20:19 02 Grudzień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
24655
Subskrybuj nas na

Europa i Turcja starły się nie na żarty. Erdogan wypowiada się bardzo ostro na temat „europejskiego faszyzmu”, a nawet rekomenduje swojemu francuskiemu koledze Emmanuelowi Macronowi, aby „leczył psychikę”. Paryż natychmiast odwołał ambasadora z Ankary. Berlin, któremu również dostało się od prezydenta Turcji, nie zareagował jeszcze na jego ataki.

Przyczyny tego, co się dzieje, należy upatrywać w dwóch rosnących w siłę i poważnie skonfrontowanych ze sobą procesach.

Z jednej strony europejskie władze wreszcie zdały sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie za sobą radykalny islamizm, któremu od lat stwarzano dogodne warunki do rozwoju. W tych krajach – a pierwsze skrzypce gra Francja – walka z groźnym zjawiskiem nabiera tempa. Można spierać się o sensowność i skuteczność wybranej taktyki, ale tak naprawdę mówimy o dość twardych metodach jak na standardy współczesnego świata zachodniego.

Z drugiej strony Recep Tayyip Erdogan coraz głośniej pozycjonuje się na arenie międzynarodowej jako obrońca i patron wszystkich muzułmanów na naszej planecie. Interpretuje obecne działania Europy jako wojnę z islamem jako takim.

Kryzys w europejsko-tureckich stosunkach na tym gruncie dojrzewał już od dość dawna, ale dopiero w październiku sytuacja znacznie się pogorszyła. Na początku miesiąca Emmanuel Macron wygłosił kontrowersyjne przemówienie, w którym potępił „gettoizację” Francji i „islamistyczny separatyzm”. Mówił o potrzebie budowania w kraju „oświeconego islamu” i przedstawił program prac w tym kierunku. Dwa tygodnie później Europę wprawiło w osłupienie brutalne zabójstwo francuskiego nauczyciela, który na jednych zajęciach pokazał swoim uczniom karykatury proroka Mahometa – na reakcję władz nie trzeba było długo czekać.

Przygotowywana jest deportacja 231 domniemanego ekstremisty. Bośniacka rodzina, która użyła siły wobec „swojej córki i siostrzenicy” za spotkanie z chłopakiem-chrześcijaninem, została wydalona z kraju. Młoda kobieta, którą krewni ogolili i pobili, pozostała we Francji pod opieką służb socjalnych i po osiągnięciu pełnoletności otrzyma pozwolenie na pobyt. Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamierza doprowadzić do rozwiązania kilku organizacji muzułmańskich, a szef resortu Gérald Darmanin nazwał je „wrogami Republiki Francuskiej”.

W Niemczech też się dzieje.

W ubiegłą środę policja przeprowadziła operację podczas modlitwy w meczecie Mevlana w Berlinie. Uczestniczyło w niej 500 funkcjonariuszy. Powodem nalotu były podejrzenia nie o ekstremizm, ale o oszustwo – według organów ścigania trzech przedstawicieli meczetu bez podstawy prawnej wystąpiło o pomoc antykryzysową ze strony państwa w związku z pandemią koronawirusa.

Kolejny głośni incydent. Sąd odmówił nadania niemieckiego obywatelstwa muzułmaninowi, który mieszka w Niemczech od prawie 20 lat, bo na ceremonii wręczenia aktu nadania obywatelstwa nie podał ręki urzędnikowi prowadzącemu uroczystość.

Właśnie te wydarzenia sprawiły, że Erdogan oskarżył Europę o „otwarcie frontu przeciwko muzułmanom” i przewidział jej rychły koniec. Istnieje podejrzenie, że zgodzi się z nim znacznie więcej osób, niż życzyłby sobie Macron i jego koledzy z UE.

Znaczna część działań podejmowanych obecnie przez Europę jest rzeczywiście w stanie wywołać w najlepszym przypadku konsternację, a w najgorszym – czynne odrzucenie. I to nie tylko wśród przedstawicieli islamu. Na przykład, nalot policji na meczet w trakcie modlitwy wydaje się być nieco przesadnym środkiem zwalczania drobnych oszustów. I tylko leniwi nie mówią o otwartej głupocie francuskiej polityki, która oczekuje integracji muzułmanów poprzez demonstrację obraźliwych dla wierzących karykatur.

Ale wszystko to można przypisać odrębnym złym decyzjom i przypadkowym ekscesom.

Co innego jest gorsze: Europa obecnie ma do czynienia z bombą o opóźnionym zapłonie, którą sama podłożyła pod siebie i której siła rosła przez dziesięciolecia.

W końcu polityka otwartych drzwi, poprawność polityczna, szacunek dla cudzej tożsamości i przekonań nie były wcale pustymi słowami. Za nimi stały prawdziwe i bardzo znaczące działania. Europa naprawdę przyjmowała migrantów, legalizowała ich, finansowała, a nawet często z oburzeniem potępiała kraje, z których ci biedacy musieli uciekać, aby uniknąć represji. A temu wszystkiemu towarzyszą osłodzone wypowiedzi na temat demokracji, praw człowieka i wolności.

A teraz nagle okazało się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej. Że w rodzinie Czeczenów, która otrzymała azyl polityczny, uciekając przed straszną Rosją, wyrósł terrorysta, który odciął głowę nauczycielowi. Że jeszcze wczoraj uważane za umiarkowane i godne zaufania siły zostały dziś uznane przez władze za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Że Kolektyw przeciwko Islamofobii we Francji (CCIF) - jedna z najbardziej znanych organizacji profilowych, która otrzymuje fundusze państwowe i ulgi podatkowe – jest, jak powiedział minister spraw wewnętrznych, „wrogiem Republiki Francuskiej”.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu i prezydent Rosji Władimir Putin na spotkaniu w Muzeum Żydowskim i Centrum Tolerancji
© Sputnik . Aleksey Nikolskyi
Nawiasem mówiąc, ten sam minister specjalnie jedzie do Moskwy, licząc na zgodę na powrót do Rosji islamistycznych radykałów, którzy z niej uciekli, których Francja przez dwie dekady uważała za bojowników o wolność i ofiary Kremla, dając im najbardziej uprzywilejowaną pozycję narodową.

Władze europejskie po prostu nie mają jasnego i sensownego wyjaśnienia zachodzących zmian, ponieważ takim byłoby uznanie fundamentalnego błędu całej polityki migracyjno-integracyjnej ostatnich dziesięcioleci i jej ideologicznych podstaw.

Zamiast tego pojawiają się nieprzekonujące wykręty i często niezdarne działania, które generują zdumienie i odrzucenie nawet muzułmanów dalekich od radykalizmu, dla których oskarżenia Erdogana pod adresem Europy są coraz bardziej uzasadnione.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Erdogan: Turcja nie boi się amerykańskich sankcji
„Triumf” Putina i stupor Waszyngtonu
Konflikt irański: dlaczego USA powtarzają błędy ZSRR?
Joe Biden: Rosja jest dla USA największym zagrożeniem, a Chiny konkurentem
Białoruś nadal protestuje: MSW informuje o prawie 20 demonstracjach w ciągu doby
Putin: Stany Zjednoczone popełniły „poważny błąd”, wycofując się z Traktatu INF
Erdogan: „Europejski faszyzm wszedł w nową fazę”
Tagi:
muzułmanie, Niemcy, Emmanuel Macron, Francja, Europa, Recep Tayyip Erdogan, Turcja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz