18:46 04 Grudzień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Sytuacja na Białorusi, sierpień 2020 (168)
7511214
Subskrybuj nas na

Dziś część obywateli białoruskiego państwa chce zrobić „psikusa” Łukaszence, który cokolwiek im się „przyjadł” i chcieliby popróbować zachodniego jadła. Gdzie piecze się chleb bez mąki, a kiełbasa „musi” mieć 30% mięsa, gdzie wódka nie widzi żyta, a piwo – chmielu, i aby wiązać „koniec z końcem” większość musi pracować na dwóch czy trzech etatach.

Białorusini chcą posmakować życia i mają do tego prawo, większość nie wie, że kiedy już im się znudzi nowe życie, to powrotu do poprzedniego nie będzie.

„Bo się im należy”

Polskie politycy – to „co najmniej” dziwna grupa – jeszcze „wczoraj” byli pośmiewiskiem dla całej Europy, przeprowadzając wybory prezydenckie, które zorganizowali wbrew konstytucyjnym normom. Przekładali termin wyborów, korzystając z pandemicznego zamieszania, podmieniali kandydatów w trakcie trwającej kampanii wyborczej, a kandydat Witkowski mógł wystartować tylko dzięki temu, że wybory zostały przełożone i sąd „zdążył z wyrokiem”.

Jedni kandydaci mieli możliwość prowadzenia kampanii przez kilkanaście tygodni, inni kilkanaście dni, na potrzeby wyborów wprowadzono zasadę „praw nabytych do zebranych głosów poparcia”. Telewizja rządowa „jeździła” po głównym kontrkandydacie partii rządzącej jak „po burej suce”, telewizja opozycyjna rewanżowała się na podobnym poziomie, a po całym zamieszaniu ustalono, że 10 milionów Polaków ma swojego prezydenta, a drugie 10 milionów swojego.

Kilka tygodni później cała hałastra postanowiła wynagrodzić sobie trud politycznej walki, ustalając „wspólnie i w porozumieniu” horrendalne podwyżki swoich uposażeń, z uzasadnieniem, „bo się im należy”.

„Kombatanctwo” walki ze Związkiem Radzieckim

I kiedy wydawało się, że w sezonie wakacyjnym polscy politycy wyjada odpoczywać do zagranicznych kurortów, a ich wyborcy będą realizować łapówkę wyborczą w postaci bonu wakacyjnego, wybory na Białorusi wygrał Aleksander Łukaszenka. Czyli nadarzyła się okazja, aby niektórzy politycy w swoim życiorysie mogli dopisać „kombatanctwo” walki ze Związkiem Radzieckim i z tzw. komunizmem.

Śmieszny Robert Biedroń, nie mogąc wyzwolić Polski z pisowskich objęć, postanowił wyzwalać Białorusinów z rąk Łukaszenki. Obie próby skończyły się na tym samym poziomie.

Polacy pokazali Biedroniowi środkowy palec, a Białorusini nie wpuścili go do swojego kraju. Po swoistej demonstracji siły Biedroń postanowi zapewne odpocząć gdzieś na południu Europy, o czym niebawem przeczytamy na facebooku lub instagramie.

Sławomir Sierakowski „tubą wolności”

Akcja protestacyjna po wyborach prezydenckich na Białorusi
© AP Photo / Sergei Grits
O wiele bardziej bojowo zachowała się inna nadzieja polskiej lewicy, ulubienic byłego prezydenta Kwaśniewskiego, Sławomir Sierakowski, który niczym Jacek Kurski na ukraińskim Majdanie, postanowił podzielić się ze światem swoimi „przemyśleniami” z mińskiego placu Niepodległości.

Jego relcje pełne ekstazy, mają zachęcać Polaków do wspierania białoruskich demonstrantów, a on sam, jako „tuba wolności”, ma obwieszczać światu minuta po minucie, jak chyli się ku upadkowi system władzy stworzony przez Łukaszenkę.

Ci, którzy dobrze życzą Białorusi chcieliby, aby Białorusini dokonywali wyborów z własnej inspiracji, według własnych potrzeb i oczekiwań, aby wyciągali wnioski z cudzych doświadczeń i uczyli się na cudzych, a nie na własnych błędach. Dziś część obywateli białoruskiego państwa chce zrobić „psikusa” Łukaszence, który cokolwiek im się „przyjadł” i chcieliby popróbować zachodniego jadła. Gdzie piecze się chleb bez mąki, a kiełbasa „musi” mieć 30% mięsa, gdzie wódka nie widzi żyta, a piwo – chmielu, i aby wiązać „koniec z końcem” większość musi pracować na dwóch czy trzech etatach.

Białorusini chcą posmakować życia i mają do tego prawo, większość nie wie, że kiedy już im się znudzi nowe życie, to powrotu do poprzedniego nie będzie.
Zmiana osób jest, ale zmiany jakościowej nie ma

Akcja protestacyjna po wyborach prezydenckich na Białorusi
© Sputnik . Viktor Tolochko
Wielu Polaków, oprócz „politycznych talibów”, widząc białoruską polityczną „ruchawkę” niespecjalnie się nią interesuje, bo zmęczyli się niedawną własną i zdają sobie sprawę, że protesty są polityczne, nie socjalne. I naprawdę, nie ma różnicy czy prezydentem jest „kolektywny prezydent Solidarności” w postaci Wałęsy, Kaczyńskiego, Komorowskiego, Dudy czy byłby to jeden jak na Białorusi Łukaszenka, bo na przestrzeni 30 lat, w Polsce, zmiana osób jest, ale zmiany jakościowej nie ma. Można powiedzieć, że różnica wizualna dania nie gwarantuje różnicy w smaku.

Białorusini, jak Polacy 30 lat temu, chcą móc pojechać do Paryża, aby pospacerować po Avenue des Champs-Élysées i zaciągnąć się powietrzem znad Sekwany, stanąć pod Big Benem i uregulować swój zegarek białoruskiej produkcji. Nie wiedzą tylko, że ci spośród nich, których stać, już tam byli, a pozostali nigdy tam nie pojadą.

Kapitalizm w liberalnej odmianie

Dziś, jako ostatni w Europie, chcą polizać kapitalizmu w liberalnej odmianie, mając nadzieję, że nie spotka ich los Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Estończyków czy choćby Polaków, którzy „za chlebem” udali się w kierunku zachodnim, aby pełnić „wysokie funkcje społeczne” na stanowiskach, którymi brzydzą się miejscowi.

Białorusinom znudził się prezydent Łukaszenka i mają prawo „liznąć zachodu”, w co najmniej polskim wydaniu.

Chcą mieć prawo do bycia bezrobotnym czy bezdomnym.

Nie chcą płacić symbolicznych kosztów utrzymania swoich mieszkań, tanich i jakościowych leków.

Nie chcą bezpłatnej edukacji czy bezpieczeństwa socjalnego.

Wolność wyboru

Ponoć wielu pracowników opuszcza zakłady pracy i nie chce do nich wracać w ramach protestu.

Żniwa w obwodzie kaliningradzkim
© Sputnik . Igor Zarembo
Zapewne jeszcze nie wiedzą, że jak zmieni się władza, większość z tych zakładów zostanie zlikwidowanych, i w ogóle nie będą musieli pracować, chyba, że przy zbiorze truskawek w Polsce czy szparagów w Niemczech.

To się nazywa wolność wyboru, której pragniemy, i odpowiedzialność, której prawie zawsze chcemy uniknąć. A gdy przychodzi nam ponosić konsekwencje swojej nieodpowiedzialności, szukamy winnych wszędzie, ale nie u siebie.

Białorusini chcą innego życia i mają do tego prawo, jeśli jest to ich wybór – a co do tego pewności nie ma.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Sytuacja na Białorusi, sierpień 2020 (168)

Zobacz również:

Łukaszenka: Kraju nikomu nie oddamy
Łukaszenka: Putin obiecał udzielenie pomocy w zapewnieniu bezpieczeństwa na Białorusi
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Sztab Cichanouskiej jest gotów do rozmów o odejściu Łukaszenki
Łukaszenka mówi do zgromadzonych w Mińsku o „rozkazach z Polski” i powtórnych wyborach
Prezydent Niemiec apeluje do Aleksandra Łukaszenki
Tagi:
MSZ Polski, Rząd RP, ABW, Robert Biedroń, polityka zagraniczna, polityka regionalna, polityka solidarna, polityka socjalna, geopolityka, polityka, Alaksandr Łukaszenka, Zachód, wybory, wybory, Białorusin, Białoruś, Białoruś, protesty, protesty
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz