20:41 30 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3366
Subskrybuj nas na

Trochę taniego teatru, jaki zaprezentowała nam Zjednoczona Prawica w ramach wewnętrznych sporów o łupy, rozgrzał niektórych do czerwoności, a innych wyprowadził z równowagi. Wszystko zgodnie z planem pitraszonym już wielokrotnie, ale ciągle skutecznie.

Obserwatorzy polityczni i zwyczajni ludzie interesujący się polityką od „wielkiego dzwonu” rekonstrukcje rządu ciągle chcą postrzegać, jako zmianę w kategoriach wartościujących, gdy tymczasem w polskich realiach nic się nie zmienia, bo cały zamęt sprowadza się do roszad personalnych, a nie jakościowych.

Rekonstrukcja historyczna?

Przyzwyczajeni do miernego stylu, prawie zawsze żywimy nadzieję, okazuje się płonną, że tym razem będzie akurat inaczej, że pojawią się jacyś nowi ludzie większego formatu … nie króliki z kapelusza. A kiedy już wszystko staje się jasne, uświadamiamy sobie, że z pustego to i Salomon nie naleje.

Rozczarowanie, które towarzyszy wszystkim procesom politycznym w Polsce, popycha większość społeczeństwa do samomarginalizacji, a wskutek kolejnych negatywnych doświadczeń do utraty jasności oceny sytuacji, i rekonstrukcja rządu, czy rekonstrukcja historyczna nabierają takiej samej wartości.

Polska powiatowa oswoiła się z pojęciem słowa rekonstrukcja, biegając na różnego rodzaju imprezy, gdzie „przebierańcy” odtwarzają jakieś sceny z historii w sposób mniej niż amatorski. Samozwańcy z wypiekami na twarzach opowiadają o wydarzeniach, których, tak naprawdę, nie rozumieją.

Będąc na jednej z takich rekonstrukcji, która ograniczyła się do opisów słownych, bo nie było pod ręką czołgów, aby zorganizować pełnowymiarowe wydarzenie, zauważyłem, że nikomu z widzów, łącznie z organizatorami, nie przeszkadzało mieszanie rocznic bitwy pod Studziankami, gdzie siły polsko-radzieckie (8 Gwardyjska Armia wraz 1 Brygadą Pancerną im. Bohaterów Westerplatte) prowadziły bój z Niemcami o utrzymanie przyczółka warecko-magnuszewskiego i „dokonań” podpułkownika NSZ Leonarda Zub-Zdanowicza, który wsławił się m.in. wymordowaniem 26 osobowego oddziału Gwardii Ludowej.

Kiedy dziś jesteśmy po kolejnej rekonstrukcji rządu, to nie znaczy ona więcej niż wydarzenie opisane powyżej. Rekonstrukcja w jednym i drugim przypadku była, ale jej celowość nie mieści się, nawet, w pojęciu rozwiązania zagadki.

„Dziki w zaroślach wiedzą, że trzeba się rozmnażać”

Wiele zbędnych emocji, wśród nauczycieli i tzw. opozycji, wzbudził nowy Minister Edukacji Narodowej. Tymczasem gdyby ci zbulwersowani znali choćby pobieżnie krótką historię PiS w ministerstwie edukacji, to niechybnie powietrze zeszłoby z nich zaraz po głębszym oddechu, a epizodyczne role pełnili: Michał Seweryński, o którym przynależność do PiS mówi więcej, niż on chciałby, Roman Giertych sam spuszcza zasłonę milczenia, bo chwalić nie ma się czym, Ryszard Legutko to kolejny przykład naukowca w polityce, którego tytuł profesorski niczego nie gwarantuje.

Ostatnie wykwity na organizmie edukacji: Anna Zalewska, Dariusz Piontkowski i obecny efekt rekonstrukcji rządu Przemysław Czarnek nie wymagają odrębnego komentarza, bo wystarczającym objaśnieniem dla ich wspólnej charakterystyki jest ich DNA, który nazywa się PiS. Ostatni wykwit, różni się od poprzednich, bo wie, że „dziki w zaroślach wiedzą, że trzeba się rozmnażać”, a ludzie zapomnieli, po co się idzie w zarośla.

Kiedy koronawirus „wypłaszczył się”

Łukasz Szumowski, zrekonstruował się samodzielnie, w czasie, kiedy koronawirus „wypłaszczył się” na niespotykanym wcześniej poziomie, ale nikogo to nie zajmuje, bo w Polsce przyjęto średniowieczną strategię walki z pandemią, tzn. kto przeżyje ten będzie żył.

Wielu ludzi szepce pod nosem, bo nie wie, że można powiedzieć to głośno, że skoro żołnierz jest przeznaczony na czas wojny, policjant do utrzymania porządku w czasie pokoju, to polem walki dla lekarzy powinna być pandemia. Tymczasem dochodzi do takich paradoksów. SANPID nie może potwierdzić dyrektorowi szkoły, że rodzić jednego z uczniów ma COVID-19, bo… na przeszkodzie stoi RODO. Pół wsi wie, o kogo chodzi, ale instytucja państwowa zasłania się ochroną danych osobowych i nie podejmuje żadnych działań. Wiem, że jest to niewiarygodne, ale jestem w grupie ryzyka i …czekam.

Teleporady tak się spodobały lekarzom, że jeszcze kilka miesięcy i odzwyczają się od pacjentów, przynajmniej tych z NFZ, bo wizyty prywatne już nie są tak niebezpieczne.

Do bulwersującej sytuacji doszło w jednym z gabinetów, w okolicach Radomia, gdy pacjentka, nie uzyskawszy pomocy w ramach teleporady, postanowiła udać się do gabinetu prywatnego. Jakież było jej zdziwienie, gdy w prywatnej przychodni rozpoznała panią doktor, która była bezsilna w trakcie teleporady, a za 150 złotych wykazywała się swoim kunsztem medycznym. Pech chciał, że pacjentka nie potrafiła przejść obojętnie obok swoich 150 złotych, które wcześniej zapłaciła za wizytę i urządziła tak karczemną awanturę, że zwrócono jej pobraną kwotę, aby pozbyć się jej z przychodni.

MSZ: rozważać nie ma co

Minister Spraw Zagranicznych nie ma, aż tak, bezpośredniego przełożenia na codzienne sprawy obywateli, ale nowa odsłona nie wnosi niczego nowego, więc i rozważać nie ma co.

Resztę zmian można pominąć milczeniem, bo trudno dywagować o niczym.
Dyscyplinować!

Za to, ciekawostką jest powrót do rządu Jarosława Kaczyńskiego i to jest zasadnicza jakościowa zmiana, która mogłaby być przedmiotem spekulacji i jakichś tam nadziei.

Niestety, ma ona na celu jedynie dyscyplinować rozbrykanych współplemieńców, nie wprowadzać nową jakość rządzenia.

Sprowadza się jedynie do tego, że w nowych okolicznościach, przedstawiciele zwaśnionych grup będą zmuszeni do raportowania Prezesowi, na każdym posiedzeniu rządu.

Tak naprawdę, mieliśmy rekonstrukcję Zjednoczonej Prawicy, która gdyby nie była u władzy, nie obchodziłaby „psa z kulawą nogą”. Jest jednak inaczej, bo dziś jest to obóz władzy, który z wewnętrznych sporów partyjnych czyni zagadnienie natury narodowej, a nawet międzynarodowej. Połowa społeczeństwa bezmyślnie kibicuje rządzącym, a druga z taką samą bezmyślnością krytykuje rządzących. Interes państwa dla jednych i drugich jest sprawą wtórną, ważne są ich plemienne interesy.

Dobiegła kresu kilkunastodniowa szermierka słowna o rekonstrukcji polskiego rządu, kiedy właściwsza byłaby ogólnonarodowa dyskusja o rekonstrukcji całej klasy politycznej, która zużyła się już do tego stopnia, że przestała pełnić skutecznie rolę wyznaczoną przez demokratyczny system prawny.

Raczymy się i kibicujemy karczemnym waśniom i awanturom prowadzonym przez ludzi, których jedynym osiągnięciem życiowym jest to, że przystąpili do zwalczających się plemion i całą swą aktywność koncentrują na pozycjonowaniu swojego szczepu ogłaszając wszem i wobec, że racja klanu jest racją całego państwa.

Trybalny system władzy, który tak skutecznie zakorzenił się w Polsce, zżera wszystkie instytucje państwa nie napotykając żadnych przeszkód ze strony społeczeństwa, które swoje konstytucyjne prawa sprzedało za „koraliki, lusterka i świecidełka”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

MSZ Białorusi: Polska i Litwa muszą ograniczyć liczbę dyplomatów
Polska udziela ochrony, Litwa otwiera korytarz humanitarny: Coraz więcej Białorusinów opuszcza kraj
Telewizja państwowa Białorusi zmieniła nazwy Ukrainy, Polski i Litwy
Tagi:
Rada Ministrów, rząd, polityka, władza, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz