02:24 24 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
41114
Subskrybuj nas na

W mediach wciąż przewijają się komentarze po wrześniowej umowie między rządzącymi a górnikami o gwarancjach pracy do emerytury dla tych ostatnich. Czy polscy podatnicy to wytrzymają, czy to ma w ogóle sens, a może są inne rozwiązania?

Najpierw niedobry komunikat z Międzynarodowej Agencji Energii – choć pewnie nie wszystkich on zmartwi. Piszą w nim, że w ostatnich miesiącach następuje załamanie w sektorze energetycznym. Ciepła zima a potem pandemia koronwirusa największe spustoszenie uczynią w energetyce węglowej, bo spada zużycie energii. MAE przewiduje, że w tym roku popyt na węgiel na świecie zmaleje o 8 procent – najbardziej od II wojny światowej. A produkcja prądu z węgla skurczy się o jedną dziesiątą. A przecież, bardzo dawno temu Karel Čapek twierdził, że to energia elektryczna będzie rządzić światem...

Nadmiar szczęścia

Specjalistyczny portal „Wysokie Napięcie” podaje, że zapasy węgla kamiennego przy kopalniach sięgają prawie ośmiu milionów ton i są największe od pięciu lat. Ale to tylko część naszego czarnego skarbu. Drugie tyle zalega na placach elektrowni i elektrociepłowni zawodowych. Przy ciepłowniach komunalnych, w zakładach przemysłowych i składach komercyjnych ponad 3 mln ton. Do tego zapasy Agencji Rezerw Materiałowych i zalegające u odbiorców indywidualnych – w sumie jakieś 20 milionów ton. To wystarczyło by energetyce i ludziom na pół roku bardzo srogiej zimy, ale mrozu nie widać a hałdy rosną. Bo kopalnie fedrują – tak obiecało porozumienie rządzących z górnikami. Choć zdarzały się wypowiedzi odpowiedzialnych za „wrażliwą” sytuację na Śląsku sugerujące, że kopalnie same zrezygnują z wydobycia, bo po prostu zatkają się wyciąganym węglem. Trochę to naiwne... 

Skąd się to wzięło

Kiedy w kopalniach zrobiło się „gorąco” Agencja Rezerw Materiałowych i państwowe spółki energetyczne obiecały, że wykupią węgiel zalegający na przykopalnianych hałdach, choć dla nich to było dalsze samobójcze zadłużanie się. Nie chodziło o zrobienie miejsca na następne czarne bryły i tysiące ton miału energetycznego, tylko o pieniądze dla górników. Bo Polska Grupa Górnicza, która odziedziczyła większość nierentownych kopalni, musiała znaleźć prawie 400 milionów złotych na nagrody za ubiegły rok. Za wykupione poważnymi pieniędzmi ze Skarbu Państwa (czytaj ARM) hałdy upchnięto w elektrowniach i na centralnym składzie w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie nie widziano takich zapasów od czasów PRL.

To dość karkołomne pomysły, bo węgiel na gigantycznym składzie przez lata kruszeje i ma tendencje do niekontrolowanego zapłonu. Ale przez takie działania udało się, prawdopodobnie na chwilę, uspokoić związkowców górniczych.

Więc w kopalniach fedrunek ruszył pełną parą. Pomimo interwencyjnego skupu, przy zakładach wydobywczych leży dziś niemal trzy miliony ton węgla więcej niż na początku roku. A ARM wciąż szuka pieniędzy, które miały być wydane na respiratory dla szpitali.  

Ciężka perspektywa

Wrześniowe porozumienia zakładają, że w tym roku kopalnie będą fedrować jak dotychczas, a pod koniec przyszłego zostanie zlikwidowana tylko jedna - „Pokój”, w której i tak kończą się zasoby. Potem kawałki następnych, dostarczających 2 mln ton rocznie. To takie „masowanie sumienia”, biorąc pod uwagę, że wydobycie wszystkich kopalń w kraju szacuje się na ponad 4 miliony ton miesięcznie... Chyba zaczyna pachnąć obłędem. Przez następne siedem lat nie przewiduje się gwałtownych ruchów przy ograniczaniu kopalń. A jednocześnie rządzący policzyli, jakie będzie prognozowane zapotrzebowanie na miały węglowe, głównie wydobywane w kopalniach i głównie spalanych w elektrowniach. Z tych szacunków wynika, że do roku 2028 będziemy mieli grubo ponad sto milionów ton paliwa więcej, niż energetyka będzie potrzebowała. No więc rządzący musieli by znaleźć setkę nowych magazynów, jak ten w Ostrowie Wielkopolskim.

Ale przede wszystkim 30 miliardów złotych na zakup od kopalń tego paliwa i niemal drugie tyle na utrzymanie kopalń wydobywających najdroższy węgiel w Europie. Przez siedem lat... Takie okropne bajki to pisali tylko bracia Grimm...

Może taniej wyjdzie postojowe

Górnicy
© Sputnik . Alexey Kudenko
Ekonomiści i znający temat dziennikarze siedzą przy liczydłach i zastanawiają się: czy to wszystko ma sens? Ponieważ nadmiar cyferek jest nużący - tylko podstawowe dane. Biorąc pod uwagę światowe ceny węgla, do ciężkiej pracy przeciętnego górnika trzeba dopłacać około 50 tysięcy złotych rocznie. Nie to że są leniwi, tylko koszty wydobycia są bardzo wysokie, a ich urobek tani. Takich bezpośrednio fedrujących, w nierentownych kopalniach, jest jakieś pięćdziesiąt tysięcy. Teoretyczne wyliczenia mówią: warto by dać każdemu około sześciu tysięcy złotych miesięcznie do czasu otrzymania emerytury (gdzieś połowa lat czterdziestych tego stulecia) i nie płacić za ogromne koszty utrzymywania kopalń w ruchu.

Zbędne tereny można by sprzedać pod różne inwestycje nowoczesnego przemysłu lub deweloperom.

Klimat by się poprawiał, a na Śląsku miej byłoby zdewastowanych przez górnicze działania terenów... No i takie rozwiązanie bardzo by się podobało w Unii Europejskiej, która najpewniej nie szczędziłaby grosza, aby wspomóc pomysł.

To oczywiście rozważania „na papierze”, nie biorące pod uwagę opinii publicznej szybko komentującej: górnicy znowu sobie załatwili. Gdyby jednak poważni ludzie pokazali publicznie, ile każdy z nas musi codziennie dopłacać do, w zasadzie, bezsensownej, bardzo trudnej pracy głęboko pod ziemią i ile będziemy wszyscy do tego dopłacać przez lata, przyszłaby może chwila refleksji. A jak mówią doświadczeni górnicy: ten węgiel pod ziemią nie zginie, może następne pokolenia wykorzystają go lepiej...  

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Górnicy znowu będą protestować? Centrale związkowe gotowe do radykalnych działań
Górnicy protestują pod ziemią: „To walka o wszystko”
Koniec z wydobyciem węgla w Polsce? Rozmowy górników z rządem
Tagi:
Polska, sektor energetyczny, energetyka, przemysł górniczy, górnictwo, górnik
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz