06:18 31 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3110
Subskrybuj nas na

W poniedziałek byłego lidera KOD Mateusza Kijowskiego skazał Sąd Rejonowy w Pruszkowie. Mateusz Kijowski usłyszał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Chodzi o poświadczenie nieprawdy.

Kijowski został uznany winnym poświadczenia nieprawdy w fakturach za rzekome usługi informatyczne na kwotę 121 tys. zł – była to swego czasu bardzo medialna sprawa. O wyroku jako pierwszy doniósł Onet. Kijowski oprócz tego, że dostał „zawiasy”, musi także zapłacić grzywnę w wysokości 5 tys. zł. Z kolei, jak czytamy, drugi oskarżony w tym procesie były skarbnik Komitetu Obrony Demokracji Piotr Ch. został uniewinniony. Orzekał sędzia Albert Parzyszek. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Prokuratura zarzuciła Kijowskiemu oraz skarbnikowu, że poświadczyli nieprawdę w dokumentach w postaci 9 faktur wystawionych w 2016 r. przez firmę należącą do Kijowskiego i jego żony na rzecz komitetu społecznego KOD (6 faktur) i stowarzyszenia KOD (3 faktury) za wykonanie usług informatycznych. Zdaniem śledczych, usługi te nie zostały wykonane, a Kijowski oraz Ch. mieli przywłaszczyć sobie z tego tytułu ponad 120 tys. zł

– pisze Onet. Sprawa ciągnie się od czerwca 2018 roku. 7 z 9 faktur uznano za sfałszowane.

Jak z kolei czytamy w „Gazecie Wyborczej”, sędzia uznał, że nie doszło do przywłaszczenia pieniędzy (co było osią zarzutów prokuratury). Jednocześnie skazał Kijowskiego za poświadczenie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Lider KOD miał tego dokonać od 20 maja do 15 listopada 2016 r. wystawiając w tym okresie 7 faktur na rzekome usługi informatyczne. Czemu fałszerstwo, ale nie przywłaszczenie? Ponieważ KOD rzeczywiście płaciło Mateuszowi Kijowskiemu, ale nie za usługi z branży IT, tylko za jego działalność jako lidera ruchu.

– Jeden z członków KOD Krzysztof Król na jednym ze spotkań miał powiedzieć do oskarżonego: „Mateusz, kupujemy twój czas”. I to jest w tej sprawie bardzo ważne. Zarząd ruchu chciał wspomóc swojego lidera, który angażując się i stając na czele KOD stracił zlecenia informatyczne i nie zarabiał pieniędzy – stwierdził w uzasadnieniu sędzia. I przypomniał, że nikt z ówczesnych współpracowników Kijowskiego nie miał mu sprawy faktur za złe.

Kapuściane głowy przed Sejmem
© Sputnik . Jarosław Augustyniak
Sam Kijowski przyznaje, że „sprawę faktur” wyciągnięto mu, kiedy pojawiła się konkurencja do funkcji lidera organizacji.

– Celem osób, które doprowadziły mnie na salę sądową, było usunięcie mnie z KOD-u, a nie wyjaśnienie sprawy. Ta sprawa zrujnowała moje życie – mówił w sądzie podczas mowy końcowej.

Sędzia ocenił, że „oskarżony ma pozytywną prognozę kryminalistyczną. Kwestia faktur była epizodem w jego życiu”. Jednocześnie jednak zaznaczył, iż sprawa ta była przełomem dla KOD. Złym przełomem: – W tym momencie ruch stracił dynamikę, aktywność i znaczenie. Poniósł wysoką cena społeczną. Można zapytać: czy KOD dziś w ogóle istnieje? To wszystko świadczy o dużej społecznej, choć nie bezpośredniej szkodliwości czynów popełnionych przez oskarżonego – powiedział sędzia.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

List 50 dyplomatów z poparciem dla LGBTI. MSZ Polski odpowiada i przypomina, czym jest małżeństwo
Polska wprowadzi sankcje wobec Białorusi bez UE?
„Nikt nas tolerancji nie musi uczyć”: premier komentuje list ws. LGBTI w Polsce
Tagi:
zwolnienie, wolność, KOD, zawieszenie, polityka, polityk, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz