11:28 17 Styczeń 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
15728
Subskrybuj nas na

Na temat odbioru i utylizacji śmieci napisano parę doktoratów. Przez lata ćwiczono wiele rozwiązań, ich skuteczność i akceptacja społeczna były średnie, albo marne. Za kilka dni w większych miastach obywateli czeka zderzenie z następnym pomysłem: im więcej zużywasz wody tym więcej zapłacisz za śmieci.

O to czy taka zależność ma sens spierają się fachowcy i mieszkańcy. Dyskutować mogą teoretycznie do początków grudnia, choć są już sygnały, że sprawa nie jest przesądzona.

Albo mycie, albo oszczędzanie

Teraz jest tak: z każdego mieszkania, niezależnie od tego, ile osób je zajmuje, miasto pobiera 65 zł miesięcznie. Więcej płacą mieszkańcy domów jednorodzinnych – to 94 zł miesięcznie. Ale ich właściciele twierdzą, że opłata jest niesprawiedliwa dla osób żyjących w pojedynkę, które produkują mało odpadów. Płacą tyle samo, co kilkuosobowe rodziny. Stawki wprowadzono w marcu i od razu wzbudzały kontrowersje. Bo przecież logiczne wydaje się przyjęte wcześniej założenie: mało ludzi w mieszkaniu czy domu – mało śmieci; dużo ludzi – dużo śmieci. Ale jak sprawdzić, ilu tych ludzi faktycznie żyje na danych metrach kwadratowych? Przecież policja nie będzie tego badać, a deklaracje właścicieli mieszkań czy domów o liczbie lokatorów często były zaniżane aby płacić mniej. Właśnie dlatego wprowadzono wspomnianą stawkę jednolitą – mocno krytykowaną.

Zrodził się więc nowy pomysł – badania zużycia wody w lokalach i domach. Znów na logikę coś w tym jest: więcej ludzi mieszka, to zużywają więcej wody, a więc produkują też więcej śmieci. Złośliwi mogą powiedzieć, że brudasy zapłacą mniej i za zużytą wodę i za hipotetyczne śmieci. W tym rozwiązaniu są też inne pułapki.

Ekologia, ekonomia i fryzjerstwo

Nowy system opłat wzbudził szeroki odzew w mediach. Przytaczamy fragmenty ciekawego głosu ekologistki. Według niej powiązanie opłaty za wywóz śmieci ze zużyciem wody jest o tyle nietrafione, że te dwie wartości są z sobą odwrotnie skorelowane, a starając się zmniejszać ilość produkowanych w gospodarstwie domowym odpadów, często zwiększamy ilość zużywanej wody.

Przykłady: kupujemy pakowane gotowe potrawy – są odpady (opakowania), ale wody zużywamy mniej. Sami gotujemy mięso i warzywa z bazaru – trzeba więcej wody, ale nie ma odpadów. Zakupy pakujemy we własne siatki i torby, które należy co jakiś czas prać – zużycie wody. Ale nie bierzemy ze sklepu foliowych czy innych torebek – mniej odpadów. Kobiety wiedzą ile potrzeba wacików do demakijażu – to odpady, a woda ze specjalną kostką myjącą da ten sam efekt – ale wody zużywa się więcej. W czasie pandemii możemy nosić jednorazowe maseczki i rękawiczki albo codziennie prać te wielorazowe – mniej odpadów, większe rachunki za wodę. Takie przykłady myślenia proekologicznego można mnożyć, podobnie jak pytanie: dlaczego mam płacić za śmieci, których nie „produkuję”?

Tu następna ciekawa zagwostka: salon fryzjerski w bloku, więc obowiązują spółdzielniane zasady rozliczeń. Zużywa dużo wody, bo klientkom trzeba umyć głowę, a często spłukiwać farbę z włosów. Tylko co to ma wspólnego z ilością śmieci – pyta zdezorientowana fryzjerka. Jeśli wystawią jej rachunki za wywóz (nieistniejących) śmieci zgodnie ze wskazaniami licznika zużytej wody – to zbankrutuje.

Miejskie rachunki

Samochód na odcinku drogi z ograniczeniem prędkości 80 km/godz
© Sputnik . Maksim Blinov
To druga zmiana w tym roku. Ma pomóc władzom Warszawy w utrzymaniu systemu gospodarki odpadami, który według prognozy urzędników, do końca 2020 roku pochłonie ponad miliard złotych. Wydatki gmin na śmieci rosną nie tylko w Warszawie. W ostatnich latach podwyżki wprowadziła większość samorządów. Najdotkliwsze są te na Mazowszu. Nowa stawka to 12,73 zł liczone za każdy metr sześcienny zużytej wody. By przekonać warszawiaków, że opłata nie jest taka straszna, urzędnicy posługują się średnim zużyciem 2,5 m sześć. wody miesięcznie na osobę. Ale od mieszkańców, którzy nie mają wodomierza, a takich mieszkań bez liczników zużywanej wody są w stolicy tysiące – ratusz wymaga opłaty - jakby zużywały 4 metry sześcienne wody na osobę miesięcznie. Na czteroosobową rodzinę przy tym przeliczniku przypadnie ponad 200 zł opłaty śmieciowej.

Miasto tłumaczy się wzrostem swoich kosztów z 325 milionów zł w 2016 roku do 1,2 miliarda zł obecnie. Na pierwszym miejscu wśród wyjaśnień miasto postawiło wzrost liczby frakcji (rodzajów śmieci), na jakie mieszkańcy powinni odpady segregować.

„W związku z tym ponad dwukrotnie wzrosła liczba kursów, jakie muszą wykonać operatorzy. To przekłada się na koszty paliwa i pracy, które są pokrywane z miejskiego budżetu” – tłumaczą. 

Ale spółdzielnie mieszkaniowe widzą tu katastrofę i domagają się wycofania pomysłu grożąc nawet nieposłuszeństwem obywatelskim. Wychodzi średnio 100 zł od mieszkania, lecz to statystyka. Pada przykład rodziny z kilkorgiem dziećmi, które trzeba codziennie kąpać – gdzie przez zużycie wody rachunki za śmieci mogą sięgnąć nawet 400 złotych.

Jest i inny problem prezesów spółdzielni mieszkaniowych. W zarządzanych przez nich blokach funkcjonuje mnóstwo sklepów. Wody zużywają niewiele, śmieci produkują mnóstwo. Będą więc takie, które zamiast dotychczasowej opłaty 1,5 tysiąca zł miesięcznie za wywóz różnych odpadowych opakowań – zapłacą teraz 150 zł.

W Łodzi rajcy zdecydowali, że nowe opłaty to dopiero od lutego przyszłego roku, kiedy zarządcy nieruchomości policzą co i jak. A i tak taniej niż w stolicy, bo niecałe 10 zł na śmieci za zużycie jednego metra sześciennego wody. Ale też tłumaczą, że to jedyny sposób, aby oszacować liczbę śmiecących w danym lokalu. W stolicy nowy system zaplanowano wprowadzić w grudniu, ale to jeszcze nie takie pewne – placet musi dać Regionalna Izba Obrachunkowa. Warszawscy radni też drapią się w głowę – czy to na pewno dobre rozwiązanie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Dzielenie grosza w pandemii. Pieniądze publiczne w gospodarkę a nie w piach
Baltic Pipe rusza z budową. Jak oni to zrobią
Jak nie zbudowano elektrowni atomowej
Tagi:
Warszawa, miasto, odpady, koszty, śmieci, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz