Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3203
Subskrybuj nas na

Dzisiaj wiele osób zastanawia się, co zrobić ze swoimi oszczędnościami. Informacje bankowe są kiepskie – na depozytach raczej zarobić się da. Można w coś zainwestować – tylko w co? Rynek jest tak rozedrgany, że wczorajsza super spółka dołuje, a jakaś nowa pnie się w górę niczym rakieta. Więc może lepiej poczekać i trzymać banknoty w szufladzie?

To nie jest tekst o przestrogach, tylko o bardzo niedobrych wspomnieniach z czasów, kiedy taka decyzja władzy odcisnęła się piętnem na całe życie.

Grabież w tajemnicy

Listopad to zawsze smutny miesiąc. Najstarsi pamiętają, że w roku 1950 był to miesiąc katastrofy dla większości społeczeństwa. Plan był prosty: nadrukowano za dużo pieniędzy, a w sklepach nie było towarów. Więc trzeba ludziom zabrać ten nadmiar biletów Narodowego Banku Polskiego. Nazwano to wymianą, już trzecią po wojnie. Tamte, z bólem ale jakoś akceptowano – najpierw banknoty niemieckie, potem radzieckie (często podrabiane) trzeba było czymś zastąpić.

Ale ta akcja była gigantycznym okradzeniem Polaków. Zgrubne szacunki mówią, że efektem ograniczonej wymiany było unieważnienie ok. 60 procent obiegu pieniężnego (forsa po prostu wyparowała). A obywatele Polski Ludowej stracili 750 mln ówczesnych dolarów, w przybliżeniu jest to 7 mld współczesnych dolarów.

Znawcy tematu podkreślają, że planowanie wymiany pieniądza przebiegało w całkowitym utajnieniu, zapiski na ten temat zostały zaś potem zniszczone, więc o szczegółach operacji trudno mówić. Więcej wiadomo o jej konsekwencjach.

Posiedzenie sejmu

Po kilku godzinach sobotniego (28.10.1950) nudnego posiedzenia w Sejmie niespodziewanie pojawił się premier Józef Cyrankiewicz z wicepremierami i ministrami. Nie zabrakło nawet szefa armii marszałka Konstantego Rokossowskiego. Dochodziła północ. Posłowie zostali odcięci od świata, nie mogli opuścić gmachu sejmowego, telefony wyłączono. Głosowanie o wymianie przebiegło bezproblemowo, a posłów zobowiązano do bezwzględnej tajemnicy. Czy oni mogli uwierzyć w szeroko rozpowszechniane później hasło propagandowe: skoro 100 starych złotych równa się teraz 3 nowe złote, to „siła nabywcza nowego złotego jest przeszło 33 razy wyższa od siły nabywczej dotychczasowego złotego”?

Tajemnica jednak wyszła na jaw i w niedzielę wiele osób próbowało wydać swoje oszczędności na cokolwiek: na wsi – na krowy i świnie, w mieście – na meble od znajomych. W restauracjach pito na umór, bo punkt trzeci ustawy przewidywał wzrost cen alkoholu o 50 procent.

W poniedziałek przed punktami wymiany gotówki kłębiły się tłumy, bo na wymianę było tylko kilka dni. Trzeba było czekać 12-14 godzin. Z doniesień prasowych: „W Banku Inwestycyjnym w Warszawie zgłosiła się kobieta z wielkim tobołem pieniędzy na wymianę – 4,5 mln zł; w Lublinie zanotowano przywożenia przez elementy kułackie starych pieniędzy w koszach na bieliznę”. Ale prasa i kronika filmowa (kiedyś coś takiego wyświetlano w kinach przed seansem westernu) pokazywała uszczęśliwionych obywateli. W Pabianicach pewien robotnik ujął to tak: bogacze już nie będą panoszyć się w swoich autach i nowych mieszkaniach, bo państwo odbierze im niezasłużone dochody; a robotnik nic nie straci, ponieważ nie stać go na auto...

Zabrać bogatym i oszczędnym

Nowy „złoty” miał mieć wartość 0,222168 grama czystego złota, był równy jednemu rublowi oraz jednej czwartej dolara. Nowe banknoty wydrukowano w Szwecji, Czechosłowacji i na Węgrzech. Wymiana z roku 1950 była równocześnie denominacją. Będące w obiegu w latach 1948–1950 złotówki wymieniono w ciągu kilku dni na nowe.

Przy czym wymiany dokonano tak, że pieniądze zdeponowane w bankach wymieniano w proporcjach 100 zł starych na 3 zł nowe. Tak równocześnie przeliczono wszystkie ceny i płace pracownicze. A gotówkę przyniesioną do banku w stosunku 100 zł starych na 1 zł nowy. Ta trzykrotna dysproporcja skierowana była przeciw tym, którzy (nie ufając bankom) obracali gotówką lub trzymali ją w domu. W tamtych latach osoby przedsiębiorcze, a także rolnicy indywidualni, często nie przechowywali pieniędzy w bankach, ale dokonywali wzajemnych rozliczeń w gotówce i w nich głównie godził mechanizm tej wymiany. I o to chodziło. Wymianę wzorowano na modelu radzieckim z 1947 roku, stąd i komentarze, że zaraz staniemy się 17 republiką. Na marginesie – przez dziesięciolecia nie można było wymienić złotówek na złoto po wcześniej wspomnianym parytecie.

Same zabranie pieniędzy ludziom nie wystarczało władzy. Jednocześnie zadekretowano, że obywatele mają oddać wszystko, co trzymają w domach: przede wszystkim złoto i walutę zachodnią. Niektórzy wręcz się bali, że powyrywają im złote zęby. Dziś wydaje się to śmieszne, ale wtedy nikomu nie było do śmiechu. Za znalezione przez bezpiekę w szafie walory groziło kilkanaście lat więzienia, a nawet kara śmierci. Powszechną strategią było potajemne przerabianie złotych monet na legalne pierścionki lub obrączki czy deponowanie walut u mniej podejrzanych znajomych lub dyplomatów.

Kolejki ciężarówek przed punktem celnym na granicy strefy Schengen przy Dorohusku na granicy Polski i Ukrainy
© Sputnik . Agencja Se/East News
Władze doskonale zdawały sobie z tego sprawę i zaczęły się akcje przeszukiwań podejrzanych mieszkań i posesji. Z widocznym skutkiem – jeżeli w województwie gdańskim do 4 listopada placówki NBP skupiły zaledwie 1542 dolarów, to tylko 13 listopada – 4223. Do 15 listopada gdańszczanie odstąpili państwu ponad 21 tys. dolarów, prawie 5,5 tys. funtów i 4,5 kg złota. Dla opierających się przed ograbiającą władzą pozostawał „bank ziemski” czyli słoiki ze złotem zakopane w ogrodzie. Potem często zdarzały się akcje przekopywania rabatek przez bezpiekę.

Długi i samobójstwa

Jednak pojawiły się problemy. Na przykład spłaty długów państwu, krewnym, sąsiadom czy znajomym. W tej kwestii głos zabrała sama Rada Ministrów. Uznała ona, że za każde 100 zł pożyczone przed reformą walutową należy zwrócić 3 zł. Ale nie wszystkim. Skarbowi Państwa – trzeba zwrócić, krewnym – też trzeba, a zamożniejszym sąsiadom ze wsi – nie trzeba. Rząd oświadczył, że „zobowiązania chłopów małorolnych w stosunku do kułaków stanowią wyjątek” – za każde 100 zł (stare) pożyczone od kułaka nie trzeba zwracać mu 3 zł (nowych) – a tylko złotówkę.

Nie wszyscy wytrzymywali psychicznie poniesione straty. Wymiana pieniędzy dla wielu osób okazywała się tragedią tak wielką, że z rozpaczy popełniały lub próbowały popełnić samobójstwo. Jeśli tragedie te dotyczyły osób uznanych za wrogów – kułaków lub spekulantów, władze lokalne ograniczały się do przekazywania swym zwierzchnikom suchych relacji: w powiecie powiesił się ogrodnik zatrudniający siły najemne; kułak z Grójca, posiadacz 3 kamienic po ogłoszeniu reformy powiesił się. Kiedy jednak samobójstwa dotykały„zwykłych” chłopów, niektórzy członkowie partii twierdzili, że „nie ma co takiego człowieka żałować, gdyż ma on większe umiłowanie do pieniędzy niż do Polski socjalistycznej”. Na warszawskim cmentarzu Bródnowskim chowano nieszczęśnika, który popełnił samobójstwo z powodu wielkiej straty na wymianie. Niektórzy ludzie biorący udział w pogrzebie „wyśmiewali się o nim pogardliwie, że z takiego powodu pozbawił się życia” (cytat z notatki służbowej obserwującego funkcjonariusza bezpieki).

To był bardzo zły czas, zostawił w społecznej psychice okropne skojarzenia przy każdej rządowej próbie poprawiania pieniądza. W roku 1995 mieliśmy w grubych portfelach miliony, banknoty nie chciały się już mieścić w kieszeniach. Dwa lata trwało przekonywanie obywateli, że teraz wymiana to nie oszustwo...

Kto chciałby przypomnieć sobie historię walki władzy o utrzymanie wartości waluty, może wybrać się do Dusznik na Dolnym Śląsku. Tu jest muzeum w XVI wiecznej papierni. Zgromadzili tam wszystkie banknoty, od których zależało, od stu lat, funkcjonowanie państwa i gospodarki. Przy okazji przewodnicy opowiadają historię każdego – dla młodszych to może być fascynujące, dla starszych – niektóre mogą przywodzić przykre wspomnienia...

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Baltic Pipe rusza z budową. Jak oni to zrobią
Dramat pod cmentarzami
Jak nie zbudowano elektrowni atomowej
Zrzutka na elektrownie i kopalnie: prąd będzie droższy
Za śmieci będzie drożej
Tagi:
NBP, pieniądze, PRL, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz