18:50 29 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
221204
Subskrybuj nas na

Nałożona na Gazprom przez polskiego regulatora antymonopolowego UOKiK astronomiczna kara pieniężna w wysokości 29 mld złotych jest niezrozumiała nie tylko dla rosyjskiego giganta energetycznego.

Jego partnerzy w ramach projektu Nord Stream 2 również wyrazili sprzeciw wobec decyzji Warszawy. Nawet Komisja Europejska zwróciła uwagę, że restrykcje w wysokości 10% od obrotu rocznego to „dużo”.

Oprócz tego Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) przekroczył swoje uprawnienia tą decyzją. Jak podkreśliła niemiecka Uniper, (jedna z pięciu europejskich firm, uczestniczących w projekcie) obecne porozumienia odnośnie budowanego gazociągu nie dotyczą podmiotów joint venture i tym samym nie obejmuje ich polskie prawo odnośnie kontroli powstawania spółek.

Początkowo rzeczywiście planowano finansowanie budowy gazociągu poprzez stworzenie spółki joint venture. W tym celu wymagane było jednak pozwolenie od organów antymonopolowych wszystkich państw, gdzie funkcjonują firmy, uczestniczące w przedsięwzięciu. I Polska to jedyne z państw, które zablokowało wówczas ten proces.

Za co UOKiK „wlepił” Gazpromowi grzywnę

Postanowiono więc nie „użerać się” z Polakami, przy okazji tracąc na to czas i pieniądze. W celu finansowania „Nord Stream 2” wykorzystano inny schemat: europejskie firmy stały się nie współwłaścicielami, a wierzycielami projektu, wyprowadzając go tym samym spod regulacji antymonopolowych. A Gazpromowi zostały udzielone pożyczki pod zastaw akcji Nord Stream 2, tak więc w przypadku niewypełnienia przez rosyjską korporację warunków umowy wierzyciele automatycznie stają się ich właścicielami.

UOKiK uznał, że tym samym pięć europejskich firm stało się „quasi-akcjonariuszami” firmy – operatora Nord Stream 2. Na tej podstawie „wlepił” właśnie Gazpromowi ogromną grzywnę, a jego partnerów ukarał mandatem na sumę 61 mln dolarów.

Z finansowego punktu widzenia ani Gazpromowi, ani Nord Stream 2 nic obecnie nie grozi. Rosyjska firma będzie odwoływać się od tej decyzji. Przejście przez wszystkie instancje przeciągnie się na lata i czy sprawa skończy się sukcesem Warszawy – mówiąc łagodnie, nie jest jeszcze przesądzone.

Polska strona oczywiście również doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak jej działania są związane nie tyle z nadziejami otrzymania ogromnej sumy od Gazpromu kiedyś w przyszłości, co z dążeniem do „pogrzebania” znienawidzonego projektu tu i teraz. Tym właśnie można wytłumaczyć moment ogłoszenia decyzji, wybrany przez UOKiK.

Co ma do tego Nawalny?

Nie ulega wątpliwości, że wydarzenie jest bezpośrednio związane z nową falą pogorszenia stosunków między Rosją i Zachodem na tle sprawy Aleksieja Nawalnego. Francja i Niemcy przygotowują kolejny pakiet sankcji przeciwko Moskwie, uchwalenie którego zaproponują Unii Europejskiej. Wielka Brytania również wyraziła zamiar „pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności”.

Nasuwa się co prawda automatycznie pytanie, jak bardzo bolesne będą planowane kroki.

Temat sankcji w stosunkach Rosji i Zachodu już dawno stał się bardzo niejednoznaczny.

Naprawdę odczuwalne dla Moskwy kroki poczyniono w latach 2014-2015, kiedy wprowadzono ograniczenia sektorowe. Ale nawet wtedy Stany Zjednoczone i Europa nie zaryzykowały i nie zdecydowały się na radykalne działania, jak na przykład rezygnacja z rosyjskich nośników energetycznych czy odłączenia SWIFT. Wiadomo, że martwili się o siebie, gdyż skutki takich rozwiązań byłyby dla nich samych zbyt bolesne.

Później sankcje zmieniły się natomiast w ewidentną profanację, w ramach której Zachód rozszerza przede wszystkim czarne listy osób fizycznych i prawnych. Tak więc formalności są zachowane, ale jednocześnie ani Rosja, ani (Zachód – red.) nie ponosi żadnych strat. Podobnie skończył się zresztą skandal z otruciem Skripalów.

Obecna historia z Nawalnym jest ciekawa z tego względu, że pierwszy raz od kilku lat pojawiło się prawdopodobieństwo tego, że może być rozegrany inny scenariusz. Chodzi oczywiście o rezygnację z Nord Stream 2, ponieważ na Zachodzie jest wystarczająco dużo sił politycznych, którym zależy właśnie na takim rozstrzygnięciu i już teraz podejmują one ogromne starania w tym kierunku.

Polska strzela sobie w stopę?

Polska gra tu pierwsze skrzypce, a podjęta przez UOKiK decyzja ws. nałożenia kary finansowej jest jeszcze jednym sposobem, by skłonić Europę do oczekiwanej decyzji odnośnie zakończenia projektu. Warszawa jednak robi co może i w swoich próbach wpłynięcia na sytuację naciska nawet nie tyle na Moskwę, co na zachodnioeuropejskie stolice, które mają swoją, odmienną od polskiej ocenę sytuacji.

Sądząc po upublicznionym francusko-niemieckim komunikacie prasowym, planuje się iść typową drogą mało odczuwalnych sankcji: przygotowywane są propozycje ograniczeń wobec osób, które są uważane za odpowiedzialne „za to przestępstwo i złamanie międzynarodowych norm z racji ich oficjalnych funkcji ,a także osób, uczestniczących w programie „Nowiczok”.

Tym sposobem Europa Zachodnia znów chroni mający dla niej strategiczne znaczenie projekt energetyczny. Za to przeciwstawna aktywność Polski, która i tak sprawia dużo problemów Unii Europejskiej, może wywołać tylko dodatkowe zniecierpliwienie w stosunku do Warszawy i chęć dania jej po nosie, że wtrąca się nie w swoje sprawy.

Oprócz tego jeśli pretensje pod adresem Gazpromu to problem Rosji, to polska próba ukarania wiodących korporacji Niemiec, Austrii, Holandii i Wielkiej Brytanii (Engie, Uniper, Wintershall, OMV i Shell) spotka się raczej z brakiem zrozumienia ze strony tych państw. Wysiłki Polski odnośnie doprowadzenia do krachu gazociągu Nord Stream 2 mogą przynieść odwrotny od zamierzonego skutek i w pewnym sensie można je uznać za niedźwiedzią przysługę przeciwnikom projektu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szef MSZ o Nord Stream 2: Rosja nie jest wiarygodnym partnerem
Polska: Urząd Ochrony Konkurencji nałożył na Gazprom rekordową karę dla Nord Stream 2
Tagi:
Nord Stream, Gazprom
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz