16:17 25 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
12573
Subskrybuj nas na

Taktyka negocjacyjna Jarosława Kaczyńskiego polega na zastraszaniu. Osobiście podejrzewam, że nauczył się tego w czasach, gdy sam był zastraszany przez dużych łobuzów, którzy rzucali w niego śnieżkami na placu Inwalidów, gdy wraz z bratem pokornie dreptał za mamą. To lekcja, która zostaje w człowieku: strach upokarza i czyni cię bezsilnym.

Dlatego też Jarosław Kaczyński dba o to, żeby jego ludzie nie przestawali się bać. Cały spektakl z „największym kryzysem w historii Zjednoczonej Prawicy”, wszystkie te okrzyki o tym, że „koalicja już nie istnieje” i „byli koalicjanci” powinni „pakować biurka” służyły jednemu celowi: ponownemu wlaniu bojaźni w ich serca.

Żeby przypomnieli, kto tu rządzi

Jarosław Kaczyński, obserwując kolejne harce Zbigniewa Ziobro – szarżę na konwencję antyprzemocową, awanturę w sprawie braku veta Polski na szczycie UE, atak na ministra edukacji w związku z odwołaniem kuratora oświaty, który ogłosił, że LGBT to wirus gorszy od COVID-19, głosowanie przeciwko ustawie futerkowej, zapowiedź głosowania przeciw ustawie o bezkarności – mógł myśleć: przestali się mnie bać. Dlatego postanowił wejść do rządu i stanąć na czele resortów siłowych, żeby wszyscy sobie przypomnieli, kto tu rządzi.

Nie, żeby Kaczyńskiego naprawdę obchodziło wojsko, policja i służby, na których czele stoją skądinąd dwaj jego najbardziej zaufani ludzie.  Chodzi o to, że nadzorowanie resortów siłowych współgra z wizerunkiem najpotężniejszego człowieka w Polsce; a poza tym, stanowisko wicepremiera z jednym tylko zadaniem – kontrolą nad ministerstwem sprawiedliwości – byłoby dość niepoważne i, co gorsza, stanowiłoby dowód na to, jak serio Kaczyński traktuje zagrożenie ze strony Ziobry.

Tymczasem obowiązującą wykładnią podejścia PiS do harców ziobrystów jest fraza Brudzińskiego: „młodym i niedoświadczonym politykom zerwało beretkę”.

Ubocznym efektem objęcia przez Jarosława Kaczyńskiego stanowiska wicepremiera w rządzie Mateusza Morawieckiego może być, paradoksalnie, osłabienie pozycji tego ostatniego. Teraz, kiedy Kaczyński stanie się formalnie podwładnym premiera, będzie musiał go kilka razy przeczołgać, żeby na pewno znał swoje miejsce w szyku. A opozycyjny komentariat będzie się cieszył, że premier bierze w skórę.

Udział w planie prezesa

Jarosław Kaczyński
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Jestem skądinąd ciekawa, czy wszystkie antyrządowe tytuły, które z taką radością publikowały „wiarygodne przecieki” z „obozu władzy” o „końcu koalicji” mają świadomość, że brały udział w planie prezesa?
„Gazeta Wyborcza”: „Przecieki z PiS: Ziobro i Ardanowski do wymiany, będzie rząd mniejszościowy”.

„Rzeczpospolita”: „Nieoficjalnie: W przyszłym tygodniu możliwa dymisja Zbigniewa Ziobry”. Onet: „Informacje Onetu: Jarosław Kaczyński podjął decyzję o dymisji ministra Ziobry. To koniec koalicji Zjednoczonej Prawicy”. Radio Zet: „Kryzys w koalicji. Ziobro odejdzie z rządu? »Podjęto decyzje«”... Ja rozumiem, że fajnie jest pisać o rychłym końcu Ziobry, ale czy aby na pewno uzasadnia to granie w orkiestrze Kaczyńskiego?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Tusk: W oczach Jarosława Kaczyńskiego widać strach
Kaczyński zostanie szefem komitetu ds. bezpieczeństwa?
Tagi:
Zbigniew Ziobro, Mateusz Morawiecki, LGBT, koronawirus, polityka, Jarosław Kaczyński, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz