20:55 22 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3321
Subskrybuj nas na

Wstyd się przyznać, ale w piątek byłam na grzybach pod Grunwaldem i przeoczyłam koalicyjny dramat. Zapierające dech w piersiach głosowanie nad losem zwierząt futerkowych, twarde słowa Marka Suskiego o „pakowaniu biurek” przez „byłych koalicjantów”, a także przecieki z zebrania posłów PiS, gdzie sam prezes ogłosił, że ogon nie będzie merdał psem.

Nawiasem mówiąc, merdanie psem – „Wag the dog” – to tytuł genialnego filmu Barry'ego Levinsona z 1997 roku, w Polsce pokazywanego pod głupawym tłumaczeniem „Fakty i akty”. To historia walczącego o reelekcję amerykańskiego prezydenta, który na chwilę przed wyborami wywołuje wojnę z Albanią (– Dlaczego Albania? – A dlaczego nie? – Ale co oni nam zrobili? – A co zrobili dla nas?)... Wojna ma odwrócić uwagę opinii publicznej od faktu, że prezydent dobierał się do małej dziewczynki ze zwiedzającej Biały Dom grupy harcerek. Analogia nie wydaje mi się przypadkowa.

Nie w tym sensie, że któryś z polityków konserwatywnej prawicy dobiera się do małych dzieci – to zostawiają swoim przewodnikom duchowym – ale dlatego, iż podobnie jak wielu prezydentów Ameryki, prezes Polski uważa, że wojna jest dobra na wszystko. A już szczególnie się sprawdza w odwracaniu uwagi.

Podobieństwo jest tym większe, że obie wojny – i ta z Albanią, rozpętana przez owalnego pedofila i ta z koalicjantami, ogłoszona ostatnio przez prezesa PiS są lipne, choć wywołują prawdziwe emocje.

Trędowaci

Jarosław Kaczyński nie pozbędzie się sejmowej większości poprzez wywalenie z koalicji Porozumienia i Solidarnej Polski, ani nie rozpisze nowych wyborów – a Porozumienie i Solidarna Polska nie zrezygnują z udziału we władzy, a nawet polityce w ogóle, poprzez trzaśnięcie drzwiami do sali negocjacji rekonstrukcyjnych. Po stosownym okresie tańców wojennych, obie strony dzisiejszego sporu – PiS i taktyczny sojusz Ziobry z Gowinem, dziś prezentujący się jako dwugłowa hydra imieniem Ziogrowin – powrócą do stanu dynamicznej równowagi i wrogiej, ale subiektywnie owocnej koegzystencji.

Wśród wszystkich komentarzy, dotyczących koalicyjnej wojny sprzed weekendu, najtrafniejszy wydał mi się cyniczny wywód Leszka Millera: może nawet w piątek ten i ów koalicjant mówił sobie w duszy twardo: „chrzanię to, nie muszę być ministrem” – ale po piątku przychodzi weekend, czas refleksji: „ja stracę robotę, żona straci robotę, teściowa straci robotę, szwagra brata zięcia teść”... Wyczynowy nepotyzm aktualnej formacji rządzącej, na skalę przemysłową upychający pociotków decydentów na dobrze płatnych stanowiskach, do których nie mają żadnych kompetencji, jest wielką siłą łączącą. Niczym w dobrze zorganizowanej mafii, cappo di tutti cappi trzyma za gardło nie tylko swoich ludzi, ale całe ich rodziny; nie mówimy o przejściu z ministerialnego stanowiska na pensję zwykłego posła, tylko o podkopaniu, w jednym ruchu, podstaw materialnych całej rodziny, całego „networkingu” wszechmocnych dziś polityków, którzy z dnia na dzień mogą zostać odcięci od źródła mocy. Jeśli koalicja padnie, ulice Warszawy i innych dużych miast zaludnią się gowinowcami i ziobrystami szukającymi roboty – i nikt przy zdrowych zmysłach ich nie zatrudni, bo będą trędowaci. Żeby sobie uświadomić, jak można się zabić wypadając z łask prezesa, wystarczy wspomnieć Kazimierza Marcinkiewicza.

Rządzenie w mniejszości jest niewyobrażalne

Z drugiej strony – także Jarosław Kaczyński ma świadomość, że utrata obecnych koalicjantów, jakkolwiek nie byliby mu obrzydliwi, jest wielkim ryzykiem. Rządzenie w mniejszości jest w zasadzie niewyobrażalne: rząd mniejszościowy musi wypracować jakiś merytoryczny konsensus z antyrządową większością, a przy obecnym poziomie nienawiści jest to kompletnie niemożliwe.

Pewną alternatywą byłoby zastąpienie jednej z partii Zjednoczonej Prawicy przez innego koalicjanta. Biorąc pod uwagę realia polityczne i arytmetyczne jest tylko jeden możliwy wariant: zamiana Solidarnej Polski na PSL. Oznaczałaby jednak konieczność znacznie dalej idących kompromisów, jeśli chodzi o pielęgnowaną przez Kaczyńskiego „wizję” radykalnej rozprawy z postkomunizmem, pod którym to terminem prezes rozumie wszystkie zjawiska z ostatnich trzech dekad, które nie były przez niego spowodowane lub inspirowane. Na domiar złego, po wyrzuceniu z rządu ziobrystów, gabinet Morawieckiego musiałby zmierzyć się z chmarą ziobrowych harcowników w prokuraturze i sądach, którzy tylko czekają na hasło do ataku. Zanim nowy minister sprawiedliwości i prokurator generalny, w jednej czy dwóch osobach (po ewentualnym rozdzieleniu tych funkcji), posprzątałby ziobrową stajnię Augiasza, połowa nieposiadających immunitetu ludzi władzy z ostatniej pięciolatki siedziałaby w aresztach wydobywczych – a ci, co mają immunitet, musieliby poświęcać całą energię na jego obronę.

Czcze spekulacje

Nawiasem mówiąc, mam spory kłopot z przyswojeniem reakcji antyrządowego komentariatu na te spekulacje. Od tygodni we wszystkich możliwych programach tefałenu atypisiści wszelkiej maści zapewniają się wzajemnie o tym, że wszelka współpraca między ludowcami i kaczystami jest wykluczona. Ja rozumiem, że z punktu widzenia morale opozycji – utrata ludowców z naszej strony barykady byłaby bolesną klęską prestiżową. Ale punktu widzenia kraju byłaby to niewątpliwie zmiana pożądana: bez Ziobry ta władza może okazać się już nie zabójcza dla demokracji, a tylko zwyczajnie nieprzyjemna. Ksenofobiczna, bigoteryjna, łasząca się do Rydzyka, infantylnie antykomunistyczna, głupawo antyniemiecka, bezmyślnie proamerykańska – zgoda. Ale nie niszcząca trójpodziału władzy, nie podważająca podstaw ustrojowych Polski.

To wszystko wszakże czcze spekulacje. Nic się nie stanie i wszyscy to wiedzą – na Wiejskiej, na Nowogrodzkiej, w Alejach Jerozolimskich i wszędzie, gdzie jest ktoś z tych, co się dzisiaj liczą. Tylko lud tego nie wie i szykuje się na bezkompromisową rozprawę z Albanią.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kolejny cios finansowy w polskie gminy „wolne od LGBT”? Tym razem z Norwegii
Duda na dożynkach: Polski rolnik ma czuć, że państwo stoi za nim murem - foto
Bosak o „piątce dla zwierząt”: Polska popełnia zbiorowe gospodarcze samobójstwo
Tagi:
PiS, władza, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz