaopatrzenia Polski w „Abramsy” jest echem prawdziwych negocjacji na szczeblu wojskowym. Stworzenie odpowiedniego tła w prasie polega w całości na przygotowaniu wyniesienia takiej umowy do sfery publicznej.

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Czy aluzja do dostaw amerykańskich czołgów do Polski nie jest ostrzeżeniem dla niemieckich partnerów? Całkiem w duchu obecnego spadku w relacjach USA-Niemcy.

W każdym razie trudno polemizować z faktem, że dzięki „Abramsowi” wojska lądowe Polski mogły zyskać nowy wygląd i siłę. Chociaż kosztem jeszcze większej zależności technologicznej od partnera NATO zza Oceanu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kaliningrad i Polska: Dopóki „Smiercz” nas nie rozłączy
Może wystrzeliwać pociski nuklearne: jedno z najpotężniejszych dział na świecie trafiło do MO Rosji
Ogromne? Humanoidalne? Bojowe? Jakimi robotami dysponuje Rosja
Nowy rosyjski czołg T-90M: doskonały pomocnik superczołgu „Armata”
Amerykańskie Abramsy będą ochraniać syryjską ropę naftową
Amerykańskie Abramsy pokażą w Polsce na co je stać
Tagi:
World of Tanks, The National Interest, Abrams, USA, czołg, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz