05:42 30 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
681
Subskrybuj nas na

Polska gospodarka, w której dominują nawet nie tyle średnie czy małe przedsiębiorstwa, ale mikroprzedsiębiorstwa prywatne (96,5%) od lat charakteryzuje się niską stopa inwestycji. Za przyczynę przejadania zysków przez przedsiębiorców rząd uznał opodatkowanie także tych zysków, które przedsiębiorcy mogliby inwestować w swoje firmy.

Od 2021 roku w naszym kraju rząd chce wprowadzić estoński CIT. Stowarzyszenie Koliber i Fundacja Polska Jutra we współpracy z Biurem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców zaprezentowało swój raport „Estoński CIT”.

Estoński CIT to nie podatek, ale oznacza jego brak. Jest to propozycja dla małych i średnich przedsiębiorców, których państwo miałoby zwalniać od podatku CIT od dochodów, które będą inwestowane w dalszy rozwój tych przedsiębiorstw. W Estonii taki system istnieje od 2000 roku. Dochody nie są tam opodatkowane w momencie ich powstania, ale dopiero w momencie redystrybucji zysków do właścicieli firm. Firma nie płaci więc żadnego podatku jeśli dochód przeznaczony jest na kolejne inwestycje. W Estonii jak twierdzą autorzy raportu od 20 lat przynosi to stały wzrost inwestycji.

Estoński CIT w Polsce może okazać się ograniczony

Podczas prezentacji raportu z niezadowoleniem zwrócono uwagę, że polska wersja estońskiego CIT-u ma mieć znacznie mniejszy zasięg oddziaływania. Autorzy domagają się więc zniesienia wprowadzonych w projekcie rządowym ograniczeń.

Te ograniczenia powodują, że tych zwolnień będą mogły skorzystać tylko firmy, których dochody nie przekraczają 50 mln złotych, udziałowcami są osoby fizyczne, spółka nie posiada udziałów w innych spółkach kapitałowych czy fundacjach, zatrudniają co najmniej 3 pracowników, wykazują nakłady inwestycyjne, które rokrocznie ulegają zwiększeniu średnio o 7,5%. Na podstawie analiz Ministerstwo Finansów ustaliło, że takie warunki spełni ok. 200 tys. firm. Dochody budżetu zmniejszą się z tego powodu o około 5 mld złotych. Trudno powiedzieć na jak długo? Według ekspertów rządowych i Stowarzyszenia Koliber, straty budżetowe zostaną w ciągu kilku lat wyrównane, bo na skutek inwestycji zwiększy się potencjał przedsiębiorstw, ich obroty oraz zatrudnienie. Ale czy na pewno?

Proponują więc, by zmniejszyć te kryteria rządowe do 1 zatrudnionego pracownika poza wspólnikami i by dopiero po pierwszym 4 letnim okresie podmioty korzystające z tego rozwiązania mogły przedłużyć jego funkcjonowanie pod warunkiem zatrudnienia na ten kolejny okres co najmniej 3 osób. Twierdzą, że byłaby to zachęta do rozwoju działalności i zwiększenia zatrudnienia w późniejszym dopiero okresie. Czyli jak zwykle, mimo 30 lat trwającej budowy kapitalistycznej gospodarki, nadal muszą się wzbogacić bogaci, bo nadal im mało, by innym po kilku latach mogło coś skapnąć?

Mistrzostwa Świata 2018
© Sputnik . Nikołaj Seredin
Trzecioświatowy charakter gospodarki

O ile przedsiębiorcy z nadzieją na ten podatek czekają, o tyle w dobie znacznego spowolnienia gospodarki i dalszego jej zwalniania, z powodu być może przywrócenia jesienią wielu ograniczeń związanych z pandemią, dochody budżetowe nadal będą spadać, co w połączeniu ze stratami związanymi z wprowadzeniem estońskiego CIT-u, może doprowadzić do budżetowej zapaści i ogromnego deficytu, który rząd, by wyrównać, nie sięgnie przecież do kieszeni przedsiębiorców, ale jak zwykle pracowników i konsumentów.

Nasza gospodarka ma nadal trzecioświatowy charakter i bardziej kojarzy się z jakąś budą z hot-dogami na bazarze niż poważnymi polskimi prywatnymi przedsiębiorstwami. Dowodem na to są także dane z tego raportu. Duże przedsiębiorstwa prywatne stanowią tylko 0,2%, średnie 0,7%, małe 2,6%, a mikro czyli te zatrudniające poniżej 10 pracowników to aż 96,5% polskich przedsiębiorstw. I to te mikro, których najczęściej żaden rozwój nie dotyczy, miałby nagle zacząć inwestować w czasach zbliżającego się ponownie lockdownu, zamiast zatrzymać zyski dla siebie, a nie wypłacając ich jako dywidendy uniknąć jakiegokolwiek podatku? Kto w to uwierzy?

Za takim rozwiązaniem stoi oczywiście powszechne w Polsce, wmawiane nam od lat przeświadczenie, że jeśli tylko zostawimy przedsiębiorcom więcej pieniędzy na kontach, to oni je natychmiast zamienią na innowacyjne i rentowne projekty, dzięki którym wszyscy staniemy się bogaci. Nastąpi ten słynny przypływ, który podniesie wszystkie łodzie, nie tylko przedsiębiorców? I to nie jest ważne, że te małe szalupy są dziurawe i niezdolne do utrzymania się na wodzie. Nieważne też, że nigdy tak się nie działo przy okazji żadnej obniżki podatków dla bogatych?

Sposób na gromadzenie nadwyżek finansowych na własnych rachunkach

Całe szczęście, że estoński CIT w wersji rządowej ma wiele ograniczeń, których przedsiębiorcy chcieliby zniesienia. W wersji oryginalnej spowodowałby nieobliczalne konsekwencje i PiS ma chyba tego świadomość. Spółki mogłyby celowo zachowywać zyski i rezygnować z wypłaty dywidendy po to, by jedynie uniknąć podatku. Zamiast tego ich właściciele finansowaliby własną konsumpcję prywatną za pośrednictwem środków spółki: inwestycje w samochody służbowe dla członków zarządu lub finansowanie im różnego rodzaju delegacji… do słonecznej Hiszpanii? Środki te wcale nie byłyby więc inwestowane w potencjał produkcyjny spółek, tylko w zwiększanie dobrobytu ich właścicieli z pominięciem podatku. Inwestowanie w tych czasach jest bardzo ryzykowne.

Niedawno profesor Politechniki w Tallinie, Aaro Hazak, przeanalizował 26 tys. estońskich spółek. Według jego badania od momentu wprowadzenia estońskiego CIT-u spółki zaczęły przekazywać mniej dywidendy udziałowcom, jednak zamiast reinwestować zyski, zaczęły gromadzić nadwyżki finansowe na własnych rachunkach. W Polsce to ryzyko zostanie częściowo zmniejszone dzięki wymogom zwiększania nakładów inwestycyjnych, do których zaliczone zostaną jedynie nakłady na środki trwałe, niesłużące celom osobistym udziałowców. To ryzyko będzie jednak tylko częściowo zmniejszone, gdyż pokusa nadużyć pozostanie.

A jak to działa w Estonii?

Wpływy z CIT w Estonii są najmniejsze w całej UE – wynoszą zaledwie 1,5 % PKB, przy średniej unijnej 2,8% Estonia ma też najniższe dochody finansów publicznych w UE. Mało tego, w pierwszych latach od wprowadzenia estońskiego CIT-u wpływy z tego podatku nominalnie spadły prawie trzykrotnie – ze 122 mln euro w 1998 roku do 48 mln euro w roku 2001.

Nawet w samej Estonii rozwiązanie to nie doprowadziło do trwałego zwiększenia poziomu inwestycji, które już przed rokiem 2000 były w tym kraju wysokie. W roku 1998 inwestycje w Estonii stanowiły 31,4% PKB. Do 2006 roku wyraźnie wzrosły, osiągając poziom 36,8% PKB, jednak w wyniku kryzysu finansowego z 2008 roku znów drastycznie spadły, by osiągnąć poziom 21 % w roku 2010. Nigdy też nie wróciły już do poziomu sprzed kryzysu. W 2018 roku wyniosły 23,9% PKB, czyli nadal aż 7,5 pkt. proc. mniej niż przed 2000 rokiem.

Mikroprzedsiębiorstwa inwestują też mikro
Rząd PiS w ramach tarcz antykryzysowych, wpompował już w sektor przedsiębiorstw prywatnych miliardy złotych, a głównym efektem tych tarcz był wzrost depozytów przedsiębiorstw o 60 mld zł w zaledwie trzy miesiące. W analogicznym okresie roku poprzedniego wzrost depozytów przedsiębiorstw był ośmiokrotnie niższy. I niczego go to nie nauczyło?

Andrzej Duda,Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński na obchodach stulecia odzyskania niepodległości
© Sputnik . Aleksiej Witwicki
Nie ma też dowodów na to, że ulgi podatkowe skierowane do mniejszych firm skłaniają je do wzrostu. Niedawno PiS dwukrotnie obniżyło CIT mikroprzedsiębiorcom, tj. tym o obrotach poniżej 1,2 mln euro – najpierw do 15 % od stycznia 2017 roku i następnie do 9 % od roku ubiegłego. Miało to je zmotywować do rozwoju, zwiększania zatrudnienia i wzrostu, by stawać się małymi i średnimi przedsiębiorstwami. Nic takiego się nie dzieje. Zamiast rozwoju polskich przedsiębiorstw mamy coraz więcej samozatrudnienia oraz postępującą dominację korporacji. Mikroprzedsiębiorstwa jak wskazuje ich nazwa inwestują też mikro. Nieopodatkowane zyski zainwestują w nowe auta i „delegacje” na… Maderę wraz z rodzinami. Czy ktoś w końcu zrozumie, że neoliberalne pomysły po prostu już nie działają?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Bezużyteczni celebryci: wyjeżdża do Szwecji, nie na banicję
Lokatorzy żądają ustawy reprywatyzacyjnej – wideo
Dialog ze sobą. Nie z Rosjanami
Czy politycy zasługują na podwyżki? – wideo
Duch Jana Szyszki nadal żywy? – wideo
Polacy popierają Łukaszenkę? – wideo
Tagi:
biznes, podatek, pieniądze, kryzys, gospodarka, Estonia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz