02:22 27 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
100-lecie Bitwy Warszawskiej (11)
43867
Subskrybuj nas na

Pamięć historyczna narodów jest wybiórcza. Nieistotne wydarzenia czasami trwają w nim przez wieki i nabierają głębokiego znaczenia, podczas gdy kluczowe wydarzenia – są zapomniane. Bitwa Warszawska 1920 roku, która stała się punktem kulminacyjnym wojny polsko-radzieckiej, nadal zachowuje znaczenie w polskiej kulturze, a w Rosji jest zapomniana.

Jaki jest tego powód, czy tylko to, że bitwa zakończyła się klęską Armii Czerwonej? Jest to mało prawdopodobne, bo także często klęski militarne stają się ważną częścią pamięci narodowej, jak np. Bitwa pod Austerlitz w 1805 roku, która zakończyła się decydującym zwycięstwem armii napoleońskiej.

Kwestia granic

Pierwsza wojna światowa nie zakończyła się 11 listopada 1918 roku – działa ucichły tylko na froncie zachodnim, na wschodzie kontynentu trwały walki o powojenną odbudowę. Początek całej serii konfliktów zbrojnych położyła w listopadzie 1918 roku polsko-zachodnioukraińska wojna o Galicję Wschodnią, a mapę przerysowano dopiero w marcu 1921 roku. Wówczas Polska, opierając się na Francji, dokonała rewizji na swoją korzyść wyników plebiscytu na Górnym Śląsku. W okresie od końca 1918 roku do początku 1921 roku odtworzonej Polsce udało się zderzyć na polach bitew z Zachodnią Ukraińską Republiką Ludową (ZURL), Ukraińską Republiką Ludową (URL), Niemcami, Czechosłowacją, Litwą i Rosją Radziecką.

Przyczyna tej agresywności w młodej Polsce jest zrozumiała. Warszawa nie chciała być zwykłym statystą, działającym na polecenie zwycięskich mocarstw. Przywódcy Ententy, którzy zapewnili odbudowę polskiej państwowości, dążyli do tego, aby granice nowego państwa były mniej lub bardziej zgodne z zasadą etnograficzną. Chcieli na podstawie wyników referendów określić losy północnych, zachodnich i południowych granic Polski, a wschodnią granicę wytyczyć wzdłuż linii osadnictwa etnograficznego. Granicę tę nazwano później linią Curzona, na cześć brytyjskiego ministra spraw zagranicznych.

Nowe polskie władze były z tego wszystkiego kategorycznie niezadowolone. Od pierwszych dni niepodległości polscy przywódcy postrzegali siebie nie jako „młodszych partnerów” przywódców Ententy, ale jako przywódców wielkiego mocarstwa europejskiego, które narzuca sąsiadom swoją wolę i wyznacza granice. Nawet jeśli wymaga to interwencji wojskowej.

Wśród przeciwników Polski znalazły się demokratyczne weimarskie Niemcy i Republika Czecho-Słowacka, a także radzieckie rządy w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, oraz przeciwnie – antyradzieckie Litewska Republika Ludowa i Ukraińska Republika Ludowa. Jest oczywiste, że ideologia nie odegrała wiodącej roli w powstaniu tych konfliktów – pytanie dotyczyło terytoriów i strategicznej konfiguracji Polski na nowej mapie Europy Wschodniej.

Józef Piłsudski i wojskowi nie wierzyli w zasady powojennej struktury Europy, deklarowane przez amerykańskiego prezydenta Wilsona. Postrzegali agresję i ekspansję „strategicznego obszaru obrony” jako główny sposób zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Doprowadziło to do otwartych starć zbrojnych na wschodnich granicach i utajonych – jak w przypadku powstań śląskich – na zachodzie. Dlatego wojna polsko-radziecka powinna być rozpatrywana właśnie w kontekście tych wielu konfliktów nowej Polski.

Plan Piłsudskiego

Piłsudski był niewątpliwie głównym bohaterem polskiej polityki tamtego okresu. Jego władza i autorytet były ponad sejmem i rządem. To od jego planów i woli zależała polska polityka zagraniczna. W centrum myśli Piłsudskiego znalazła się koncepcja utworzenia nowej federacji poprzez poszerzenie wschodnich granic Polski drogą włączenia części ziem zamieszkanych w przeważającej mierze przez ludność niepolską i utworzenia wzdłuż nowych granic państw litewsko-białoruskiego i ukraińskiego zależnych od Warszawy. Polski przywódca kategorycznie nie chciał mieć wspólnej granicy z Rosją – bolszewicką czy carską. To Rosję – bez względu czy „czerwoną” czy „białą” – uważał za głównego przeciwnika swojej polityki na wschodzie.

Na początku lutego 1919 roku Piłsudski, pozyskując poparcie Francuzów, zaczął wzmacniać swoją obecność wojskową na ziemiach białoruskich. Pod Baranowiczami doszło do pierwszych polsko-radzieckich starć zbrojnych. W środku wiosny oddziały polskie zajęły Wilno, stolicę Litewsko-Białoruskiej Republiki Radzieckiej, w sierpniu upadł Mińsk, a nad Berezyną stanęli Polacy.

Dla rządu radzieckiego był to bardzo trudny okres wojny domowej. „Biali” generałowie posuwali się pomyślnie, ale zwycięstwo zwolenników odbudowy „zjednoczonej i niepodzielnej Rosji” wcale nie odpowiadała planowi Piłsudskiego. Jesienią 1919 roku udał się na tajne negocjacje z bolszewikami. Ustanowiono nieformalny rozejm, który pozwolił "czerwonym" na przerzucenie wojsk z zachodu i powstrzymanie zbliżającej się z południa armii generała Białej Gwardii Antona Denikina.

Piłsudski nie tracił jednak czasu. Zimą 1920 roku podpisano sojusz między Polską a URL. Przygotowywał się do ataku. Wyczuwając narastające zagrożenie, rząd bolszewicki pod koniec stycznia 1920 roku zwrócił się do Polski z propozycją ustalenia granicy wzdłuż „Linii Lenina” na rzekach Berezyna, Prypeć, Goryń. To była bardzo hojna oferta, granica miała przebiegać bardziej na wschód, niż to miało miejsce w rzeczywistości zgodnie z pokojem ryskim z 1921 roku! Ale Piłsudski uważał, że to nie wystarczy, bo chciał nie tylko zagarnąć ziemie na wschodzie, ale także stworzyć marionetkowe państwa buforowe między Polską a Rosją. Wojna stawała się nieunikniona.

Z Kijowa do Warszawy

W kwietniu Polska rozpoczęła pełną ofensywę na wschodzie. Już 7 maja polska kawaleria przemaszerowała po kijowskim bruku. Upadek miasta spowodował prawdziwy przypływ patriotyzmu w Rosji. Nawet wielu przeciwników bolszewików zdecydowało się ich poprzeć, widząc w Leninie i jego współpracownikach rząd rosyjski, który przeciwstawia się atakowi Polski. Władze radzieckie zaczęły też wykorzystywać w swojej propagandzie motywy patriotyczne, obronne. Tacy znani rosyjscy generałowie, jak były Naczelny Wódz Aleksiej Brusiłow w tym okresie poparli Armię Czerwoną.

Sytuacja stała się krytyczna, gdy dowódca radzieckiego Frontu Zachodniego Michaił Tuchaczewski przeprowadził skuteczną kontrofensywę w kierunku białoruskim. Na południu również nastąpił zwrot na korzyść Armii Czerwonej. Z Kaukazu przybyła I Armia Kawalerii Siemiona Budionnego, a 10 czerwca Polacy pod dowództwem Edwarda Rydza-Śmigłego opuścili Kijów w obawie przed okrążeniem.

Ofensywa radziecka rozwinęła się pomyślnie i szybko. Pod koniec lipca do Warszawy zbliżyły się jednostki Armii Czerwonej pod dowództwem Tuchaczewskiego. Przestraszony polski rząd zwrócił się o pomoc do Ententy i zgodził się uznać „linię Curzona” za jej wschodnią granicę. Ale w Moskwie, czując smak rychłego zwycięstwa, nie chcieli się już wycofywać. Front był rozciągnięty, część Armii Czerwonej nacierała jednocześnie na Lwów i Warszawę.

W połowie sierpnia wysunięte patrole Armii Czerwonej stały zaledwie dwadzieścia kilometrów od stolicy Polski. Nawet pojawiło się słynne hasło „Daj Warszawę! Daj Berlin!”. Rzeczywiście, sukcesy na kierunku polskim mogły przyczynić się do rewolucji socjalistycznej w Niemczech. Jednak idea „światowej rewolucji” zawsze była bardziej perspektywą niż rzeczywistą strategią rządu bolszewickiego. Otoczone przez przeciwników kierownictwo Lenina działało taktycznie w warunkach wojny domowej i interwencji Ententy, zgodnie z rzeczywistym układem sił politycznych, a jego głównym celem w tamtym momencie było po prostu przetrwanie.

Na tle ofensywy Armii Czerwonej na Warszawę rozpoczął się patriotyczny zryw w polskim społeczeństwie, podobny do tego, który miał miejsce kilka miesięcy wcześniej na wschodzie. Piłsudskiemu udało się zmobilizować do wojska nawet pół miliona ludzi. Pomocy udzielili też zachodni sojusznicy z misji francusko-brytyjskiej pod dowództwem generała majora Maxime'a Weyganda. W dniach 15-16 sierpnia wojska polskie dowodzone przez Władysława Sikorskiego i osobiście przez marszałka Piłsudskiego przeprowadziły serię mocnych kontrataków.

Rozpoczął się odwrót, a następnie katastrofalna ucieczka jednostek Armii Czerwonej. Pojmano około 60 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, a ich los był tragiczny. Walki trwały jakiś czas, ale obie strony były zbyt wyczerpane i szukały sposobu na jak najszybsze zakończenie wojny.

W marcu 1921 roku w Rydze zawarto traktat pokojowy. Formalnie Polska wygrała wojnę. Zgodnie z umową duże terytoria na wschód od linii Curzona zostały przekazane Polsce. Ale to wciąż mniej, niż proponowała Moskwa rok wcześniej. Gdyby nie ambicje Piłsudskiego na wschodzie i jego federalny projekt, pokój między Rosją a Polską mógłby zostać zawarty znacznie wcześniej, ocaliłoby to setki tysięcy istnień ludzkich.

W efekcie Warszawa przejęła kontrolę nad ponad 200 tysiącami kilometrów kwadratowych ziem ukraińsko-białoruskich, przy łącznej powierzchni II Rzeczypospolitej 380 tysięcy kilometrów kwadratowych. Jednak pierwotny plan Piłsudskiego zawiódł, ponieważ Polsce nie udało się stworzyć pasa sojuszniczych państw buforowych wzdłuż jej wschodnich granic. Rząd Lenina, który początkowo działał taktycznie, osiągnął najważniejsze – pokój i wzajemne uznanie. Rosja Radziecka potrzebowała pokoju, aby wyjść z wojny domowej i przetrwać w nowej rzeczywistości strategicznej. Światowa rewolucja mogła poczekać.

Legenda 1920 roku

Historia Bitwy Warszawskiej – „Cudu nad Wisłą”, jak ją nazwała propaganda - stała się kamieniem węgielnym „legendy Piłsudskiego” i ideologii II Rzeczypospolitej. Zwolennicy marszałka słusznie wskazywali na patriotyczny entuzjazm, który zapewnił zwycięstwo, ale całkowicie ignorowali prawdziwy kontekst polityczny i znaczenie bitwy. W ich wyobraźni stało się ono kluczowym wydarzeniem historycznym, które zadecydowało o losach Europy i całego świata. Były nawet porównania ze zwycięstwem Jana Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku.

W rzeczywistości ta bitwa, w której wzięło udział nieco ponad 200 tysięcy ludzi z obu stron, tylko na dwa dziesięciolecia zdeterminowała konfigurację wschodniej granicy Polski i jej stosunki z Rosją Radziecką. Nie zapewniła realizacji planów Piłsudskiego, a sama granica przetrwała tylko 18 lat, świadcząc o własnej bezzasadności.

PGE Narodowy
© Zdjęcie : Public domain / Przemysław Jahr
W Rosji Radzieckiej pewna pamięć o bitwie zachowała się w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Były wspomnienia uczestników, generał Tuchaczewski opublikował własną analizę przyczyn katastrofy. Ale później pamięć o niej została całkowicie wymazana z narodowej pamięci historycznej. Klęska Armii Czerwonej nie jest dziś postrzegana w Rosji jako wydarzenie o znaczeniu historycznym, ponieważ los kraju nie zależał od jej wyniku. Bitwa Warszawska blednie na tle wielkich wstrząsów historycznych, przez które przechodziła wówczas Rosja.

Nie ma w Rosji kompleksu po klęsce, bo w efekcie Armia Czerwona jednak wkroczyła do Warszawy, wyzwalając ją z rąk hitlerowskich najeźdźców w 1944 roku. Temat Bitwy Warszawskiej pojawia się w rosyjskiej przestrzeni publicznej niemal wyłącznie w związku z losami wziętych do niewoli żołnierzy Armii Czerwonej, o których najczęściej wspomina się w kontekście zbrodni katyńskiej.

Zdając sobie sprawę, że Bitwa Warszawska ma zupełnie inne znaczenie w polskiej i rosyjskiej pamięci historycznej, musimy jednak dążyć do tego, aby wspomnienia o niej nie stały się pretekstem do podsycania wygasłego płomienia wrogości. Ostatecznie musimy myśleć nie o minionych stuleciach, ale o tym, jak będą się rozwijać nasze relacje dzisiaj i jutro.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
100-lecie Bitwy Warszawskiej (11)

Zobacz również:

Tusk próbuje zablokować „najlepszy budżet w historii dla Polski”?
Z szacunkiem dla historii: W Moskwie przesunięto zabytkową wieżę
W Rosji wydobyto największy kolorowy diament w historii kraju
Kościół Katolicki na Białorusi: powtarza się historia Kaina i Abla
100-lecie bitwy warszawskiej: „Jestem chodzącą historią”
Tagi:
historia, rocznica, rocznica, Bitwa Warszawska, Bitwa Warszawska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz