03:36 04 Grudzień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3111
Subskrybuj nas na

Jeśli jest jakaś grupa, której w związku z pandemią przybyło zajęć, to zdecydowanie są to położne. Ich grafiki wypełnione są na następne miesiące po brzegi. Polki, którym przyszło urodzić dziecko w czasie epidemii, rzadziej wybierają szpitale w związku z covidowymi obostrzeniami.

Od marca kilkukrotnie wzrosła liczba chętnych na porody domowe. Jak podaje Interia, „pracująca w duecie porodowym Anna Wojtyla ze stowarzyszenia Dobrze urodzeni – niezależna inicjatywa rodziców i położnych, tylko do kwietnia przyjęła tyle porodów domowych, ile w całym poprzednim roku”.

Chcą rodzić w domu ze strachu?

– Kobiety boją się rodzić w szpitalach - szczególnie w małych miejscowościach. Obawiają się głównie rodzenia bez osoby towarzyszącej i tego, że mogą zostać rozdzielone z dzieckiem – powiedziała portalowi Dorota Fryc, położna i doradca laktacyjny ze Szczecina, z ponad 30-letnim doświadczeniem zawodowym. – Porody domowe w ostatnich latach zyskują na popularności, ale pandemia spowodowała dwu, a nawet trzykrotny wzrost zainteresowania – powiedziała ekspertka. Generalnie jednak poród domowy nie jest dla każdej kobiety. Przeciwwskazania są liczne, to m.in. wysokie ciśnienie, przewlekłe choroby, anemia, powikłania po wcześniejszych porodach.

Poród domowy nie dla każdej

Wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Ewa Janiuk podkreśla, że w związku z tym kobiety nie powinny decydować się na poród domowy wyłącznie z powodu pandemii i nawiązywać kontaktu z położnymi w ostatniej chwili, lecz przygotowywać się na to od początku ciąży, a także mieć w zanadrzu komplet badań potwierdzający brak przeciwwskazań. Jak twierdzi, mało prawdopodobne jest to, że każda z kobiet, która w trzecim trymestrze ciąży zgłosi chęć rodzenia w domu, spełni swoje życzenie.

Poród domowy, co podkreślają specjalistki, to z pewnością mniejszy stres dla matki, ale to również mniej profesjonalna opieka. Jeśli podczas takiego porodu pojawią się komplikacje, rodząca i tak musi zostać przewieziona do szpitala (zwykle dzieje się to sporadycznie, w przypadku braku postępów w akcji porodowej).

Rodzącym w domu nie podaje się leków przeciwbólowych, dopuszczalne są te o lekkim działaniu rozkurczowym. Taki poród w Polsce kosztuje od 3 do 5 tys. zł.

Kwota musi pokryć zarobek dwóch położnych i utrzymanie ich praktyk. Są one dyspozycyjne o każdej porze dnia i nocy. W cenę wliczone są koszty opieki przedporodowej oraz kilku wizyt patronażowych. Dodatkowo, w warunkach pandemii, należy się we własnym zakresie zaopatrzyć w środki ochrony osobistej – czytamy.

Położna zobowiązuje się również wypełnić wszelkie formalności urzędowe związane z przyjściem na świat nowego obywatela.

Boją się rozdzielenia z dzieckiem

Gdy u kobiety na oddziale szpitalnym stwierdza się zakażenie lub podejrzenie COVID-19, jest ona poddawana izolacji i nie może opiekować się swoim nowo narodzonym dzieckiem. Tak głoszą wytyczne Ministerstwa Zdrowia.
,Opieka matki jest możliwa wtedy, gdy nie jest już ona zakaźna. Przestrzega się przed wypisem noworodka do domu, jeśli przebywa w nim osoba poddana izolacji, gdyż grozi to brakiem przerwania łańcucha epidemicznego, znacznym prawdopodobieństwem zakażenia dziecka i brakiem możliwości monitorowania jego stanu w warunkach domowych, co może być zagrożeniem dla jego życia” – czytamy w dokumencie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Aborcja bez granic” o decyzji TK: Kobietom już powiedziano, że nie zostaną przyjęte w szpitalach
Niemiecka polityk poparła protesty ws. aborcji. MSZ Polski: Wyślemy notę
Co dalej z wyrokiem TK ws. aborcji?
Tagi:
pandemia, aborcja, aborcja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz