03:26 21 Styczeń 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
8776
Subskrybuj nas na

Już wiem, co Papież-Polak ma wspólnego z prezesem Polski: złych bojarów. Jeśli chodzi o Jana Pawła II, to na etacie złego bojara obsadzony został właśnie Stanisław Dziwisz. Podobnie jak gospodarza willi na Żoliborzu otaczają źli ludzie, którzy wykorzystują jego dobre serce do realizacji swoich szemranych planów.

W sferze faktów nie jest to specjalnie zaskakujące – o tym, że Dziwisz zarządzał coraz bardziej tracącym kontakt z rzeczywistością papieżem, wiadomo od dawna. Podobnie jak o tym, że czynił to dość cynicznie i głównie we własnym interesie, budując swoje rosnące wpływy w Watykanie i odgradzając słabnącego Wojtyłę od ludzi, którzy mogliby powiedzieć mu prawdę w takiej czy innej sprawie. Jeśli ktokolwiek jeszcze miał wątpliwość co do intencji lub osobowości kardynała, powinien ją stracić, kiedy Dziwisz opublikował w książce notatki, które Wojtyła w testamencie polecił mu spalić.

Pozamiatany we własnej ojczyźnie

Mimo to nimb świętego papieża chronił Dziwisza przed krytyką przez kilkanaście lat. Właściwie dopiero watykański raport w sprawie kardynała McCarricka i seria materiałów TVN24 pt. „Don Stanislao” odarły „wdowę po papieżu” z tej szczególnej poświaty – i uczyniły to gruntownie. Chyba już wszyscy – z wyjątkiem ojca Rydzyka i wiernych górali z Podhala – zdają sobie sprawę, że Dziwisz jest pozamiatany. Lament, że „w mojej ojczyźnie” krzywda dzieje się „człowiekowi, który służył trzydzieści dziewięć lat świętemu papieżowi” już tu nie pomoże.

A nawet – wygląda na to – wręcz przeciwnie. „Służba świętemu papieżowi” staje się okolicznością obciążającą. Już tylko Dziwisz oddziela Jana Pawła II od zrzucenia z piedestału. Czciciele Wojtyły muszą wykazać, że biedak nie nie wiedział o tym, co dzieje się w kierowanej przez niego korporacji. Że nominacje dla pedofilów i ich mecenasów nie były cynicznym lekceważeniem ofiar, tylko błędem w ocenie rzeczywistości. A ktoś musiał go w ten błąd wprowadzić. Widzicie kandydata?

Już 1200 profesorów polskich uczelni podpisało się pod listem, który czyni z Wojtyły biednego staruszka, cynicznie oszukanego przez przebiegłych złoczyńców, którzy go otaczali.

List profesorów jest wzruszającym przykładem legendy o dobrym carze i złych bojarach: „Dokładna analiza raportu (w sprawie McCarricka) nie wskazuje na żadne fakty, które dawałyby podstawę do powyższych oskarżeń pod adresem Jana Pawła II. Przepaść dzieli sprzyjanie jednemu z najcięższych przestępstw od podejmowania błędnych decyzji personalnych wynikających z niepełnej wiedzy czy wręcz fałszywych informacji. Wspomniany Theodore McCarrick cieszył się zaufaniem wielu wybitnych osób, w tym prezydentów Stanów Zjednoczonych, potrafiąc głęboko ukrywać ciemną, przestępczą stronę swojego życia”...

70 lat bez seksu

Nie tak głęboko – chciałoby się zauważyć – skoro np. sam przyznał, że sypiał w jednym łóżku z seminarzystami. Ale nie było w tym nic niewłaściwego, albowiem – jak napisał w liście, który Dziwisz przekazał Wojtyle – „przez 70 lat mojego życia nigdy nie miałem stosunków seksualnych z żadną osobą, mężczyzną czy kobietą, młodym czy starym, duchownym czy świeckim”. Trudno sobie doprawdy wyobrazić naiwność, która skłania człowieka do uwierzenia w taką enuncjację – a tymczasem po zapoznaniu się z nią Wojtyła postanowił mianować McCarricka arcybiskupem Waszyngtonu.

Wyczuwając najwyraźniej, że naiwność ta może budzić wątpliwości autorzy watykańskiego raportu usiłują zrzucić winę na odwiecznego wroga religii: komunizm. Papież pochodził z „komunistycznego kraju”, gdzie „tajne służby szkalowały księży, żeby osłabić Kościół” i to „wywarło na nim bardzo silne wrażenie”... Komunizmu w Watykanie nigdy nie był zbyt silnym nurtem, a w Europie Wschodniej nie istniał już od dekady, kiedy Wojtyła postanowił awansować McCarricka – mimo bardzo wielu sygnałów co do jego prawdziwej natury. Ale najwyraźniej wielbiciele papieża sądzą, że lepiej, żeby był niemądry, niż niedobry. Biedny staruszek z Watykanu, zagubiony w rzeczywistości, osaczony przez cyników realizujących własne przebiegłe plany.

Każdy dobry człowiek z wyjątkiem rolników

I ten sam ton – prezes chce dobrze, to tylko ci paskudni doradcy – obecny jest w opowieściach polityków PiS, którzy przeżyli kryzys w związku z partią na okoliczność „piątki dla zwierząt” – ustawy, którą zdaniem Kaczyńskiego „powinien poprzeć każdy dobry człowiek”.

Demonstracja w obronie praw zwierząt, Warszawa, 13.09.2018
© Zdjęcie : W. Książek
W rozmowie ze „Światem Rolnika” były minister rolnictwa, Jak Krzysztof Ardanowski, wysnuł wzruszającą opowieść o tym, jak Jarosław Kaczyński powiedział mu, że „marzeniem jego życia, człowieka starszego, który rozważa udanie się na polityczną emeryturę, jest wprowadzenie zakazu zabijania zwierząt bez ogłuszania i wyeliminowanie hodowli zwierząt futerkowych”.

Ardanowski „zna wrażliwość Kaczyńskiego, którą całe życie prezentował: że nie chce, żeby te zwierzęta cierpiały” i rozumie, że „ktoś mu to wmówił”, że „ubój rytualny jest gorszy bardziej bolesny, niż ubój nierytualny” – ale przecież to wszystko dezinformacja. „Nikt człowiekowi, którego bardzo szanuję, nie wytłumaczył”, jakie koszta wiążą się z likwidacją hodowli norek.

„Ktoś prezesowi tak sufluje” – nieprawdziwie – że można zapłacić rolnikom za utracone zyski z rytualnego uboju. „Pan prezes zdaje się chyba nie wiedział”, że jest 1,6 miliarda muzułmanów, dla których polscy rolnicy produkują wołowinę („nie ma znaczenia czy muzułmanów lubimy czy nie”). „Wydaje się, że ci wszyscy, którzy go uspokajali, dostarczając mu informacji” o niewielkich kosztach „piątki dla zwierząt” – „ponoszą wielką odpowiedzialność za kształtowanie myślenia”.

Jarosław Kaczyński powiedzieć miał Ardanowskiemu: „Wie pan, ale ja wielu tych argumentów nie znałem” – co dowodzi, że do ich spotkania powinno dojść wcześniej i były minister „nie wie, jakie tam diabły kręciły, żeby do tego nie dopuścić”...

Widzicie? Wszyscy opowiadacie o potężnym demiurgu, który niepodzielnie rządzi Polską – a to tymczasem biedny mały staruszek z Żoliborza. Nic ze wsi nie rozumie, ale przecież chce dobrze – ale otaczają go źli ludzie, którzy wykorzystują jego dobre serce do realizacji swoich szemranych planów.

Biedny car z Żoliborza. Biedny car z Watykanu. Ohydni ci bojarzy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Nieoczekiwane problemy w Watykanie: dom Papieża pod obserwacją
Watykański ekspert: „Słowa Papieża nie zmienią ani doktryny Kościoła, ani prawa małżeńskiego”
Kardynał Dziwisz tuszował afery pedofilskie? Episkopat liczy, że sprawę wyjaśni komisja w Watykanie
Tagi:
Żoliborz, Warszawa, Jarosław Kaczyński, Katolicyzm, Jan Paweł II, Stanisław Dziwisz, Polska, Polska, Watykan
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz