05:47 30 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
9321
Subskrybuj nas na

„Eksperyment” w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP z prof. Jackiem Czaputowiczem w roli głównej zakończył się. O jego sukcesie lub porażce trudno dywagować, nie znając założeń samego „eksperymentu”, choć cała operacja przypominała bardziej „rozpoznanie bojem” niż jakiś całościowy plan.

Po ministrze Waszczykowskim nie było trudno znaleźć kogoś lepszego, ale Jarosław Kaczyński postanowił „eksperymentować” dalej, nie kryjąc nawet takich zamiarów.

W światowej polityce tego rodzaju nominacje należą do ważniejszych w państwie, ponieważ żaden kraj nie jest samotną wyspą, i o utrzymywanie relacji z bliższymi i dalszymi państwami powinno się dbać. Choćby ze względu na własne bezpieczeństwo, nie mówiąc już o normalnym rozwijaniu stosunków.

Powołał do życia San Escobar

W światowej polityce, ale nie w Polsce, gdzie ostatnie lata w polityce zagranicznej charakteryzowały się brakiem jakiejkolwiek kompatybilności z tym, co dzieje się w świece, stosunki międzynarodowe stają się naprężone. Ale co raz mniej w nich polskich akcentów.

Były czasy, kiedy nazwiska polskich ministrów spraw zagranicznych - Plan Rapackiego – były synonimem koncepcji światowego bezpieczeństwa. Dziś nie chce się o tym pamiętać, aby nie dawać świadectwa obecnej mizerii. Co prawda minister Waszczykowski powołał do życia San Escobar, ale to „osiągnięcie” cokolwiek w innej konkurencji.

Wyliczył porażki i nazwał je sukcesami

Jacek Czaputowicz w ramach podsumowania swojego statystowania w roli ministra spraw zagranicznych udzielił samooskarżycielskiego wywiadu dziennikowi „Rzeczpospolita”, w którym do swoich sukcesów zaliczył: „konferencję bliskowschodnią”, wyprowadzenie z kryzysu stosunków z UE, których przyczyną był spór o praworządność, poprawę stosunków z Niemcami w zakresie polityki historycznej, odmrożenie stosunków z Francją i „wyciągniecie z głębokiego kryzysu stosunków z Ukrainą i Litwą”.

Dobrze, że Jacek Czaputowicz sam wyliczył swoje sukcesy, bo opinia publiczna i komentatorzy polityczni mogli tego … nie zauważyć.

Wyliczył porażki i nazwał je sukcesami, między innymi udostępnienie Amerykanom Stadionu Narodowego dla zorganizowania konferencji antyirańskiej, którą strona polska wolała nazwać konferencją bliskowschodnią. Odtrąbiony sukces w sporze z UE o praworządność to przechwałka na wyrost, a o następstwach tego sukcesu przekonamy się w najbliższym czasie, podobnie jak o jakości stosunków z Niemcami i Francją.

Prezydent Andrzej Duda
© Sputnik . RIA Novosti
Co do relacji z Litwą i Ukrainą, nikt nie ma wątpliwości, że dzisiejsze trzymanie się „w kupie” podyktowane jest schizofreniczną nienawiścią do Rosji i akceptacją tej schizofrenii przez Stany Zjednoczone.

Rodzaj „biura podróży” z elementami ceremoniału państwowego

Nie wiem czy „eksperyment” udał się Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale na pewno nie udał się Polsce. Poprzednik Czaputowicza i jego następca utwierdzają w przekonaniu, że Polska polityki zagranicznej już nie prowadzi, a to, co jest, to rodzaj „biura podróży” z elementami ceremoniału państwowego, aby wypełnić lukę w strukturze organizacyjnej rządu.

„Przyjąłem taktykę, by zbyt często nie pytać innych o pozwolenie, tylko robić swoje” - puszy się były minister. Nie mam pewności, czy to jest powód do dumy, wszak Polska to chyba nie Czaputowicz sp. z o.o., a politykę zagraniczną koordynuje się w ramach czynników konstytucyjnych, a nie „u wujka Władka” czy u „cioci na imieninach”.

Były minister Czaputowicz oznajmił nolens volens, że bycie polskim ministrem spraw zagranicznych nie niesie za sobą większej odpowiedzialności, ponieważ Polska nie angażuje się w rozwiązywanie problemów międzynarodowych, a czasami „służy” innym w roli katalizatora bądź zapalnika.

Zgoda na drażnienie Łukaszenki

„Ostatnio konsultowałem z premierem inicjatywę wspólnej podróży ministrów spraw zagranicznych Polski, państw bałtyckich i Ukrainy w rejon Donbasu i do Gruzji 24 czerwca, w dniu Defilady Zwycięstwa na placu Czerwonym” - dumnie odkrywa i nie dodaje, zapewne z wrodzonej skromności, że pomysł wybiła mu z głowy Georgetta Mosbacher.

Przy braku akceptacji na prowokację antyrosyjską, Czaputowicz otrzymał zgodę na drażnienie Łukaszenki i zorganizował Trójkąt Lubelski. Co prawda struktura efemeryczna i bezzębna, ale kogo to obchodzi. Osoby z ADHD muszą czasami się wybrykać.
Radość jest zwykle krótka

Każda kolejna dymisja polskiego ministra spraw zagranicznych sprawia, ze komentatorzy oddychają z ulgą, że to już się skończyło, ale radość jest zwykle krótka, a naiwność komentatorów bezbrzeżna.

Waszczykowski, Czaputowicz i teraz Rau, który - biorąc pod uwagę dotychczasowe jego polityczne priorytety - zacznie organizować konferencje, chroniące ludzkość przed zoofilią i kanibalizmem. Kolejna anonimowa persona, której za kilkanaście miesięcy w notce biograficznej dopisze się „były minister spraw zagranicznych”.

Od dawna tytuły profesorskie nie dają gwarancji jakości i bardzo często służą za swego rodzaju etykietę czy opakowanie słabego jakościowo produktu. Kolejny profesor stojący na czele polskiej dyplomacji gwarantem, że pod względem jakościowym nic się nie zmieni.

„Globus Polski”

Od czasu Donalda Tuska w Polsce próbowano zaszczepić pojęcie Polski jako samotnej wyspy na wzburzonym oceanie, która opiera się wszelkim niszczącym falom. „Globus Polski” w programie satyrycznym „Ucho Prezesa” był tego kwintesencją.

Skoro, więc pojęcie to udało się skutecznie zaimplementować, to konsekwencją tego musi być operetkowe traktowanie spraw międzynarodowych, czego codziennie doświadczamy obserwując rolę Polski na arenie międzynarodowej, gdzie jeszcze nie wiedzą, że globus jest Polski.

Mierżą codzienne szyderstwa Tuska i nie wiem, czy jest to u niego przejaw frustracji, syndrom odrzucenia czy deficyt dziadygi, który doszedł do jakiejś granicy i nie ma pomysłu jak ją przekroczyć. Prawdą jest, że Polskę opanował uwiąd intelektualny i reakcją na jego przejawy mogą być także szyderstwa.

Kiedy świat dla rozwiązywania problemów kontaktuje się ze sobą, aby szukać sposobów wyjścia z matni, polskim sposobem jest budowanie murów, szukanie tematów zastępczych i kreowanie wrogów, aby wydrenowanemu z błyskotliwości i wrażliwości społeczeństwu dać kość, którą się w końcu zadławi.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Czaputowicz: UE powinna podjąć działania na rzecz wstrzymania rozwiązań siłowych na Białorusi
Czaputowicz: Polska może być pośrednikiem między Łukaszenką i opozycją
Pompeo nazywa wybory na Białorusi nieuczciwymi, Czaputowicz apeluje do białoruskich władz
Tagi:
geopolityka, politycy, polityka, polityka, polityk, MSZ Polski, Polska, Polska, Jacek Czaputowicz
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz