20:03 26 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
10352
Subskrybuj nas na

Kto nie zna Paprykarza szczecińskiego, w zasadzie nie powinien nazywać się Polakiem! To potrawa przez jednych ukochana, przez innych znienawidzona – ale w PRL jedli ją wszyscy! Teraz kultowa puszka Paprykarza doczekała się swojego pomnika.

Paprykarz to prawie jak zupa w puszce Campbell’s uwieczniona przez Andy’ego Warhola. Jest po prostu żywą legendą. Dlatego też pomnik potrawy stanął na szczecińskim Placu Gryfitów, na Łasztowni. To inicjatywa byłych i obecnych pracowników Centrum Logistycznego Gryf oraz spółki Gryf Nieruchomości. Projekt przygotował Bogusław Dydek, a wykonała firma Wentylacje, odsłoniły go zaś uroczyście dwie dawne producentki: Helena Kamińska-Wiśniewska i Teresa Szczęsna.

Pomnik już robi furorę jako atrakcja turystyczna.

Pierwsze polskie konserwy z afrykańskich ryb wyprodukowano w Szczecinie w 1963 roku. Jak podaje lokalna „GW”, wymyślenie paprykarza przypisuje się szefowi produkcji Wojciechowi Jakackiemu. Miał wzorować się na afrykańskim przysmaku czopczop z Afryki Zachodniej (w latach 60. XX w. tym ulicznym daniem zachwycali się polscy marynarze pływający do Senegalu, Gwinei, Nigerii.

Pomysł przywieźli do ojczyzny – i niektórzy złośliwi do dziś twierdzą, że produkt powinien nazywać się „Paprykarzem afrykańskim”, ponieważ z samym Szczecinem nie ma wiele wspólnego.

Ostatecznie na potrawę złożyły się: rybie mięso, ryż, pulpa pomidorowa sprowadzana z Bułgarii i Węgier, ostra afrykańska papryczka, warzywa i przyprawy. Pierwszy paprykarz w kształcie, jaki znamy, do sklepów trafić miał w 1967, a już rok później otrzymał znak jakości Q.

– To był przede wszystkim pomysł racjonalizatorski, a chodziło o zagospodarowanie ścinek tafli zamrożonych ryb – mówił o nim Bogusław Borysowicz, wieloletni pracownik Gryfa.

„Ostatnia puszka Paprykarza Szczecińskiego z Gryfa zeszła z taśmy na początku lat 90, kiedy upadało polskie rybołówstwo dalekomorskie” – czytamy w „GW”. Problemy zaczęły się bowiem po utracie przez Polskę afrykańskich łowisk i wycofaniu przyprawy Pima. Próbowano potem zastąpić ją węgierską papryką.

Dziś w Szczecinie różne przedsiębiorstwa i restauracje nadal produkują różne wersje paprykarza, będącego oficjalnie produktem regionalnym (trafił ta tę listę z inicjatywy Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego w 2010 roku). Jednocześnie nikt nie zastrzegł jego nazwy, więc marka żyje własnym życiem.

Paprykarz w PRL był prawdziwym hitem: „w popularności mogła dorównać mu tylko konserwa turystyczna z zieloną naklejką i eksportowa puszka polish ham dostępna w Peweksach” – czytamy w reportażu na temat jego kultowej puszki.

Paprykarz eksportowano do 32 krajów – m.in. do ZSRR, Danii, USA, Japonii, Jordanii, Liberii, Węgier, Wybrzeża Kości Słoniowej i Togo. Kolumbia nawet próbowała podrobić ten niezapomniany smak.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Trump sprzeciwia się burzeniu „rasistowskich” pomników w Waszyngtonie
Pomnik papieża przed Muzeum Narodowym podbija internet. Chyba nie o taki rozgłos chodziło
W Londynie powstał pomnik Harry’ego Pottera. Autorem Polak – foto
Tagi:
PRL, Szczecin, pomnik
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz