Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 267
Subskrybuj nas na

Na środę 25 listopada protest zapowiedzieli taksówkarze. Wyjechać mają na ulice kilkunastu miast: m.in. Warszawy, Białegostoku, Bydgoszczy, Katowic, Kielc, Krakowa, Łodzi, Płocka, Poznania, Rzeszowa, Trójmiasta. Mają żal, że rządzący nie uwzględnili ich w programach pomocowych podczas pandemii.

Termin protestu nie jest przypadkowy – 25 listopada Senat będzie obradować nad projektem ustawy ws. przeciwdziałania skutkom COVID-19. Taksówkarze już wcześniej alarmowali, że w związku z zamknięciem lokali gastronomicznych, kin, teatrów, szkół, klubów i muzeów, ich przychody znacznie zmalały: o prawie 90 procent. Mało kto przemieszcza się po miastach.

Taksówkarze składali już pisma i domagali się poprawek w kolejnych ustawach dotyczących rządowej pomocy dla różnych branż, jednak nie doczekali się uwzględnienia w tarczy antykryzysowej.

W każdym z miast, gdzie zaplanowano protest, lokalny organizator złoży petycję do rządu we właściwym urzędzie wojewódzkim lub regionalnej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości.

„Mimo pism oraz wcześniejszych protestów poprawki uwzględniające taksówkarzy w tarczy zostały odrzucone w Sejmie. W związku z wprowadzonymi obostrzeniami w postaci zamknięcia lokali gastronomicznych, pubów, dyskotek, kin, teatrów, a także szkół i uczelni wyższych, przychody uzyskiwane przez taksówkarzy zmalały nawet o 90 proc.

Brak pomocy finansowej ze strony rządu skutkować będzie bankructwem tysięcy polskich przedsiębiorców trudniących się zarobkowym przewozem osób taksówką

– informuje organizator protestów, czyli Ogólnopolskie Porozumienie Taxi. W skład porozumienia wchodzą przedstawiciele największych krajowych organizacji środowiskowych taksówkarzy.

„Prosimy nas o dopisanie nas do tarczy antykryzysowej. Chodzi o zwolnienie nas ze składek ZUS i wsparcie finansowe, w postaci na przykład pożyczki 5 tys. zł oraz postojowego – alarmowała na początku miesiącu po przekazaniu petycji do rządzących przedstawicielka protestujących Agata Kamińska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego „Warszawski Taksówkarz”.

Protesty branży odbyły się już między innymi w Warszawie i Łodzi. W środę kolumny taksówek znów przejadą ulicami największych polskich miast.

„Krajowy Rejestr Długów wskazuje, że przeciętny taksówkarz ma 26 tys. zł długu (zobowiązania całej branży na koniec kwietnia sięgały ok. 120 mln zł). Stąd w wielu miejscowościach w Polsce odbyły się na początku czerwca protesty taksówkarzy. Dodatkowo branży nie pomaga konkurencja ze strony pojazdów współdzielonych, które odbierają taksówkarzom klientów” – pisze „Rzeczpospolita”. Do tego dochodzą popularne w sezonie wiosennym i letnim wypożyczalnie rowerów miejskich oraz hulajnóg, z których korzystają w dużych miastach młodzi.

W czerwcu Pricewater Coopers podała szacunki, z których wynikało, że za dwa lata w naszym kraju będzie brakować 200 tys. zawodowych kierowców (dotyczyło to głównie logistyki i dalekobieżnego transportu, ale zaznaczono, że problem dotknie też branżę taksówkarską).

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Premier o nowej tarczy antykryzysowej: Użyjemy wszystkich sił i środków, aby ochronić gospodarkę
Trzecia fala COVID-19 uderza w Koreę Południową. Władze zaostrzają ograniczenia
Polska zgłosiła sprzeciw ws. wiązania funduszy UE z praworządnością
Tagi:
poprawki, taksówkarz, pandemia, protesty, Polska, ZUS
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz