01:18 01 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4571
Subskrybuj nas na

Inteligencja jako warstwa społeczna typowa dla Rosji i Polski zdaje się już odchodzić, wraz ze swym etosem, do przeszłości. Coraz słabszy jest też głos polskiej nauki w świecie. 20 sierpnia olbrzymi cios spadł i na inteligencję, i na naukę. W wieku 90 lat zmarł Profesor Andrzej Walicki.

Był jednym ze współtwórców warszawskiej szkoły historii idei, która opracowała własną metodę badania dziejów ludzkiej myśli i światopoglądów. Ze swobodą poruszał się w świecie najbardziej skomplikowanych koncepcji filozoficznych i socjologicznych. Opracowywał teorie własne. Wydał kilkadziesiąt książek, z których wiele zostało przetłumaczonych na liczne języki świata. Jego zasługi i dorobek naukowy można by przypominać na wielu stronach i byłby on imponujący dla każdego, nawet tych, którzy jeszcze Jego prac nie czytali.

Chciał docierać do tych, którzy niekoniecznie zajmowali się historią idei

Warto jednak skupić się na czymś, co pozostanie po Profesorze niemal niezauważone, w zgiełku medialnych stereotypów i histerycznej publicystyki. Profesor Andrzej Walicki był tym, który pozwalał swoim czytelnikom i rozmówcom zrozumieć dwie kwestie kluczowe dla polskiej świadomości i kultury. Pierwsza z nich to kwestia rosyjska. Druga to dzieje Polski Ludowej. Profesor Walicki zajmował się bowiem nie tylko nauką, choć w tej sferze jego osiągnięcia były wybitne. Chciał też docierać ze swoim przesłaniem do tych, którzy niekoniecznie zajmowali się studiowaniem historii idei. Tłumaczył Polakom Rosję; jej kulturę, historię i myśl.

Przedstawiał ją w sposób obiektywny i pozbawiony emocji, choć sam przyznawał, że fascynowała Go kultura rosyjska. Tłumaczył też, i to na podstawie własnych doświadczeń i przeżyć, istotę i dorobek Polski Ludowej, ucząc szacunku dla okresu po 1956 roku i dowodząc, że – wbrew niektórym – funkcjonowało wówczas nie tylko państwo polskie, ale możliwe było też uzyskiwanie najwyższych osiągnięć w dziedzinie nauki i kultury.

Ostatnie spotkanie

Byłem u Niego z wizytą tydzień przed śmiercią. Jego genialny, precyzyjny i perfekcyjny wskutek wieloletniej pracy umysłowej intelekt pracował do końca, mimo słabości fizycznej. Podczas ostatniego spotkania opowiedział mi o swoim postrzeganiu współczesnej Rosji, a także postaci prezydenta Władimira Putina. Uczynił to systematyzując, w punktach, bardzo klarownie. Stwierdził, że uważa stosunek Zachodu do Rosji za wielki dramat, bowiem liderzy tej ostatniej przez całe lata domagali się po prostu elementarnego szacunku i partnerskiego traktowania, którego nigdy się nie doczekali.

Wypunktował podstawowe sprzeczności i brak logiki polskiej polityki wschodniej. Dość jednoznacznie ustosunkował się do sprawy historycznej przynależności Krymu do Rosji. Podczas całej rozmowy, choć trudno Mu było mówić, widać było w Nim entuzjazm i pasję poznawczą. Kilkukrotnie pytał mnie o przebieg różnych bieżących wydarzeń politycznych. Ja na bazie tych faktów zdolny byłem wyłącznie na próbę refleksji politologicznej. On umiejscawiał je w szerszym kontekście procesów ideowych i społecznych, w logice długiego trwania. Od czasu do czasu wskazywał na zapełnione książkami regały, wymieniając pozycję jakiegoś autora i przytaczając jej tezy.

Bardzo ucieszył się, gdy przyniosłem Mu kopie kilku tekstów z mediów rosyjskich na interesujące Go tematy. Z uwagą śledził debaty wokół nowelizacji konstytucji Rosji, interesował się jej szczegółami. Nie krył zadowolenia, że w Moskwie ukazała się Jego książka sprzed wielu lat, rozprawa habilitacyjna o słowianofilstwie. Wspomniałem mu o kilku rosyjskich przyjaciołach, którzy niezwykle cenią Jego wkład w porozumienie między naszymi narodami.

Wierność intelektualnej niezależności

Po wizytach u Niego, zadawałem sobie nieustannie pytanie: dlaczego, od ładnych kilku lat, Profesor mówi do wąskiego kręgu znajomych, czytelników i uczniów? Przecież to właśnie Andrzej Walicki był współtwórcą wspomnianej warszawskiej szkoły historii idei, obok Leszka Kołakowskiego. Kołakowskiego cytowali jednak wszyscy, stał się filozoficznym celebrytą, choć diametralnie zmieniał poglądy na przestrzeni swego życia. Profesor Walicki zawsze wierny był swej intelektualnej niezależności.

W latach PRL nie zbliżył się do partii, po jej upadku również nie dołączył do chórów poparcia dla jakiejkolwiek opcji politycznej. Swoim trzeźwym, przenikliwym umysłem smagał każdy przejaw głupoty i braku logiki w polskim życiu publicznym. To dlatego stopniowo wypierany był z przestrzeni publicznej, która opanowana została przez walkę na epitety i pomówienia, wydrenowana z wszelkiej treści. W takich dyskusjach głównego nurtu Profesor Walicki i jego spokojny, głęboko analityczny tok rozumowania nie pasowały do otoczenia.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat Polska traciła szansę, by słuchać wielkiego intelektualisty. Może po Jego śmierci ktoś zdecyduje się sięgnąć po książki, które po sobie zostawił? Chciał ich napisać jeszcze bardzo wiele. Nie zdążył. Pozostaje czytać, to co jest i – dodajmy – zupełnie nie traci na aktualności.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Senat nie zgodził się na podwyżki dla polityków
Czy politycy zasługują na podwyżki? – wideo
Zmarł profesor Andrzej Walicki
Tagi:
śmierć, badania, wykład, naukowcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz