02:40 24 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Szczepionka na koronawirusa dla Polski (23)
20526
Subskrybuj nas na

Kiedy Rosjanie w połowie sierpnia ogłosili, że mają szczepionkę na COVID-19, świat nie oszalał z radości, nikt nie odetchnął z ulgą i nie popłynął strumień gratulacji dla twórców antidotum na zarazę, która wiosnę 2020 roku zmieniła w koszmar, a jej efekty z przerażeniem obserwowaliśmy na ekranach telewizorów siedząc zamknięci w domach.

Rosjanie tworząc szczepionkę na COVID-19 wyprzedzili światowe koncerny farmaceutyczne i udowodnili, że w sferze biochemii są poważnym graczem i mają wiele do powiedzenia. Zachodnie koncerny farmaceutyczne doznały swego rodzaju upokorzenia i w oczekiwaniu na własny produkt postanowiły skoncentrować się na robieniu czarnego PR-u pierwszej w świecie szczepionce na COVID-19, której Rosjanie nadali handlową nazwę „Sputnik V”.

„Sputnik V”: krytyce poddano nawet nazwę szczepionki

Począwszy od polityków a na ekspertach skończywszy, wszyscy przekonywali, że rosyjska szczepionka nie zapobiega chorobie, jest niedoskonała, a całemu procesowi badawczemu odmawiano przymiot naukowego. Nikt z komentujących nie miał pojęcia jak doszło do stworzenia szczepionki „Sputnik V”, ale wszyscy starali się udowodnić brak jej skuteczności. Krytyce poddano nawet nazwę szczepionki, uznając ją, jako nośnik propagandy.

Każdy kolejny rosyjski komunikat uszczegóławiający w sprawie szczepionki „Sputnik V” nie rozwiewał wcześniejszych wątpliwości, ale stanowił kontrargument w sporze.

Kiedy Rosjanie ogłosili, że ich szczepionkę należy podawać w dwóch dawkach, politycy, jako eksperci od wszystkiego, dezawuowali metodę, kiedy kolejne kraje wyrażały zainteresowanie zakupem szczepionki, oskarżano Rosję o polityczne naciski.

Dopiero publikacja w piśmie „The Lancet” rozwiała część wątpliwości zgłoszonych pod adresem „Sputnika V”. Opublikowane dane zostały przyjęte z optymizmem. Szczepionka na etapie badań okazała się być bezpieczna, a u zaszczepionych osób wykryto przeciwciała, to znaczy, że szczepienie działa i nie wykryto skutków ubocznych. Ale i tym razem, już po publikacji w „Lancecie”, osiągnięcie rosyjskich naukowców nie zyskało należnego uznania.

Interes wszechczasów

Rosjanie prowadząc badania w ekspresowym tempie nie zauważyli, że w walce z COVID-19 nie chodzi o ratowanie życia ludzkiego, ale o podbijanie wskaźników giełdowych firm farmaceutycznych, które na światowej pandemii postanowiły zrobić interes wszechczasów, na czele z ich zarządami.

11 września, w dniu ogłoszenia wiadomości o stworzeniu szczepionki przez firmę Pfizer, jej prezes Albert Bourla sprzedał 132 508 akcji Pfizera za 5,56 mln dolarów, tj. 62 proc. akcji będących w jego posiadaniu.

Podobnie uczyniła wiceprezes Pfizera Sally Sukman, sprzedając tego samego dnia pakiet 43 662 akcji.

W maju Moderna ogłosiła rezultaty wstępnych testów szczepionki na koronawirusa, po czym jej dyrektor finansowy i dyrektor ds. medycznych sprzedali akcje warte łącznie 30 mln dolarów.

Zachodnie koncerny farmaceutyczne w warunkach neoliberalnej ekonomii już dawno przestały zajmować się zwalczaniem chorób i ratowaniem ludzi, a stały innowacyjnymi fabrykami produkującymi części zamienne, chemię kosmetyczną, wysokotechnologiczne preparaty poprawiające komfort życia ludziom, których na to stać. Lekarstwa i szczepionki stały się produktami rynkowymi jak sól, chleb czy samochód, a jakość konsumowanych produktów zależy od zasobności portfela.

Obecny wyścig po szczepionkę na COVID-19 to nie walka o przetrwanie ludzkości, ale okazja do zrobienia interesu i wzbogacenia się akcjonariuszy. Niespodziewana konkurencja w postaci rosyjskiego czynnika państwowego może pokrzyżować plany wielu koncernom farmaceutycznym, które wolałyby widzieć w Rosji konsumenta ich szczepionek niż konkurenta na rynku.

W pierwszej kolejności dostęp do szczepionki będą mieli obywatele krajów, w których je stworzono i wyprodukowano

Piszący nie jest tez wolny od obaw związanych z pandemią COVID-19. Problem polega na tym, że dotychczasowe polskie doświadczenia w innych zakresach gospodarki każą mi sądzić, że polski rząd bardziej służy interesom koncernów farmaceutycznych niż zdrowiu własnych obywateli. Doświadczenia z zakupem przez Polskę drogiego amerykańskiego gazu skroplonego każą sądzić, że z zakupem szczepionki będzie podobnie, dlatego powstaje pytanie, czy dla Polaka możliwym jest zaszczepienie się jedną z dwóch rosyjskich szczepionek: „Sputnik V” lub „EpiVacCorona”?

Na tak postawione pytanie skierowane do Ambasady Federacji Rosyjskiej w Warszawie otrzymałem odpowiedź negatywną. Choć mnie to nie dziwi, to jednak zmusza do podejrzeń, że w pierwszej kolejności dostęp do szczepionki będą mieli obywatele krajów, w których je stworzono i wyprodukowano.

Optymizm Morawieckiego wydaje się być daleko przesadzony

Optymizm, w kwestii dostępności szczepionki w Polsce, wyrażany od kilku dni przez premiera Mateusza Morawieckiego wydaje się być daleko przesadzony. Zakładając, że ze względów doktrynerskich rosyjska szczepionka jest poza zasięgiem Polaków, o tyle szczepionka Pfizera może być niedostępna ze względów na braki techniczne wynikające z warunków jej przechowywania (temperatura minus 80 stopni) i aplikowania pacjentom.

Dodatkowym problemem są zdolności produkcyjne firm rosyjskich, a w przypadku szczepionki Pfizera niespotykany dotąd problem logistyczny, którego rozwiązanie może okazać się nie mniej trudne od wykrycia samej szczepionki.

Wypada uzbroić się w cierpliwość

Nam, potencjalnym „konsumentom” szczepionki wypada uzbroić się w cierpliwość i życzyć sobie przetrwania jesienno/zimowego okresu, w nadziei, że wczesna wiosna osłabi koronawirusa, a rządzący nie zmarnują kolejnego lata na przygotowanie się do kolejnej fali.

Sabotowanie prac rosyjskich naukowców, ogłaszanie końca pandemii, mamienie ludzi „odpornością stadną” jak czynił to w Wielkiej Brytanii Boris Johnson, czy przekonywanie społeczeństwa, „że wirus został pokonany”, jak ogłaszał latem premier Mateusz Morawiecki, czy zniechęcanie do noszenia maseczek, jak w Stanach Zjednoczonych zalecał naczelny ich „epidemiolog” Donald Trump, a na polskim podwórku jego wierny naśladowca Andrzej Duda, który ochronę przed koronawirusem sprowadził do lubienia bądź nielubienia maseczek, przynosi teraz katastrofalne efekty.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Szczepionka na koronawirusa dla Polski (23)

Zobacz również:

Koniec snów o eurointegracji nad Dnieprem?
Rząd się rozjedzie, a naród jak zwykle „z ręką w nocniku”
Rosja zwiększa produkcję szczepionki „Sputnik V”
Marginalni z Polski w PE
Białoruś szykuje się do masowych szczepień rosyjską szczepionką na koronawirusa
Pierwsze partie szczepionki „Sputnik V” trafią na Węgry w przyszłym tygodniu
Tagi:
choroba, epidemia, odporność, Mateusz Morawiecki, Polska, szczepionka, zdrowie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz