02:45 24 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
237316
Subskrybuj nas na

Już wiem, kto odpowiada za barbarzyńskie zaostrzenie prawa antyaborcyjnego w środku pandemii: ruskie trolle w głowie Jarosława Kaczyńskiego. Aż dziw, że nikt wcześniej na to nie wpadł.

Przecież wszystko złe, co dzieje się w Polsce, to wina Moskwy. Moskwa zamontowała ładunki wybuchowe w rządowym tupolewie, który rozbił się pod Smoleńskiem, Moskwa nagrywała rozmowy ważnych polityków w restauracji u Sowy i wywołała aferę podsłuchową, która zachwiała podstawami rządu Tuska, Moskwa prowadzi Antoniego Macierewicza i inspiruje jego co dziwaczniejsze wybryki. Moskwa zainspirowała opozycję do protestu przeciwko przekopowi Mierzei Wiślanej, który ma pozwolić nam uniezależnić się od Rosji – ale także zainspirowała rząd do przekopu, przez który pływać będą rosyjskie statki z węglem... I ilekroć w Polsce wydarzy się coś złego, „na Kremlu strzelają korki od szampana”.

Gdyby Polska rzeczywiście była w Rosji tak ważna, jak lubimy sądzić w naszym megalomańskim kompleksie mesjasza narodów, to po wydarzeniach ostatnich dni szampan na Kremlu powinien lać się strumieniami. Decyzja o zlikwidowaniu najważniejszej przesłanki dopuszczalności aborcji, pozwalającej na zachowanie choćby pozorów człowieczeństwa polskiej ustawy antyaborcyjnej, podjęta przez groteskowy quasi trybunał pod przewodnictwem magistra prawa, jest tak idiotyczna i szkodliwa, że musiała powstać za podpuszczeniem jakiegoś wroga Polski. A ponieważ wszyscy wiedzą, ze największym wrogiem Polski jest Rosja...

Pozbawienie szansy na upragnione macierzyństwo

Trudno wyliczyć katastrofalne skutki decyzji tzw. Trybunału Konstytucyjnego. Pierwszy i najważniejszy – to cierpienie tysięcy kobiet, które państwo będzie zmuszać do heroizmu w imię archaicznych, patriarchalnych przesądów wysoce skompromitowanej religii. Ale to także pozbawienie wielu kobiet, zwłaszcza w starszym wieku, szansy na upragnione macierzyństwo: możliwość przerwania ciąży, kiedy płód nie miał szans na samodzielne życie, pozwalała im szybko przystąpić do kolejnych prób, podczas gdy donoszenie uszkodzonego płodu, często związane z koniecznością cesarskiego cięcia, zabiera im czas, którego nie mają. Penalizacja przerywania ciąży z powodu wad płodu przyczyni się do ograniczenia prenatalnych – a przecież takie badania pozwalają nie tylko na wykrywanie tych wad, ale także, w wielu przypadkach, na ich wyleczenie jeszcze w okresie płodowym.

Powszechny gniew społeczny i podważenie autorytetu władzy

Ale poza tragediami indywidualnymi czwartkowe orzeczenie ma także dramatyczne skutki społeczne i polityczne. Zachwiało stabilnością kraju w czasie nieprawdopodobnie ciężkiej próby: kiedy kilkanaście tysięcy osób dziennie zapada na koronawirusa, szpitale dochodzą do granic swojej wydolności, kraj zbliża się do ponownego lockdownu, gospodarka hamuje. To moment, w którym zaufanie obywateli do rządu jest kluczowe – a tymczasem debilna decyzja upolitycznionego trybunału wzbudziła powszechny gniew społeczny i podważyła jakikolwiek autorytet władzy.

Setki demonstracji, dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach, w czasach, kiedy najlepiej jest zostać w domu – to także pewne źródło nowej, niewyobrażalnej w tej chwili skali zakażeń. I to efekt, który był do przewidzenia: wystarczy wspomnieć Czarne Protesty sprzed 4 lat, kiedy Sejm tylko skierował do dalszych prac projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego; było oczywistym, z jaką reakcją spotka się ostateczna decyzja.

Skansen patriarchalnego katolicyzmu

Do tego dochodzi tragiczny wpływ, jaki ta zmiana ma na wizerunek Polski w cywilizowanym świecie. Polskie prawo antyaborcyjne, kompletnie niekompatybilne z normami praw człowieka zachodniego kraju w XXI wieku, i tak nas wyróżniało. To, co umizgujący się do Kościoła hipokryci nazywali „kompromisem aborcyjnym” było w istocie rzeczy najbardziej drakońską ustawą w Europie (formalnie aborcji zakazuje jeszcze Malta, ale obowiązuje tam powszechna i niezwalczana przez państwo praktyka turystyki aborcyjnej). Przyczyniało się do fatalnego wizerunku naszego kraju, jako skansenu patriarchalnego katolicyzmu – szczególnie nietwarzowego wobec kompletnego bankructwa moralnego Kościoła w wyniku afer pedofilskich.

Krótko mówiąc: czwartkowa decyzja tzw. Trybunału Konstytucyjnego jest oczywiście sprzeczna polską racją stanu. Szkodzi Polsce, szkodzi Polakom, szkodzi nawet polskim władzom, które reprezentują tylko część społeczeństwa.

Kto szkodzi Polakom?

Komu w takim razie służy? W czyim interesie została podjęta? Kto za nią stoi?

Oczywista odpowiedź brzmi: wrogowie Polski.

A w tym kontekście zawsze wymieniana jest przecież Rosja. Czemu zatem opozycja nie krzyczy, że to Putin podszepnął Kaczyńskiemu, jaki wyrok ma podyktować Przyłębskiej?

Może dlatego, że ci wszyscy politycy, którzy przez 3 dekady „Wolnej Polski” umizgiwali się do Kościoła, wreszcie zrozumieli, że to właśnie on jest tejże Polski najgorszym wrogiem. Wrogiem demokracji, świeckiego, bezstronnego światopoglądowo państwa, wrogiem rzeczywistej integracji europejskiej rozumianej jako przyjęcie europejskich wartości. Że Kościół katolicki uprawia własną politykę, podyktowaną chciwością i rządzą władzy; i że jego interes, tyleż finansowy, co polityczny, pozostaje w jaskrawej sprzeczności z polską racją stanu.

A tak swoją drogą: zauważyliście, z jakim wdziękiem przewodniczący Episkopatu umył ręce od odpowiedzialności za sprowokowaną przez naciski Kościoła katastrofę, jak tylko okazało się, że gniew ludu sięga pod ołtarze? Jeszcze w czwartek Gądecki „z wielkim uznaniem przyjmował decyzję” i „cieszył się ogromnie z tej epokowej zmiany prawa”. Atoli już w poniedziałek, po tym jak kilka należących do jego firmy nieruchomości pokryło się nieprzychylnymi napisami, a na kilku nabożeństwach pojawili się nieproszeni goście – usłyszeliśmy, że „to nie Kościół stanowi prawa w naszej Ojczyźnie i to nie biskupi podejmują decyzje o zgodności bądź niezgodności ustaw z Konstytucją RP”.

Myślicie, że teraz Kaczyński zrozumie, że Kościół nie jest jego przyjacielem?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Aborcja bez granic” o decyzji TK: To walka o władzę, kobiety dostały rykoszetem
Warszawa: wieczorne demonstracje po orzeczeniu TK ws. aborcji
Protesty po wyroku TK ws. aborcji: „Ta debata zmierza do agresywnego, ulicznego kryterium wojny”
Tagi:
prawa człowieka, prawo, pandemia, Jarosław Kaczyński, aborcja, prezydent, Władimir Putin, Trybunał Konstytucyjny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz