16:18 30 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
18439
Subskrybuj nas na

To krótkie tytułowe zestawienie niech będzie hołdem autora dla niezwykłej mądrości, jaką zdecydował się objawić nowo mianowany minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek, który w ramach walki z ideologią w polskiej nauce – postanowił przedstawić nową interpretację roli Adolfa Hitlera w historii.

Nawet gdybym nie chciał dołączać do chóru krytyków nowego ministra, to jednak ów sam się o to wyraźnie prosi. Bo choć prezydent Andrzej Duda ma istotnie rację w tym, że w nauce mają prawo panować różne prądy intelektualne, to jednak nie należy tego mylić z jawnym gwałceniem historii.

Nie tyle ignorant, co konfabulant

Próba zapisywania Hitlera do lewicy to wcale nie nowy pomysł. Już przed laty taką interpretację nazizmu zaproponowali amerykańscy libertarianie, zafiksowani na punkcie absolutnej (i nigdzie niespotykanej) swobody ekonomicznej, wyrażającej się w wyłącznie prywatnej własności środków produkcji i typowo kapitalistycznym sposobie wytwarzania. Co ciekawe, kilka lat temu ten kierunek krytykował sam Jarosław Kaczyński, który w ten sposób odpierał ataki środowiska skupionego wokół Janusza Korwin-Mikkego, twierdzącego, że to ono jest w Polsce „jedyną prawicą”.

Minister Czarnek przeszedł jednak do ofensywy. Na swoim koncie w mediach społecznościowych postanowił najpierw wrzucić artykuł doskonale oddający wtłaczany Polakom do głów „syndrom oblężonej przez Niemców i Rosjan twierdzy”, a potem uzupełnił go o wywód czyniący z Hitlera, tu cytat „wiernego „ucznia Marksa i Engelsa”.

Jasne, to zrozumiałe, że ludobójca i zaprzysięgły wróg narodów słowiańskich, w tym narodu polskiego, jest zwłaszcza dla naszej prawicy „dzieckiem niechcianym”, ale nawet to nie powinno uprawniać doktora habilitowanego do tak ewidentnych przekłamań. Wystarczy w kilka sekund wyszukać w internecie „Moją walkę”, czyli książkę będącą politycznym credo Hitlera, a następnie za pomocą wyszukiwarki słów znaleźć „Marks”, by się przekonać, że późniejszy wódz III Rzeszy akurat tego klasyka i jego dzieła oskarżał o wszystko co najgorsze. Ruch socjalistyczny kojarzył z „żydowskim spiskiem” i kilkukrotnie za pierwszego wroga „niemieckiego ducha” uznawał tam komunizm.

W świetle tak jednoznacznych źródeł trzeba być nawet nie tyle ignorantem, co zwyczajnym konfabulantem, by produkować takie twierdzenia. A jeśli robi to minister edukacji i nauki to znaczy, że rzeczywiście resort ten znalazł się w niebezpiecznej sytuacji.

„Komunizm” termin-wytrych

Jak bardzo Czarnek by się nie starał, to jednak sporo retoryki hitlerowskiej odnajdziemy jednak u jego własnych politycznych kompanów. Przede wszystkim cała ta frazeologia o „cywilizacji” czy „europejskiej kulturze” brzmi przecież jak wypisz-wymaluj teksty z plakatów nazistowskich po tym gdy Wehrmacht został odparty przez Armię Czerwoną na terenach ZSRR. Po drugie, no właśnie, antykomunizm: Hitlerowi towarzyszył przez całe dorosłe życie, Prawo i Sprawiedliwość zbudowało na nim swój polityczny mit. A „komunizm” jest tu terminem-wytrychem i może oznaczać dosłownie wszystko, przeciwko czemu PiS czy NSDAP chciały się kiedykolwiek w opinii publicznej zaprezentować.

Adolf Hitler był dzieckiem prawicy

Nie, Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią nazistowską, nie jest obciążone historycznie w najmniejszym stopniu jak NSDAP ani na szczęście nie przejawia podobnych do hitlerowców ambicji. Tyle tylko, że prawica musi się wreszcie pogodzić z tym, że Adolf Hitler był jej dzieckiem. To wielki kapitał sfinansował kampanię wyborczą nazistów, by odsunąć (nie tyle od Niemców, co od siebie) widmo „zagrożenia komunistycznego”.

Expose premiera Mateusza Morawieckiego
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Przemysłowcy zrobili to zupełnie świadomie, wiedząc, że dzięki zbrojeniom III Rzeszy będą zarabiać fortuny. Nigdy zresztą ani Fritz Thyssen ani Gustav Krupp nie ponieśli za to odpowiedzialności. Po wojnie karano zbrodnicze ręce, ale z głów nimi kierującymi nie spadł ani jeden włos. Co więcej, elity Republiki Weimarskiej zdecydowały się powierzyć władzę Hitlerowi wcale nie dlatego, że wygrał demokratyczne wybory, bo akurat przy tej ostatniej wolnej elekcji w listopadzie 1932 roku NSDAP straciła poparcie w stosunku do poprzedniego głosowania; główną motywacją finansjery był wzrost poparcia dla socjaldemokratów i komunistów i obawa przed utworzeniem przez nich Frontu Ludowego.

Hitler był wytworem najczarniejszej reakcji, za głównego wroga uważającej wszelką lewicę, wszelki postęp i wszelką świadomość klasową warstwy pracującej. Gdy parlamentarna prawica głosowała razem z NSDAP za „ustawą o pełnomocnictwach” przyznającą Hitlerowi pełnię władzy, niemieccy komuniści już byli zamykani w obozach koncentracyjnych.

Niebezpieczne mity polskiej prawicy

Tak, wnioski płynące z tej historii są dla mitu polskiej prawicy niebezpieczne. Bo skoro pionier i heros antykomunizmu i obrońca cywilizacji okazał się być także zleceniodawcą planu wymordowania narodu polskiego i germanizacji naszych ziem, to jak teraz przedstawić Polakom podobne przekonania jako te słuszne i potrzebne? Czarnek uznał, że wystarczy ich po prostu dobrze okłamać, w końcu z pozycji ministra mającego pod sobą cały system edukacji, to może być dość łatwe…

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szef Pentagonu przypomniał o zwalczaniu „radzieckiego komunizmu” po II wojnie światowej
Ekshibicjonizm umysłowy „wyzwolonych z komunizmu”: Postprawda, postdemokracja, postsprawiedliwość
Kiedy ruszy Centralny Port Komunikacyjny? Sasin podał datę
Tagi:
Przemysław Czarnek, Hitler, komunizm
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz