16:10 21 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
16541
Subskrybuj nas na

Kiedyś śmiano się z chińskiego programu kosmicznego. „Kiedy pierwszy statek został wystrzelony, zginęło trzech astronautów i dziesięć tysięcy palaczy”, żartowano. Ale obecnie osiągnięcia Państwa Środka wcale nie wywołują śmiechu...

4 września chińskie media poinformowały o wystrzeleniu eksperymentalnego statku kosmicznego wielokrotnego użytku.

Nie ma żadnych szczegółów ani zdjęć tego statku. Jest tylko migawka rakiety nośnej Long March 2F, która wystrzeliła na orbitę tajny ładunek z Jiuquan Satellite Launch Center w Autonomicznym Regionie Mongolii Wewnętrznej.

Co to za eksperymentalny statek kosmiczny? Portal SpaceNews zasugerował, że mowa o kosmoplanie (winged space vehicle) i przypomniał, że Chiny w 2017 roku ogłosiły plany przetestowania pewnego odpowiednika amerykańskiego mini-wahadłowca X-37B, który wykonywał kilkudniowe tajne misje w kosmosie.

ZSRR uznał to za „fantazję”

Można przypuszczać, że Chiny realizują stare radzieckie marzenia w dziedzinie astronautyki.

Faktem jest, że w ZSRR jednym z pierwszych projektów statku kosmicznego wielokrotnego użytku był system lotniczo-kosmiczny „Spirala”. To samolot orbitalny, który miał zostać wystrzelony w kosmos przez hipersoniczny samolot wspomagający, ale lądować miał już „jak samolot”,  to znaczy na zwykłym pasie startowym.

Projekt nie został zrealizowany, ponieważ kierownictwu wojskowemu wydał się „fantastyczny” (jak wyraził się minister obrony ZSRR marszałek Greczko). Zamiast tego radzieccy naukowcy skupili się na opracowaniu mniej ryzykownego technologicznie wahadłowca „Buran” i rakiety nośnej „Energia”.

Ale idee, które stały się podstawą „Spirali”, nie trafiły na śmietnik historii. W ramach tego projektu powstał na przykład poddźwiękowy analog eksperymentalnego załogowego samolotu orbitalnego MiG-105. Syn Generalnego Projektanta KB „MiG” Artema Mikojana – konstruktor samolotów Owanes Mikojan – powiedział, że po rozpadzie ZSRR Amerykanie kupili, a być może ukradli plany MiG-105 i wykorzystali je do stworzenia X-37B. Tego samego, z którym Chińczycy zaczęli rywalizować.

Ciekawe jest również to, że stworzono eksperymentalne radzieckie bezzałogowe samoloty rakietowe BOR-4, które ramach projektu „Spirali” pomogły w opracowaniu systemu startowego dla amerykańskiego załogowego statku kosmicznego HL-20, który z kolei stanowił podstawę statku kosmicznego wielokrotnego użytku Dream Chaser, który jest obecnie tworzony przez Stany Zjednoczone.

Gazeta „The Denver Post” napisała, że ta historia jest „warta powieści szpiegowskiej”, ponieważ obrazy BOR-4 uzyskano w wyniku szpiegostwa CIA.

W ciągu 20 lat   przełom w kosmonautyce

Jeśli chodzi o technologię rakietową i kosmiczną w Chinach, z pewnością rozwinęła się ona pod ogromnym wpływem radzieckiego doświadczenia. Do początku lat sześćdziesiątych XX wieku dostarczano do tego kraju systemy i technologie rakietowe, a chińscy specjaliści szkolili się w ZSRR w zakresie tworzenia i konserwacji rakiet. Dokumentacja techniczna, dotycząca produkcji na miejscu kilku systemów rakietowych z lat 50. XX wieku, została przekazana Chinom. To właśnie na radzieckich osiągnięciach w dziedzinie kosmonautyki dorastały pierwsze pokolenia chińskich naukowców, zajmujących się rakietami i projektantów technologii kosmicznych.

Oczywiście podczas „rewolucji kulturalnej” w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku silne więzi naukowe i technologiczne z ZSRR zostały całkowicie zniszczone, ale w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku Chiny przywróciły pozyskiwanie informacji o obszarach ważnych technologicznie. Zaczęła się rozwijać współpraca wojskowo-techniczna, legalny i niezbyt duży transfer technologii wojskowych i technologii podwójnego zastosowania, prowadzono kopie modeli radzieckiego i rosyjskiego sprzętu wojskowego.

Pod koniec lat 80. w Chinach rozpoczęto prace nad kilkoma projektami statków kosmicznych, które miały powrócić na Ziemię „jak samolot”. Ale wtedy do ich realizacji nie było ani zaplecza technologicznego, ani wystarczającego finansowania, ani prawdopodobnie uzasadnienia ogromnych kosztów celów i zadań. Jednak w ciągu ostatnich 20 lat Chiny zrobiły ogromny krok naprzód w rozwoju kosmonautyki: w 2003 roku jako trzecie państwo na świecie wysłały człowieka w kosmos, w 2007 roku – ponownie jako trzeci na świecie – z powodzeniem przechwyciły i zniszczyły satelitę kosmicznego, w latach 2007-2014 wystrzeliły automatycznie stacje do badania Księżyca i posadziły na powierzchni naturalnego satelity Ziemi własnego łazika księżycowego.

W 2011 roku Chiny samodzielnie wystrzeliły na orbitę pierwszą długoterminową stację orbitalną, na którą kosmonauci polecieli po raz pierwszy w 2012 roku. Wreszcie w 2018 roku Chiny stały się numerem 1 na świecie pod względem liczby startów kosmicznych, wyprzedzając wszystkich uczestników wyścigu kosmicznego, w tym USA, Rosję i UE.

Czy spowoduje atak nuklearny z kosmosu, czy znajdzie warrtościowe surowce?

Pomimo, jak wspomniano powyżej, niezwykle skąpych danych w domenie publicznej, przeznaczenie urządzeń, takich jak to uruchomione przez Chiny, jest przynajmniej w przybliżeniu łatwe do ustalenia.

  1. Walka z satelitami: badanie statków kosmicznych i – w przyszłości – ich niszczenie. Przedział ładunkowy takiego „mini-shuttle'a” może pomieścić na przykład kilka pocisków samonaprowadzających lub, powiedzmy, specjalny sprzęt artyleryjski. W dłuższej perspektywie może to być również system laserowy.
  2. Z niskiej orbity okołoziemskiej można skutecznie atakować cele na powierzchni planety. Uderzenie takie może być wykonane przez hipersoniczne pociski kierowane, które mogą okazać się mało widoczne dla istniejących systemów obrony przeciwrakietowej. Oczywiście zachowanie i trajektorie lotów takich promów kosmicznych są znane, ale prawdopodobieństwo nieoczekiwanego uderzenia nuklearnego z kosmosu jest zbyt poważne. Tak czy inaczej, taki scenariusz jest brany pod uwagę przez służby wywiadowcze wszystkich wiodących światowych potęg, a utrzymanie takiego scenariusza w tajemnicy jest prawdopodobnie niemożliwe w naszych czasach.
  3. Oczywiście taki „mini-wahadłowiec” może pełnić funkcje wywiadowcze. Dla naukowców – do monitorowania powierzchni ziemi w celu badania przyrody i poszukiwania minerałów. Dla wojska – do otrzymywania informacji operacyjnych o infrastrukturze potencjalnego wroga, ruchach jednostek wojskowych lub innych zdarzeniach, na przykład testach systemów rakietowych na poligonach. Możliwości współczesnego rozpoznania kosmosu w tym sensie są niesamowite: nawet na komercyjnych zdjęciach w Google można określić rodzaje sprzętu wojskowego, a specjalny sprzęt pozwala również na analizę promieniowania cieplnego i powiązanie obrazu z przechwyceniami radiowymi i innymi informacjami.
  4. Urządzenie może obsługiwać inne satelity – np. wymieniać zasilacze lub wykonywać proste naprawy. To zadanie zostało przydzielone w swoim czasie dużym „wahadłowcom”. Wykonanie takich prac kilkakrotnie wydłuży żywotność satelitów kosmicznych i może być ekonomicznie uzasadnione.
  5. Wcześniej czy później ludzkość zacznie rozwiązywać problem kosmicznych śmieci. Teraz w kosmosie latają dziesiątki tysięcy szczątków rakiet nośnych, które wystrzeliły satelity na orbitę, setki satelitów, które swoje już odsłużyły, fragmenty uszkodzonych i zniszczonych statków kosmicznych. Trudno powiedzieć, na ile zbieranie kosmicznych śmieci jest uzasadnione finansowo, ale przypuszczam, że wcześniej czy później to zadanie zostanie postawione przed kosmonautyką, a bezzałogowe „mini-promy” mogą stać się jednym ze sposobów rozwiązania tego problemu.
Naddźwiękowy samolot nośny z „shuttlem” na „plecach”

Pierwsza wersja bezzałogowego chińskiego „mini-wahadłowca”, podobnie jak jego ewentualny amerykański odpowiednik, nie jest kompleksem kosmicznym w pełni wielokrotnego użytku. Po wystrzeleniu zużywa konwencjonalny pojazd nośny, a tylko sam statek kosmiczny, który ląduje na Ziemi jak konwencjonalny samolot, jest przeznaczony do ponownego użycia. Ale w przyszłości cała rakieta i kosmiczny kompleks będzie wielokrotnego użytku. Od dłuższego czasu w różnych źródłach pojawiają się możliwe obrazy przyszłego projektu, który moim zdaniem bardzo przypomina radziecką „Spiralę” w swojej ostatecznej niezrealizowanej wersji – pierwszym stopniem promu kosmicznego jest naddźwiękowy samolot-nośny, na którego „plecach” znajduje się „wahadłowiec”.

Taki system ma szereg zalet – można go wystrzelić z niemal każdego nowoczesnego lotniska, orbita lotu takiego statku kosmicznego też może być dowolna.

Pytanie brzmi – jak szybko Chiny „posadzą” swój wahadłowiec na takim lotnisku? Myślę, że jeśli teraz w tę pracę włożone będą wszystkie wysiłki i zasoby, zakończy się ona za dziesięć lat, ale przy ogromnym koszcie. Chiny nie spieszą się tak bardzo. Tak czy inaczej, jesteśmy świadkami początku nowego etapu rozwoju kosmonautyki Chin. Być może swoją rolę odegrały tu osiągnięcia nauki radzieckiej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ogromne? Humanoidalne? Bojowe? Jakimi robotami dysponuje Rosja
MiG-41: „rycerz” rosyjskiego lotnictwa przyszłości czy droga zabawka?
Radziecki ekranoplan „Łuń”: wehikuł czasu czy kosztowna przygoda?
Słynny rosyjski śmigłowiec Ka-52 został ulepszony. Co w nim nowego?
Biełka i Striełka. 60 lat temu legendarne kosmiczne psy poleciały na okołoziemską orbitę
Chiński aparat kosmiczny wielokrotnego użytku wrócił na Ziemię
Tagi:
kosmos, broń, Chiny, kosmos
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz