14:42 22 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
831308
Subskrybuj nas na

Kiedyś w tym dniu obchodziliśmy Dzień Wojska Polskiego. Ogłoszono go w rocznicę bitwy pod Lenino, która odbyła się 12-13 października 1943 r. 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki przeszła tam swój chrzest bojowy. Dziś święto polskich sił zbrojnych upamiętnia inne wydarzenie – bitwę Warszawską. Czy 15 sierpnia jest lepszy od 12 października?

Bezpośrednio po wojnie Dzień Wojska Polskiego obchodziliśmy 9 maja, który jest dniem zakończenia II wojny światowej. Co ciekawe, ustanowione w 1923 r. na dzień 15 sierpnia Święto Żołnierza nigdy oficjalnie nie zostało zniesione.

Historia święta polskich sił zbrojnych

Historia święta związanego z wojskiem polskim sięga jednak dalej. W czasach I Rzeczpospolitej takiego święta nie było. Pojawiło się pierwszy raz w okresie wojen napoleońskich w Księstwie Warszawskim. To wtedy szczególnie uroczyście obchodzone przez Armię Księstwa Warszawskiego urodziny cesarza Napoleona Bonaparte (co ciekawe, też 15 sierpnia) były nieformalnym świętem polskiej armii. 15 sierpnia był raczej dniem wiernopoddańczego oddania Napoleonowi, a mimo wszystko, już w Królestwie Polskim powstałym po Kongresie Wiedeńskim, święta wojska polskiego nie obchodzono w dzień urodzin żadnego z carów.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, po I wojnie światowej, od 1919 r. święto polskich sił zbrojnych obchodzono 6 sierpnia w rocznicę wyruszenia w 1914 r. do walki Pierwszej Kompanii Kadrowej pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Od 1923 r. – 15 sierpnia stał się ponownie Świętem Żołnierza obchodzonym tym razem w rocznicę Bitwy Warszawskiej z 1920 r. Święto to pozostało aż do 1947 r. A więc obchodził je również prezydent odrodzonej Polski, Bolesław Bierut. W 1947 r. nastąpiła kolejna zmiana i obchodziliśmy już to święto w Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności, czyli 9 maja.

Przez 42 lata i najdłużej, bo od 1950 aż po rok 1992 Dzień Wojska Polskiego był obchodzony 12 października – w rocznicę bitwy pod Lenino.

Dlaczego nie 15 lipca?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo zależy to od poglądów i wyznawanych tradycji tego, kto to ocenia. Na pewno 12 października jest nam chronologicznie bliższy. W późniejszej naszej historii brak już stosownych dat związanych z sukcesami naszego wojska. Bo trudno za takie uznać udział w inwazji na Czechosłowacje w 1968 r., czy niedawne wyczyny w Iraku czy Afganistanie.

A jeśli nie bliskość w czasie danego historycznego wydarzenia miałaby decydować o ustanowieniu święta w jego rocznicę, a jego waga, to czemu Dniem Wojska Polskiego nie miałby być 15 lipca jako rocznica bitwy pod Grunwaldem? Zapewne dlatego, że bitwa ta i jej kontekst nie jest już powodem historycznych sporów i żadnej politycznej deklaracji nie da się już na niej zbudować.

Żołnierze 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki dobrze zdali swój sprawdzian

Bitwa pod Lenino nie tylko była chrztem bojowym dla naszych żołnierzy, ale przede wszystkim sprawdzianem jej intencji. Stalin nie żywił do Polaków dużego zaufania. Wręcz przeciwnie, i miał ku temu powody. Rok wcześniej przecież armia Andersa, którą Rosjanie umundurowali, wyposażyli w broń i inny sprzęt bojowy, opuściła ZSRR i za namową Brytyjczyków przeniosła się do Iranu, by następnie na brytyjskim froncie pomagać Brytyjczykom w Palestynie i we Włoszech. Kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy opuściło ZSRR w czasie, gdy ZSRR ich bardzo potrzebował; w czasie, gdy Niemcy znaleźli się pod Stalingradem i trwała bitwa o Kaukaz. Stalin po prostu nie wiedział, czy kolejni Polacy będą się bić z Niemcami i podążą razem z Armią Czerwoną na Zachód, najprostszą drogą ku Polsce? Polacy musieli to udowodnić.

Choć były dezercje, ale te były także w armii Andersa (w Palestynie z szeregów 2. Korpusu zdezerterowało ok. 2,5 tys. żołnierzy), to żołnierze 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki zdali swój sprawdzian bardzo dobrze. W czasie walk pod Lenino 1. Dywizja poniosła wysokie straty (510 zabitych, 1776 rannych, a 776 dostało się do niewoli niemieckiej lub zostało uznanych za zaginionych bez wieści, tj. ok. 25% całego stanu osobowego). Po dwóch dniach walki musiała zostać wycofana z pierwszej linii. 1. Dywizja związała i wykrwawiła znaczne siły przeciwnika. Niemcy stracili 1500 żołnierzy, a 326 dostało się do niewoli. Zniszczono 72 karabiny maszynowe, 42 działa i moździerze, 2 czołgi oraz strącono 5 samolotów. 

Bitwa potwierdziła wysoką wartość bojową polskich żołnierzy, a biorąc pod uwagę, że byli oni niedoświadczeni bojowo i słabo wyszkoleni, tym bardziej to o niej dobrze świadczy. Ich przeciwnikiem były doświadczone niemieckie oddziały. Polscy żołnierze przedarli się przez pierwszą linię obrony w głąb ugrupowania przeciwnika i zajęli dwie kluczowe wsie w jego systemie obronnym. Dywizja częściowo wykonała powierzone zadanie, po czym otoczona musiała się wycofać. Duże straty osobowe nie były nadzwyczajnie wysokie jak na specyfikę walk na froncie wschodnim, na którym przecież decydowały się losy całej wojny.

Rewizja faktów historycznych

Współczesna prawicowa propaganda rewiduje historyczne fakty na potrzeby bieżącej polityki, niszczy pomniki, zmienia nazwy ulic i placów, skazuje pamięć o tych naszych żołnierzach na zapomnienie. Ich trud i ofiary nie pasują do obecnej historycznej narracji, w której nie ma miejsca na pamięć o polsko-radzieckim braterstwie broni, a i sama polskość armii Berlinga jest podważana. Dziś bitwa ta niejednokrotnie, z uwagi na wysokie straty w ludziach, nazywana jest rzeźnią i celowym działaniem Rosjan, obliczonym na wykrwawienie polskich żołnierzy. I nikomu z tych historyków nie przeszkadza to, że pod Monte Casino zginęło blisko dwa razy tyle żołnierzy, co pod Lenino. I Korpus to była przecież ta lepsza armia, a Churchil to przecież nie Stalin...

Szlak bojowy, który odrodzone wojsko polskie zaczęło pod Lenino, zakończył się zdobyciem wspólnie z Armią Czerwoną Berlina. Wtedy 1. Dywizja urosła już do rozmiarów dwóch armii. To ci żołnierze, którzy walczyli pod Lenino wyzwalali nasz kraj spod niemieckiej okupacji. To ta dywizja stała się początkiem późniejszego Ludowego Wojska Polskiego, które strzegło naszych granic przez cały okres Polski Ludowej i zapewniło nam dziesięciolecia pokojowego życia i rozwoju. Pamiętajmy o tych żołnierzach.

Żadna władza nie jest wieczna. To szaleństwo musi się kiedyś skończyć. I jeśli my nie zapomnimy to i historia sobie o nich kiedyś przypomni. Wtedy znów da im należne miejsce i pamięć, bo nie ma gorszej i lepszej krwi polskiego żołnierza przelanej za naszą wolność i niepodległość.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Założyć nam szmaty na twarz i zamknąć w domach”. Protest przeciwko pandemii w Warszawie - wideo
„Ostatni bastion wolności na wschodzie Europy”: Polscy narodowcy za Łukaszenką – wideo
Albo autorzy Powstania, albo ich ofiary – wideo
Kapuściane głowy pod Sejmem – wideo
Tuleya: immunitet na razie nieuchylony – wideo
Tagi:
Armia Czerwona, Lenino, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz