02:54 26 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3417
Subskrybuj nas na

Osoby, które przebyły COVID-19, mogą mieć blizny nie tylko w płucach, ale także na mięśniu sercowym. Co więcej, nasilenie powikłań nie zależy od ciężkości choroby. Nawet sześć miesięcy później lekarze odnotowują stan zapalny tkanki serca u pacjentów – w tym u „pacjentów bezobjawowych”.

Blizny serca

Chińscy eksperci jako jedni z pierwszych opowiedzieli o możliwych powikłaniach serca po COVID-19.  

W marcu przebadali 416 pacjentów z potwierdzonym koronawirusem i stwierdzili poważne uszkodzenie mięśnia sercowego u około 20 procent. Ponadto zacytowali dane, że na oddziale intensywnej terapii jednego ze szpitali w Wuhan arytmię rozpoznano u 44 procent pacjentów.

Lekarze zasugerowali, że zaburzenia w pracy serca są wynikiem burzy cytokin, potencjalnie niebezpiecznej reakcji organizmu, która niszczy tkanki w ognisku zapalenia. W szczególności tak powstają zapalenie mięśnia sercowego i arytmia.

Już w lipcu stało się jasne, że uszkodzenia mogą być trwałe. Według ekspertów z Niemiec i Włoch, nawet dwa i pół miesiąca po wyzdrowieniu 78 procent pacjentów ma wady serca. 60 procent ma objawy zapalenia mięśnia sercowego. Co więcej, stopień uszkodzenia nie zależy od tego, jak bardzo dana osoba była chora. Poważne komplikacje napotykano nawet u tych, którzy mieli bezobjawowy przebieg COVID-19.

Okazało się, że wirus nie tylko powoduje zapalenie mięśnia sercowego, ale także infekuje jego komórki. W badaniu przeprowadzonym przez niemieckich naukowców ślady SARS-CoV-2 odkryto w tkankach serca u ponad 60 procentów osób zmarłych z powodu COVID-19.

Szesnaście osób miało klinicznie istotny poziom wiremii w mięśniu sercowym w chwili śmierci.

Prawdziwa masakra

Na początku września naukowcy z Instytutu Gladstone w San Francisco (USA) opublikowali obrazy tkanki serca zakażonej wirusem SARS-CoV-2 na stronie biorxiv preprint. 

Obrazy z mikroskopu elektronowego 24, 48 i 72 godziny po zakażeniu były przerażające. Wydawało się, że fragmenty włókien mięśnia sercowego – sarkomery – zostały przecięte skalpelem, jak podczas operacji chirurgicznej. A w jądrach ich komórek czarne dziury pojawiły się w miejscu DNA.

Autorzy pracy nazwali to, co widzieli, „masakrą” i zauważyli, że urazy są zupełnie inne niż te, które występują przy nabytych lub dziedzicznych chorobach serca.

Porównując wyniki uzyskane z próbkami tkanki serca osób zmarłych z powodu koronawirusa, zauważyli podobne, choć nie identyczne zmiany. To wyjaśnia, dlaczego nawet po wyzdrowieniu pacjenci skarżą się na duszność i osłabienie – stwierdzili naukowcy.

Jak szybko sarkomery dochodzą do siebie, nie jest jeszcze jasne. Jednak zdaniem naukowców nawet krótkotrwałe uszkodzenie zwiększa ryzyko zapalenia mięśnia sercowego lub zawału serca.

Więcej chorych na serce

Dyrektor Instytutu Badań Translacyjnych im. Scrippsa (USA), słynny kardiolog Eric Topol w październiku usystematyzował dane naukowców. W artykule w czasopiśmie „Science” napisał: prawie połowa osób, które przeszły COVID-19, ma poważne problemy z sercem. Najczęściej mówimy o zapaleniu mięśnia sercowego, zaburzeniach rytmu serca, ostrej i przewlekłej niewydolności serca, a także ograniczonej martwicy kardiomiocytów - komórek mięśniowych serca.

Co więcej, jak stwierdził, poważne komplikacje pojawiają się u osób, które przeszły infekcję bezobjawowo. Biorąc pod uwagę, że 30-40 procent zakażonych nie ma żadnych objawów choroby, lekarz uważa, że z powodu COVID-19 będzie znacznie więcej patologii serca niż jest obecnie zarejestrowanych.

Według profesora z Narodowego Medycznego Centrum Badań Terapii i Profilaktyki, eksperta Narodowej Ligi Zdrowia, kardiologa Mehmana Mamiedowa, w Rosji, podobnie jak na świecie, liczba chorób układu krążenia w najbliższych miesiącach wzrośnie. Jednak nie chodzi tylko o komplikacje po COVID-19.

W dobie pandemii i samoizolacji wiele szpitali zostało przeszkolonych do walki z nową infekcją. To oczywiście dotknęło chorych przewlekle, w tym z chorobami serca. Spodziewany wzrost jest prawdopodobnie spowodowany zarówno istniejącymi problemami z sercem, jak i konsekwencjami koronawirusa. Ale moim zdaniem nie warto spodziewać się, że to właśnie COVID-19 będzie przyczyną dużej zachorowalności. Przynajmniej nie ma jeszcze przekonujących statystyk – powiedział profesor w rozmowie ze Sputnikiem.

Ponadto podkreślił, że powikłania zależą nie tylko od ciężkości przebiegu infekcji, ale także od wielu innych czynników: wieku, chorób towarzyszących, predyspozycji genetycznych. Ale związek między COVID-19 a problemami kardiologicznymi jest oczywisty i nie można go wykluczyć.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szczepionka na koronawirusa jest najbardziej oczekiwaną w historii
Wielka Brytania bije rekordy zakażeń koronawirusem
Tagi:
zdrowie, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz