01:35 01 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
451
Subskrybuj nas na

„Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016–2020” Konstantego Radziwiłła miał być nadzieją dla niepłodnych par. Najwyższa Izba Kontroli ujawnia, ile kosztował. Okazuje się, że pochłonął 46 mln zł. I wcale nie jest skuteczniejszy niż in vitro.

Ze sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli z wykonania budżetu Ministerstwa Zdrowia wynika, że do końca 2019 roku na „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016–2020” wydano 46 mln zł, zgłosiło się do niego 5,7 tys. par (stan na grudzień 2019 r.), co zaowocowało liczbą 294 ciąż (to stan na kwiecień 2019 r.). Dane te omawia „Rzeczpospolita”, która wprost pisze, że program to „klapa”.

W 2016 roku Konstanty Radziwiłł, przeciwnik ideologiczny zapłodnienia in vitro, zakończył rozpoczęty za czasów PO-PSL program jego refundacji, który kosztował 244 mln zł. Wzięło w nim udział 19,6 tys. par. i urodziło się 22,2 tys. dzieci (statystycznie to 1,13 dziecka na parę). Jeśli porówna się wyniki, widać jak na dłoni, który z programów przyczynił się do urodzenia większej liczby dzieci.

„W programie uruchomionym przez Radziwiłła zapisano koszty 99,9 mln zł, a nacisk położono na diagnostykę. Jak miała ona przełożyć się na liczbę ciąż, od początku nie było jasne. I dane NIK pokazują, że tego przełożenia nie ma” – pisze „Rz”. I dodaje, że Ministerstwo Zdrowia w zeszłym roku zmodyfikowało program w trakcie jego trwania, by nie musieć już kontrolować liczby potwierdzonych ciąż. Zostawiono tylko wskaźniki tych par, które przeszły etap diagnostyki i miały przejść do kolejnego etapu leczenia niepłodności. Przedstawiciele resortu mieli stwierdzić, że liczba ciąż nie jest najlepszym miernikiem programu, bo „z punktu widzenia założeń i celów jego skuteczność powinna być mierzona liczbą par, które skutecznie zakończyły diagnostykę”.

Ile ciąż ogółem potwierdzono do dziś u uczestników programu? Dokładne dane nie są znane, „pochodzą z wewnętrznych raportów przekazywanych do NFZ przez realizatorów programu, który ma charakter dobrowolny”.

Cały budżet narodowego programu naprotechnologii wdrożonego przez ministra Radziwiłła wynosi 99,9 mln zł. Jednak NIK wyliczyła, że wydano jedynie 46,1 proc. z tej kwoty, raczej więc okaże się tańszy niż zakładano. Tańszy ale i najwyraźniej mniej skuteczny.

Igor Radziewicz-Winnicki, były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za finansowanie in vitro, rozmówca „Rz” twierdzi, że procedury ujęte w programie były już wcześniej refundowane, natomiast nowością jest skupienie ich w ośrodkach referencyjnych (to 16 szpitali, które otrzymały środki na realizację programu).

Jak podaje Radio Zet, eksperci ds. leczenia niepłodności od początku alarmowali, że nowy program nastawiony jest na naturalne metody planowania rodziny, naprotechnologię, zakładającą poszerzoną diagnostykę, ale niemającą wiele do zaoferowania m.in. przy czynniku jajowodowym czy czynniku męskim (40 proc. par). Generalnie wskazania do in vitro otrzymują pary borykające się z zaawansowaną bezpłodnością. W ich przypadku program ministra Radziwiłła niewiele pomoże.

Główne wskazania do zapłodnienia in vitro to m.in. brak lub uszkodzenie jajowodów czy jąder, niewystarczająca produkcja plemników, niepłodność immunologiczna, endometrioza, choroby nowotworowe i konieczność przejścia chemioterapii przez kobietę, nosicielstwo VIV lub HCV, choroby genetyczne, wreszcie niepłodność niewiadomego pochodzenia, której przyczyn lekarze nie potrafią precyzyjnie wskazać.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Morawiecki: Marzy mi się Polska, w której obywatel załatwi sprawy urzędowe, siedząc z kubkiem kawy
Amerykański M1 „Abrams” jako główny polski czołg. Czy to dobry pomysł?
Co będzie z polskim górnictwem? Sasin o kresie energetyki węglowej w kraju
Tagi:
NIK, budżet, gospodarka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz