06:38 31 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
544
Subskrybuj nas na

Badania pokazują, że 90 proc. firm z branży gastronomicznej i eventowej odnotowało spadek obrotów i większość z nich zwalniała pracowników. Niektórzy przewidują, że z czasem będzie coraz gorzej  – wieszczy Business Insider.

40 proc. przedsiębiorców i managerów przewiduje, że będzie coraz gorzej. Co trzeci jest jednak przekonany, że najgorsze już minęło. Branże, które w szczególny sposób dotknęła pandemia, nie mogą jeszcze spać spokojnie.

Ucierpiały eventy: koncerty, festiwale, pokazy

„Z analizy serwisu Briefly wynika, że pod koniec marca, w szczycie zamrożenia gospodarki, 67 proc. firm i lokali z branży gastronomicznej i eventowej w Polsce wstrzymało całkowicie funkcjonowanie” – czytamy. Po przywróceniu funkcjonowania nadal 9 na 10 firm twierdzi, że obroty spadły im w porównaniu do analogicznego wiosenno-letniego okresu w 2019 roku.

Z badań, na które powołuje się BI wynika też, że 4 na 10 firm udało się utrzymać zatrudnienie na tym samym poziomie co przed marcem 2020 r.

Najgorzej sytuacja wygląda w branży eventowej, w restauracjach i klubach. Tylko 8 procent firm organizujących imprezy zadeklarowało w badaniu, że organizuje więcej eventów niż przed marcem 2020.

Nowym ograniczeniom prawdopodobnie podlegać zaczną wesela w związku z ostatnim wzrostem zachorowań w poszczególnych regionach. Ucierpiały stadiony, sceny, sale i plenery eventowe.

– Im bardziej nasze zachowania będą rozsądne, tym mniej będzie zachorowań – twierdzi cytowany przez BI Tomasz Szczęśniak, współzałożyciel i CEO serwisu Briefly (autora badań).

Dzięki temu damy szansę naszym ulubionym restauracjom, kawiarniom, klubom i przede wszystkim zatrudnionym tam pracownikom na kontynuację działalności. Dużo się mówi o ochronie przed koronawirusem najbardziej narażonych osób (starszych, z chorobami przewlekłymi). Warto pamiętać, że zakładając maseczkę pomagamy również sporej grupie zachować pracę.

A jak wygląda stan gastronomii?

Business Insider pokazuje to na przykładzie spółki Sfinks Polska – zarządzającą takimi znanymi markami sieci restauracyjnych jak Sphinx, WOOK, Fabryka Pizzy, Chłopskie Jadło, Meta, Lepione Pieczone.

W pierwszym półroczu 2020 roku sprzedaż gastronomiczna grupy, uwzględniająca przychody wszystkich restauracji zarządzanych przez Sfinks Polska, także franczyzowych (z wyłączeniem sieci Piwiarnia), zmniejszyła się o 43 proc. do poziomu 54,15 mln zł

– czytamy.

To problem wielu spółek gastronomicznych: przez 2 miesiące były praktycznie zamknięciem oprócz systemu dostaw, który pozwolił na utrzymanie kilkuprocentowej sprzedaży. To z pewnością dobry czas dla platform o sklepów internetowych oferujących dostawy do domów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Finlandia przywraca restrykcje wjazdowe dla Polaków
Przedsiębiorca radzi, jak uratować swój biznes podczas epidemii koronawirusa
Białoruski opozycjonista w Polsce: zaplanowane spotkania z politykami i „kręgami biznesowymi”
Tagi:
restauracja, biznes, kryzys gospodarczy, finanse, gospodarka, koronawirus, pandemia, choroba, epidemia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz