02:42 28 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1511
Subskrybuj nas na

Koniec sezonu na truskawki i 18 złotych za kilogram. Tyle ile kilka tygodni temu na początku sprzedaży i prawie tyle ile kilogram szynki na kanapki. Potem cena nie schodziła poniżej 10 zł. Dwa razy więcej niż rok temu.

Plantatorzy ogłaszali wszem i wobec, że truskawek jest zatrzęsienie, lecz nie ma komu ich zebrać. Po prostu goście z Ukrainy, przez wirusa, nie wrócili do pracy. Więc czerwone słodkości gniły na grządkach. Dzisiaj ukraińską granicę przekracza się dużo łatwiej, ale straty trzeba sobie jakoś odbić.

Ceny owoców i warzyw wzrosły całej Europie i nie tylko. Wini się za to ubiegłoroczne susze, ale przede wszystkim problemy wywołane pandemią. Są dwojakie: brak rąk do pracy i kłopoty logistyczne (zamykane granice) z dostarczaniem towarów do sklepów. W ten sposób tłumaczy się wzrost cen na polskim rynku w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Ukraina. Zwolennik eurointegracji w stroju kozaka
© Sputnik . Ilya Pitalyev
Np. cytryny zdrożały o pond 34 proc., nektarynki o prawie 30 proc., podobnie pomarańcze czy mandarynki. Sieciówki zachęcają do kupowania trochę tańszych arbuzów, bo trzeba je szybko sprzedać i grejfrutów (spadek cen prawie o 20 proc.), bo tych kwaśnych owoców dzieciaki nie chcą jeść. Jak tłumaczyć poważny wzrost ceny rodzimej fasoli szparagowej (prawie 40 proc.), cukinii i ogórków (13 proc) czy pomidorów (prawie 6 proc.) - nie wiadomo.

Absolutny rekord cenowy pobiły jabłka. Na rynkach europejskich zdrożały czterokrotnie, ostatnio na giełdach trzeba było zapłacić ponad sto euro za tonę. Oczywiście skorzystali na tym polscy producenci i nasze jabłka w sklepach zaczęły kosztować ponad 130 proc. więcej niż jeszcze wczesną wiosną. Niwelują straty, które ponosili przez utratę eksportu na rynki wschodnie. Podobno tegoroczne zbiory mają być lepsze a ceny spadną.

Jaki koszyk?

Stan finansów przeciętnego obywatela, a mówiąc fachowo – inflacja - szacowana jest według tzw. koszyka dóbr, w którym ocenia się jak rosną różne ceny na różne towary i usługi. Jeżeli inflacja dochodzi do 3 procent, to każdy statystyczny obywatel traci miesięcznie ponad 100 złotych. Główny Urząd Statystyczny szacuje, że tak właśnie teraz się dzieje. Ale poważni ekonomiści z Rady Polityki Pieniężnej twierdzą, że jest gorzej: inflacja sięga 5 proc. i taka będzie do końca roku, a Polacy odczują to we własnych kieszeniach. Nie chodzi o to, że GUS kłamie tylko o to, że wolniej liczy niż zmieniająca się rzeczywistość.

Fachowcy podają taki przykład: w ubiegłym roku, w sezonie letnim ludzie wydawali pieniądze na jedzenie i wakacyjne bilety lotnicze. Dzisiaj wydają tyle samo, ale już tylko na jedzenie... Kryzys pandemii zahamował podwyżki płac, a GUS szacuje, że przez inflację realne wynagrodzenia rosną jeszcze wolniej. Ocena w prognozach Komisji Europejskiej jest bezlitosna: Polska może mieć na koniec przyszłego roku inflację trzy razy wyższą niż średnia w UE.

Skubanie na różne sposoby

Utrata wartości zarabianych pieniędzy to nie jedyny kłopot w portfelach. Są różne nowe pomysły jak skubać obywateli, np. podatek cukrowy. W założeniu chodzi o to, aby Polacy zjadali mniej „białej trucizny”.

Więc zdrożeją wszelkie napoje słodzone i energetyczne. Ale dlaczego podwyżki mają objąć także wódki sprzedawane w małych opakowaniach, popularnie zwanych małpkami – nie wyjaśniono. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Rząd chciał zarobić ponad dwa miliardy zł wprowadzając konkretną ustawę pod parasolem „tarcz covidowych”.

Ale prawnicy narobili rabanu, że to wbrew konstytucji i na razie cisza.

Bazar w Soczi
© Sputnik . Ekaterina Lyzlova
Poczta Polska wzmogła działania aby wyegzekwować od obywateli opłaty abonamentowe za korzystanie z radia i telewizji. Posługuje się przy tym komornikami. Pewnej emerytce z Warszawy zabrano z konta ponad 1,7 tyś zł na poczet zaległego abonamentu RTV, choć ta od lat nie posiada telewizora i, co ważniejsze, nie ma jej w spisie abonentów.

W Poznaniu skarbówka zblokowała konto obywatelowi, bo Poczta zgłosiła pretensje sprzed …14 lat. Wojewódzki Sąd Administracyjny na szczęście uznał to za bzdurę, bo przedawnienie ewentualnych roszczeń mija po pięciu latach. Ale Poczta próbuje szukać frajerów, w całym kraju toczy się kilka tysięcy takich spraw. Usprawiedliwieniem ma być... duży spadek dochodów z listów, coraz rzadziej wysyłanych przez Polaków.

Więcej za prąd i deszcz

Raczej nie uda się wymigać od podwyżki opłat za prąd. Wzrost tzw. opłaty mocowej miał wejść w życie już za kilka tygodni. Ma sięgnąć nawet do 7 proc., co w przeliczeniu na przeciętne gospodarstwo domowe uszczupli dochody o ponad 100 zł rocznie.

Jak się wszyscy zrzucą to będą pieniądze na modernizację podupadających elektrowni i budowę nowych sieci. Rządzący chyba znów się wystraszyli, bo prace nad pomysłem wstrzymano tuż przed wyborami prezydenckimi. Teraz jednak są już pewni swego więc można sięgnąć do kieszeni tych, niby, bogatszych właścicieli domków jednorodzinnych.

Znów szczytna idea: planecie grozi susza, więc każda kropla wody jest na wagę złota. Dlatego każdy właściciel domku zapłaci za powierzchnię dachu, chodników i placów wyłożonych kostką brukową, na które to kapie deszcz. Na przeciętne „gospodarstwo domowe” wychodzi ponad 1300 zł rocznie.

Benzyna rośnie, srebro też

Z samochodami też nie będzie łatwo. Po pierwsze rośnie z tygodnia na tydzień cena benzyny. Podobno tak się umówili na świecie, że tania ropa to już była i teraz mamy tego skutki. W komisach drożeją używane auta, bo te nowe z salonów drożeją jeszcze bardziej. Winne są wprowadzane nowoczesne technologie ochrony środowiska i gadżety dla ogłupiania kierowców. Zarobili tylko ci, którzy w początkach pandemii zdecydowali się zainwestować w cztery kółka. Inni chcą zarobić na rejestrowaniu samochodów osobowych, sprowadzanych z zagranicy. Jak już ma większy silnik, to akcyza jest spora.

A wystarczy w granicznej deklaracji napisać, że to taki mały samochód ciężarowy i akcyzy nie ma. Potem dokonać w urzędzie „zmiany rodzaju pojazdu” - za darmo. Fiskus chce się dobrać do cwaniaczków, ale Sejm nie ma czasu aby tym się zająć.

No i wreszcie na pocieszenie hit sezonu: srebro. Pisaliśmy w „Sputniku” na wiosnę o szalejących cenach złota ale to co się dzieje ze srebrnym kruszcem przejdzie do historii. Codziennie na giełdach notowane są wzrosty cen tego metalu, od początku roku grubo ponad 50 procent. Specjaliści tłumaczą rosnącą produkcją paneli słonecznych, do których srebro jest niezbędne. Podobnie jak do wszelkiej popularnej elektroniki. Pewnie zdrożeje. Cieszy się tylko legnicki KGHM, który obok miedzi wydobywa też sporo srebra –jest zwartym producentem tego metalu na świecie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
Unia Europejska, GUS, truskawki, wybory prezydenckie, kryzys gospodarczy, inflacja, gospodarka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz