20:32 26 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7652
Subskrybuj nas na

Sputnik Polska może śmiało stworzyć dział „autorytety o Rosji”, gdzie regularnie zamieszczałoby się wypowiedzi kolejnych geniuszy polskiej publicystyki na temat Federacji Rosyjskiej. Póki co go jednak nie ma, a właśnie pewien były polski dyplomata podzielił się z czytelnikami swoim „odkryciem”.

Oto Witold Jurasz, niecałe 10 lat temu chargé d’affaires Rzeczypospolitej na Białorusi, zdecydował się połączyć problem koronawirusa z rzekomą ingerencją rosyjską. Tu fragment:

„Jest udowodnione, że teorie antyszczepionkowe wspierane były z Rosji. Idę o zakład, że tam należałoby szukać śladów antymaseczkowej paranoi.

Moskwa o niczym tak nie marzy jak o implozji państwa polskiego, a dokładnie z tym będziemy mieli do czynienia, gdy okaże się, że system ochrony zdrowia się zawalił.

Doprawdy strach pomyśleć, co autor ma na myśli twierdząc, że coś jest „udowodnione”. Podobną konstrukcją zresztą, zapewne z pełnym przekonaniem, posługuje się nader często inny heros publicystycznego kontrwywiadu, Tomasz Piątek. Krótko mówiąc: Rosja, która jako pierwsza opracowała szczepionkę przeciw COVID-19, ma jednocześnie być odpowiedzialna za upowszechnianie teorii o szkodliwości szczepień. Ot tak, po prostu na złość Najjaśniejszej.

To właściwie dość przykre, bo jeszcze niedawno w rozmowie ze znajomym zainteresowanym sprawami międzynarodowymi przypuszczaliśmy, że akurat Witold Jurasz na tle „grona specjalistów” potrafi zaprezentować wyższy poziom, niż niestety coraz popularniejsi rusofobowie, których nazwiska z litości pomińmy.

Brak jakichkolwiek przedstawionych dowodów, nie przeszkadza „ekspertowi ds. wschodnich” płynąć dalej rzeką teorii spiskowych. Federacja Rosyjska odpowiadać ma też za to, że Polacy nie chcą nosić maseczek! A jak miałoby się to dziać? Może przez media rosyjskie, które kierują specjalne programy dla Polaków o szkodliwości maseczek? A może osławiona „farma trolli” wyszkolona doskonale w pisowni języka polskiego pisze sceptyczne komentarze w Internecie? A dlaczego nie przez jakieś działania podprogowe?

Problem z tego typu wynurzeniami polega na tym, iż każde kolejne opiera się o jakieś wcześniejsze kłamstwo, a „Rosja” w publicystyce uchodzi za podmiot winny z zasady, więc właściwie nie trzeba niczego tu udowadniać.

Tyle tylko, że mówimy jednak o człowieku, którego powaga wykształcenia i funkcji jakie sprawował, powinny przynajmniej w teorii zobowiązywać do minimum wysiłku intelektualnego i nie wypisywania publicznie bzdur. Tak, Panie Witoldzie, jeśli to Pan czyta: produkując takie niepoparte niczym głupoty, przyczynia się Pan do umacniania w polskim społeczeństwie szkodliwych stereotypów.

Co więcej, jest Pan podwójnie za to odpowiedzialny, ponieważ dla wielu ludzi stanowi Pan jednak autorytet, a wykorzystuje go Pan do upowszechniania podłych insynuacji na temat sąsiedniego kraju. Jeszcze jakiś czas temu publicznie Pan przyznawał, że aresztowanie Mateusza Piskorskiego to skandal, ale sam Pan bierze udział w inżynierii społecznej napędzającej antyrosyjskie histerie. To właśnie z ich powodu mało kto tu w kraju miał odwagę o los Piskorskiego się upomnieć. Zrobiła to dopiero ONZ.

Pan Jurasz „odczytuje” z fusów również intencje Federacji Rosyjskiej, która to chce przecież doprowadzić do kryzysu w państwie polskim. Ale po co ten hamulec? Może po prostu niech Pan napisze, że celem Rosji jest eksterminacja Polaków i Kreml obrał strategię, by jak najwięcej z nas zaraziło się koronawirusem, choćby i miało to odłamkiem uderzyć Rosjan (bo im więcej zachorowań w Polsce, tym większe ryzyko również u sąsiadów)?

Mamy do czynienia z autentycznym upadkiem intelektu, gdy rozmawiamy w Polsce o Rosji. Powszechnym zarzutem kierowanym wobec przeciwnika politycznego jest nad Wisłą mniej lub bardziej wyobrażona „prorosyjskość”. Gdyby wszystkie te oskarżenia były prawdziwe, to w polskim parlamencie zasiadałyby same „agentury wpływu Putina”.

Kolejni domorośli znawcy próbują nam opisać w taki czy inny sposób „putinizm”, następnie doszukiwać się jego cech u określonych sił politycznych, potem wyciąga się z tego wniosek, że dana partia/ruch są „prorosyjskie”, a na końcu ekstrapoluje się całość retoryki organizacji na działania Moskwy. Niestety, nie sposób walczyć z tym zjawiskiem, bo każda taka próba kończy się publicznym oskarżeniem o „jawną agenturalność”, nawet jeżeli tkwi w tym semantyczna sprzeczność.

Karierę w polskim komentariacie robi od niedawna termin „szur”, trzy lata temu będący nawet kandydatem na „młodzieżowe słowo roku”. Stosuje się to określenie na ludzi, którzy swoją działalność publiczną opierają o przeróżne teorie spiskowe, dodając do tego specyficzną formę, mającą tę aktywność uświęcać, a w rzeczywistości ją ośmieszającą.

Zjawisko to dotyka w sposób szczególny środowiska nacjonalistyczne, choć podobne cechy dostrzeżemy u radykałów z każdej niemal strony spectrum politycznego. Dominującymi postawami określanymi jako „szurowskie”, bywają przekonania antysemickie, antyklerykalne, neoluddyczne i jeszcze kilka innych. Gdyby do tych kryteriów odnieść jednak mainstreamową narrację w polskojęzycznych środkach masowego przekazu wobec Federacji Rosyjskiej, to mogłoby się okazać, że polscy „eksperci od Rosji” to właściwie sama „szuria”. I pozostaje życzyć im wszystkim… zdrowia.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Białoruś nie chce na zachód
40-lecie „Solidarności”: świętują ci, którzy mają co
Jadłospis 17 września 2020
Pomoc dla Białorusinów?
Tagi:
szczepionka, epidemia, koronawirus, areszt, Mateusz Piskorski, stosunki rosyjsko-amerykańskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz