08:10 28 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
6140
Subskrybuj nas na

Sekretarz stanu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ds. osób niepełnosprawnych Paweł Wdówik nie mógł dokonać zakupu telefonu komórkowego na raty w sklepie RTV Euro AGD w Pruszkowie. Okazało się, przeszkodą była… jego niepełnosprawność.

„W sklepie RTV EURO AGD odmówiono mi dzisiaj możliwości zakupu na raty, ponieważ jestem osobą niewidomą. Pani poprosiła, abym przyszedł z kimś dorosłym. Zdaniem pracownika żaden z banków współpracujących z siecią: Alior Bank i Santander Consumer Bank nie daje zgody na zawarcie umowy z osobą niewidomą” – poskarżył się na Twitterze wiceminister w ostatni poniedziałek.

Paweł Wdówik chciał kupić na raty telefon komórkowy dla swojego 16-letniego syna. Nastolatek rzecz jasna nie mógł takiego zakupu dokonać sam, przyszedł więc do sklepu z ojcem.

Okazało się jednak, że ze względu na niepełnosprawność, osoba niewidoma nie może podpisać na miejscu umowy kredytowej z bankiem o ile… nie będzie przy tym asystowała kolejna dorosła osoba. Jednak po powrocie do domu Paweł Wdówik bez problemu kupił ten sam telefon na raty przez internet.

– Obsługująca sprzedaż ratalną pracownica na nasz widok robi minę rozdrażnionej. Jest dla nas nieuprzejma. Posyła nas najpierw do sprzedawcy po plastikową kartę kredytową zawierającą opis i kod wybranego produktu. Kiedy z nią wracamy, zaczyna piętrzyć przeszkody – opowiedział wiceminister swoją „przygodę” portalowi money.pl.

– Pani sugeruje, że umowę kredytową trzeba zrozumieć. Odpowiadam jej grzecznie, że nie powinno być z tym większych problemów. Wówczas pyta, kto mi ją odczyta i się za mnie podpisze – skoro nie widzę? Sugeruje też, bym przyszedł z kimś dorosłym (syn jest niepełnoletni, nie posiada jeszcze dowodu osobistego).

Wdówik poprosił o przeczytanie regulaminu sprzedaży ratalnej – i rzeczywiście wynika z niego, że podczas transakcji z osobą niewidomą obecna musi być „osoba towarzysząca klientowi lub inny pracownik sklepu, który nie uczestniczy w podpisywaniu umowy. Ten musi jednak złożyć na umowie podpis poświadczający, że klient zapoznał się z treścią umowy i ją akceptuje. Musi też wpisać serię i numer dowodu osobistego”. Niestety żaden z pracowników sklepu nie zgodził się na to, odmówiono także wystawienia zaświadczenia o tym, że mężczyzna nie został obsłużony.

„W tej sytuacji Wdówik postanawia wezwać policję, ale wówczas kobieta ze sprzedaży ratalnej zaczyna płakać i tłumaczyć, że jej nie wolno zawierać umów z osobami niewidzącymi.– Zrobiło się nerwowo. Ta pani stwierdziła, że ją straszę i że przeze mnie może stracić pracę, więc się wycofałem – opowiada nasz rozmówca” – czytamy na money.pl.

Na koniec, wychodząc ze sklepu dodał, że jest członkiem rządu i zna prawa konsumenckie, ale, jak twierdzi, ekspedientka nie uwierzyła.

Po nagłośnieniu publikacji w mediach firma RTV EURO AGD wydała oświadczenie, w którym pisze, że jest jej „bardzo przykro z powodu zaistniałej sytuacji”. Jak dodano, „działania pracowników sklepu wynikały jedynie z troski o formalne bezpieczeństwo Klienta, zawierającego zobowiązania finansowe”. Natomiast bank Santander zapewnił przez swoją rzeczniczkę, że przy tego rodzaju umowach rekomenduje obecność osoby trzeciej jednak udziela kredytu każdemu, kto spełnia warunki.

Pod wpisem Wdówika na Twitterze pomoc zaoferowała Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wiceminister trafnie podsumował całą sytuację: „Prawo do poprawki!”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
sklep, telefon komórkowy, telefon, strata, Polska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz