02:41 19 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 171
Subskrybuj nas na

Podczas gdy ludzkość szuka alternatywy dla antybiotyków i próbuje stworzyć szczepionki przeciwko nowym infekcjom, zwierzęta chronią się przed infekcjami w naturalny sposób.

Do najbardziej oryginalnych spotykanych wśród zwierząt rozwiązań należą koktajl przeciwbakteryjny złożony z 45 substancji, symbioza z małymi pasożytami, a nawet pochówki sanitarne.

Kiedy wchodzisz między wrony, musisz krakać jak one

Aby chronić swoje larwy przed drobnoustrojami, taszczyn pszczeli (Philanthus) używa mieszanki, której skład nie zmienił się od 68 milionów lat.

Jak odkryli niemieccy naukowcy, samica taszczyna hoduje na swoich czułkach bakterie z rodzaju Streptomyces, które wytwarzają antybiotyki. Ten medyczny koktajl może zawierać do 45 różnych środków dezynfekujących i najwyraźniej bez niego populacja taszczynów pszczelich byłaby znacznie mniejsza.

Faktem jest, że larwa Philanthusa, przepoczwarzając się, przyczepia kokon do ściany lub podłogi nory, wykopanej wcześniej przez opiekuńczego rodzica. Trwa to kilka miesięcy, więc istnieje duże prawdopodobieństwo zarażenia się pleśniami lub drobnoustrojami żyjącymi w glebie. A od tego można umrzeć. Jednak nawet na etapie budowy nory samica pozostawia na jej ścianach część pożytecznych bakterii Streptomyces. Larwa wplata je następnie w swój kokon, dzięki czemu Streptomyces pozostają na jej powierzchni i chronią przed bakteriami i pleśnią. Kiedy dorosła osa wykluwa się z poczwarki, zbiera pożyteczne mikroorganizmy z kokonu do gruczołów na czułkach.

Co ciekawe, mikstura przeciwbakteryjna jest taka sama u prawie wszystkich gatunków taszczynów pszczelich. Wśród aktywnych składników są przeciwgrzybicze streptochloryny i pochodne antybiotyku pirycydyny. Naukowcy zauważają, że ponieważ taszczyny żyją w małych populacjach i często migrują, istnieje bardzo mała szansa na obecność patogenu odpornego na ich ochronę przeciwbakteryjną. Biorąc pod uwagę to, że przepis na miksturę nie zmienił się od prawie 68 milionów lat, najprawdopodobniej mają rację.

Niedźwiedzia przysługa

Niedźwiedzie brunatne mogą jeść surowe mięso i padlinę bez obawy o śmiertelne infekcje dzięki bakteriom żyjącym w ich pysku. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Instytutu Chemii Bioorganicznej Rosyjskiej Akademii Nauk.

Ze śliny niedźwiedzia wyizolowali amikumacynę, antybiotyk skuteczny przeciwko czynnikowi wywołującemu jedną z najbardziej opornych infekcji – Staphylococcus aureus.

Stało się to możliwe dzięki specjalnie opracowanej technice – mikroprzepływowym wysokoprzepustowym badaniom przesiewowym bioróżnorodności. W kropelki upakowano komórki mikroorganizmów z pyska niedźwiedzia wraz z komórkami gronkowca niosącego gen zielonego białka fluorescencyjnego oraz wyselekcjonowano te, które przestały świecić, co oznacza, że gronkowiec zginął. Jak się okazało, krople te zawierały szczep Bacillus pumilus, tworzący antybiotyk amikumacyny A.

Pochowane po ludzku

Żyjące w centralnej Rosji czarne mrówki ogrodowe (Lasius niger) chronią swoich krewnych przed infekcją, wykorzystując zwłoki zmarłych. Austriaccy biolodzy odkryli, że jeśli jedna z królowych, która założyła kolonię, zachoruje i umrze, zdrowe samice rozgryzą ją na części, zakopią lub wyrzucą z gniazda.

Faktem jest, że przy dużym stłoczeniu owadów osobnik zakażony grzybem lub patogenem może szybko zarazić resztę, dlatego mrówki, głównie robotnice, pielęgnują się nawzajem. Ale nie dotyczy to królowych, które zakładając kolonię, mogą zarazić się infekcją.

Jak stwierdzono w serii eksperymentów, aby uniknąć tego niefortunnego scenariusza, samice razem budują gniazda, a jeśli któraś umiera, pozbywają się jej ciała. Naukowcy podkładali chorą lub fałszywie zakażoną koleżankę zdrowej królowej i obserwowali jej zachowanie. Kiedy zarażone osobniki zaczęły umierać, biolodzy zabijali również pozornie zarażone królowe i zostawiali je w gniazdach.

W rezultacie 74 procent zdrowych królowych przeżuwało zwłoki, oddzielając odnóża i części ciała. W kolejnych 62 procentach przypadków mrówki chowały zmarłą w warstwie gipsu na podłodze sztucznych gniazd. Jeśli można było po prostu wyrzucić zwłoki z gniazda, to królowa najczęściej właśnie to robiła. Co więcej, samice pozbywały się ciała zmarłego osobnika, zanim jeszcze zarodniki wydzielanego przez niego patogennego grzyba stawały się niebezpieczne.

Kwestia ryb

U łososi infekcje wywołują głównie wszy rybne – skorupiaki z rodzaju Lepeophtheirus Caligus. W profilaktyce łosoś używa małych rybek – wargacza tęczowego, małogębowego jaskronia. Te czyszczące rybki zjadają pasożyty, które, jeśli nie zostaną wyeliminowane na czas, mogą uszkodzić kości łososiowatych i wprowadzić patogeny do ran. Tak przynajmniej doszło do epidemii anemii zakaźnej na łowiskach w Chile w 2007 roku.

Jak wykazali norwescy naukowcy, którzy wprowadzili rybki czyszczące do klatek z łososiem, jeden wargacz jest w stanie oczyścić z pasożytów sto osobników, a jeden wargacz czubaty wystarczy, aby utrzymać w zdrowiu 150 łososi. Rzeczywiście, w półtorej godziny może on zjeść 45 wszy z dwóch ryb naraz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Po mamie czy tacie? Naukowcy ustalili, który rodzic daje dziecku więcej genów
„Efekt kameleona”: naukowcy wyjaśnili, dlaczego ziewanie jest zaraźliwe
Zagadka Amazonek. Starożytni wojownicy to w rzeczywistości kobiety?
Pięć oznak tego, że będziesz długo żyć
Konie bez wyścigów: pandemia oczami zwierząt
Tagi:
odporność, zdrowie, wirus, choroby, zwierzęta
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz