02:43 28 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
38492
Subskrybuj nas na

Jeszcze rok, jeszcze jedna kadencja i będziemy parszywieć systematycznie, pojedynczo i grupowo, coraz więcej spraw wyrzucimy poza obręb naszego zainteresowania, ustąpimy pola głupocie PiS-owskiej czy PO-wskiej, utwierdzimy wszystkich, którzy wiedzą cokolwiek o kraju nad Wisłą, że jesteśmy lichym narodem i żadnym państwem.

Jak mówił John Maynard Keynes, „gdy zmieniają się fakty, ja zmieniam zdanie”. Keynes nie jest „nasz”, ale to, co wniósł do nauki jest wartością dla wszystkich.

I biegunowo zmienił zdanie

„Nasz” Andrzej Zoll, profesor nauk prawnych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, sędzia i prezes Trybunału Konstytucyjnego, rzecznik praw obywatelskich, w swoim komentarzu sześć lat temu konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, inaczej Konwencję Stambulską nazwał „zamachem na naszą cywilizację”.

Dziś ten sam profesor Zoll broni konwencji, kiedy atakuje ją PiS i przekonuje, że wcześniejszy komentarz był błędem, że „pomylił się”.

Fakty się nie zmieniły, za to profesor Andrzej Zoll przeczytał zapewne jej tekst ze zrozumieniem 6 lat później i biegunowo zmienił zdanie. Przez sześć lat mogłem „podpierać się” jego autorytetem w tej sprawie, a dziś wyszedłbym na głupka, bo profesor się … pomylił.

Zaufałem ministrowi polskiego rządu

Minister Edukacji Narodowej profesor Mirosław Handke reformował polskie szkolnictwo poprzez likwidację małych szkół. „Podparłem” się jego autorytetem i jako wójt gminy zlikwidowałem 3 małe szkoły.

Ledwie podjęliśmy uchwałę o likwidacji, a profesor Handke objawił Polakom, że „szkoła powinna być blisko ucznia” i w miejsce trzech zlikwidowanych zostały powołanie 3 szkoły przez stowarzyszenia.

Wyszedłem na głupka przed lokalną społecznością, bo zaufałem ministrowi polskiego rządu.

W ramach „obywatelskiej dekomunizacji”

Wielu przygłupów oblewa farbami pomniki, które według nich powinny zniknąć z przestrzeni publicznej. Przygłup w „maciejówce” z grupą równie „ciekawych” indywiduów zniszczył popiersie gen. Berlinga przy Moście Łazienkowskim w ramach „obywatelskiej dekomunizacji”.

Pomnik Berlinga w Warszawie
© flickr.com / Wikipedia, Crearive Commons
Zniszczył własność publiczną, pochwalił się tym i zamiast stanąć przed sądem zyskał wsparcie w jakiś tam kręgach, także tych zobowiązanych do stania na straży prawa.
Kilka dni temu zniszczono pomnik marszałka Rokossowskiego, marne są nadzieje na znalezienie i ukaranie sprawców, bowiem przygłupów w „maciejówkach” i nieznanych „aktywistów” jest wystarczająco dużo, a pobłażliwość w tych sprawach staje się państwową normą.

Znany jest fakt, jak starszy „pan” w modlitewnym uniesieniu przy Klasztorze w Częstochowie próbował uderzyć dziennikarkę TVN-u laską, którą zwieńczał krzyż z Jezusem Chrystusem. Nikt z kościelnych hierarchów nie zauważył niestosowności postępku.

Wojna pomnikowa w Polsce ma się na tyle dobrze, że potomkowie - bez żadnych nakazów – na „moim” parafialnym cmentarzu usuwają z tablic nagrobnych swoich ojców i dziadów napisy świadczące o ich służbie w KBW, milicji czy LWP.

„Kiedy rozum śpi, budzą się demony” – ostrzega ryciną Francisco Goya.

Chocholi taniec polskich elit

Już niebawem odbędzie się zaprzysiężenie nowego prezydenta, a chocholi taniec wokół rozkręca się w stylu typowo polskim, tzn. energia, jaką zużywa mogłaby „oświetlić” wiele umysłów, gdyby miała na celu budowę czegoś na przyszłość, a nie destrukcję dla samej destrukcji.

Mężczyźni w kostiumach stylizowanych na polską szlachtę
© Depositphotos / Dimaberkut
Profesor Zoll nie zrozumiał Konwencji Stambulskiej, ale autorytatywnie stwierdził, że jest „zamachem na naszą cywilizację”, dziś mówi, że pomylił się.
Profesor Handke posługując się autorytetem ministra robi ze mnie i mnie podobnych głupków w oczach lokalnych społeczności.

Głupek w maciejówce podejmuje się dekomunizacji pomnika, choć go nikt nie prosił.Wandale mogą czuć się bezkarnie, ponieważ mają przekonanie, że ich czyn z pomnikiem Rokossowskiego jest miły sercu rządzących.

Dla kościelnych hierarchów wymachiwanie krzyżem, niczym drągiem nie stanowi problemu.

Niewielka różnica sprawiła, że zaprzysięgany na prezydenta RP będzie Duda, a nie Trzaskowski. Niestety nie ma żadnej różnicy, jeśli idzie o wyznawane przez strony wartości, bowiem ostatnia wyborcza batalia szła nie o wartości, ale o władzę Pustota jest wszechobecna.

Ojciec Margaret Thatcher mówił córce: „Margaret nie idź z tłumem”. Hrabia Aleksander Wielkopolski swój wzrost sympatii w społeczeństwie kwitował: „Och, musiałem jakieś głupstwo zrobić, kiedy mnie tak ogół chwali”.

Grzech śmiertelny i powszechny. Polski

Polskie życie publiczne ma wiele deficytów, bezhołowie jest jego immanentną cechą, ale milczenie intelektualnych elit, kiedy trzeba bić na alarm, jest grzechem śmiertelnym i powszechnym. Pomijam tych, co swój intelekt wynajęli na służbę, stwarzając wrażenie, że są tylko dwie prawdy, a kto się w nich nie mieści - jest zbędny dla jednych i drugich.

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Ci zaś, co uzurpują sobie prawo do elitarności jeszcze bardziej przyczyniają się do destrukcji życia publicznego, ponieważ nie potrafią wyjść poza ramy politycznego schematu, w którym się znaleźli, stając się stroną konfliktu.
Każde zwalczające się plemię ma swoich „profesorów”, którzy gdy zajdzie potrzeba położą swój „profesorski autorytet” na szali zwycięstwa swojego plemienia, w końcu jakoś trzeba spłacać zaciągnięte długi w bankach i awansem otrzymane przywileje, także te profesorskie. „Życie jest krynicą rozkoszy; lecz gdzie i hołota pija, tam wszystkie studnie są zatrute”.

Jeszcze rok, jeszcze jedna kadencja i będziemy parszywieć systematycznie, pojedynczo i grupowo, coraz więcej spraw wyrzucimy poza obręb naszego zainteresowania, ustąpimy pola  PiS-owskiej czy PO-wskiej, utwierdzimy wszystkich, którzy wiedzą cokolwiek o kraju nad Wisłą, że jesteśmy lichym narodem i żadnym państwem.

Nie rozumiemy wartości, których nie można zamienić w kantorze na dolary i euro. Chcemy by mówiono o nas w superlatywach, chcemy być wyjątkowi, ale nie ma pośród nas nikogo, kto stanąłby naprzeciw mętnej fali i wykrzyczał „No pasarán”. Nie ma nikogo, kto kładąc na szalę swój autorytet napisałby „J’accuse …”, bo nie ma elit.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Wieś zawsze ma rację
Tradycyjna „polska wrażliwość”
Miejscówka dla Dudy na Placu Czerwonym?
Polska farsa i polskie marzenia
Trzaskowski kandydatem awaryjnym. Dla PO, nie dla Polski
To polskie „cicho sza”...
Tagi:
Margaret Thatcher, pomnik, ABW, Konstanty Rokossowski, Zygmunt Berling, ustawa o dekomunizacji, dekomunizacja, wieś, elity, Rząd RP, polityka, polityk, mniejszość polska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz