16:25 30 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
140
Subskrybuj nas na

W strefie żółtej i czerwonej działalność siłowni i klubów fitness została zawieszona od 17 października – i to pomimo zapewnień rządzących, że kolejnego lockdownu nie będzie. Polacy się buntują, bo całe lata powtarzano im, że sport to zdrowie i w porównaniu do obywateli innych państw europejskich za mało się ruszają.

W branży fitness działa około 3 tys. pracodawców, zaś cały rynek jest szacowany na 4 mld zł. Zatrudnionych w tej branży jest 100 tys. osób.

Początkowo w strefie żółtej miały obowiązywać limity ćwiczących, ostatecznie jednak zdecydowano, że w całym kraju obiekty te zostają zamknięte do odwołania. Siłownie, kluby fitness, baseny, aquaparki – ich działalność zostaje zawieszona. To obostrzenie nie obejmuje jednak „basenów, siłowni, klubów i centrów fitness działających w podmiotach wykonujących działalność leczniczą przeznaczonych dla pacjentów oraz przeznaczenia tych obiektów dla sportu wyczynowego, a także studentów i uczniów – w ramach zajęć na uczelni lub w szkole”.

Otwarte są także szkoły sztuk walki, co dodatkowo zdenerwowało stałych bywalców siłowni, którzy ćwiczą rekreacyjnie, ale nie są zawodowcami ani wyczynowcami, a wolą po pracy podnosić hantle albo biegać na bieżni niż zadawać ciosy karate.

Branża protestuje

Dzieciom szkolnym i studentom wolno uczęszczać na zorganizowane zajęcia w ramach wychowania fizycznego, ale jeśli chcesz po prostu popływać, zapomnij.

Nic dziwnego, że w sobotę 17 października na Plac Zamkowy w stolicy wyszli przedstawiciele branży fitness.

– Nie otrzymaliśmy żadnej argumentacji, dlaczego właśnie nasza branża musi się zamknąć i zaprzestać obsługi klientów. Do tej pory nie stwierdzono żadnych ognisk zapalnych w klubach fitness. Jesteśmy przekonani, że nasze miejsca ćwiczeń są bezpieczne - mówił w TOK FM Jacek Galiński, członek zarządu Polskiej Federacji Fitness, właściciel klubów fitness w Olsztynie.

Ta wypowiedź doskonale oddaje nastroje właścicieli sportowych obiektów. Niekonsekwencji w obostrzeniach nie rozumie również Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, a także trener Akop Szostak, który na swoim Instagramie opublikował mocny wpis:

Jednak oprócz zapewnień, że rządzący postarają się wznowić tę działalność jak najszybciej, sobotni protest niewiele przyniósł dla użytkowników siłowni i klubów. Właściciele natomiast zostaną wsparci finansowo. Pomoc ma być koordynowana przez PFR. To ma być według portalu „pomoc celowana - zaczynająca się od zawieszenia płacenia składek na ZUS i podatków, poprzez dofinansowanie zatrudnienia, aż do rekompensowania strat”.

Według źródeł RMF przeciwko szybkiemu otwarciu obiektów sportowych były kancelaria premiera, Ministerstwo Zdrowia oraz sanepid.

Wątpliwości

– Wprowadzony zakaz jest bezprawny. W rozporządzeniu przekroczono delegację z ustawy o chorobach zakaźnych. Daje ona tylko możliwość czasowego ograniczenia działalności, a nie jej całkowitego zakazu – mówi Piotr Pałka, radca prawny z Kancelarii Prawnej Derc Pałka, cytowany przez „Rz”. – Taką podstawą nie są również przepisy tego rozporządzenia, które ustanawiają zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach. Ich adresatem nie są bowiem przedsiębiorcy prowadzący siłownie czy kluby fitness. Otwarta jest również sprawa odszkodowań od Skarbu Państwa za skutki aktu prawnego, który nie spełnia konstytucyjnej zasady prawa do przyzwoitej legislacji.

Niektórzy już zaczęli „kombinować”: siłownia Atlantic w Krakowie zagrała rządzącym na nosie i ogłosiła się sklepem z możliwością testowania sprzętu i Kościołem Zdrowego Ciała. Mimo iż pierwszego dnia nowy „kościół” zdobył aż 300 nowych wyznawców, odwiedziła go już policja.

– Nie umknęło naszej uwadze, że klub, pomimo czerwonej strefy i zakazów, nadal działa. Personel został wylegitymowany, wysłuchaliśmy ich wyjaśnień. Weryfikujemy całą sytuację, zabezpieczyliśmy m.in. dokumenty fiskalne. Będziemy to konsultować z sanepidem i innymi organami administracji. Na razie nie oceniamy, czy doszło do naruszenia przepisów – powiedział Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Internauci natomiast są podzieleni. Ci, którzy na siłowniach bywali regularnie, twierdzą, że to absurd. W większości zwracają uwagę na to, że w kościele wolno gromadzić się seniorom będącym w grupie ryzyka („A sukienkowi zadowoleni”; „A na co rządzącym jakiś fitness czy siłownie? Tak jak otwarte stadiony i baseny. Kompletny debilizm decyzyjny”; „Może przejdę się w tą niedzielę do kościoła z hantlami; ktoś weźmie ławeczkę, inny gryf, kolejny talerze - i zrobi się jakiś trening”). Jednak nie brakuje też głosów nawołujących do pozostania w domach i nie narażania innych, nawet jeśli brak ruchu doskwiera. Jak Polacy poradzą sobie z problemem i czy znów rekordy popularności pobiją treningi online Anny Lewandowskiej albo Ewy Chodakowskiej, okaże się w najbliższych tygodniach.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Petersburg: Zwolennicy PI zatrzymani. Planowali zabójstwa funkcjonariuszy organów siłowych
Białorusinki protestują przeciwko działaniom służb siłowych – wideo
Siłownie zamknięte, kościoły otwarte? Branża fitness protestuje: Nie przeżyjemy kolejnego lockdownu
Tagi:
koronawirus, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz