03:45 21 Styczeń 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
13634
Subskrybuj nas na

Nudności, oparzenia, paniczny strach, awaria systemów elektronicznych (w tym być może rozruszników serca). To nie jest pełna lista możliwych konsekwencji ataku tego typu broni. Oczywiście były też tajemnicze historie o Rosjanach. Jednak i tutaj konieczne jest oddzielenie mitów od rzeczywistości.

Niedawno gazeta „Daily Mail” napisała o domniemanym użyciu broni mikrofalowej przez Chiny w konfrontacji granicznej z Indiami w Tybecie. Gazeta powołuje się na pewnego chińskiego naukowca, który powiedział studentom o użyciu nieśmiercionośnej broni mikrofalowej w sierpniu 2020 roku, co spowodowało, że indyjscy żołnierze mieli mdłości, jakby zostali otruci. Ani indyjscy, ani chińscy urzędnicy nie wydali żadnych oświadczeń w tej sprawie. Jak wiadomo, „Daily Mail” to tabloid, więc nagłówek artykułu nie dziwi: „Czy to prawda, że ​​Moskwa od lat potajemnie napromieniowuje naszych szpiegów mikrofalami?” Ale bardziej szanowane gazety, takie jak „The Times”, również pisały o chińskiej broni.

A więc bardzo kuszące jest, aby dowiedzieć się, czy to wszystko jest prawdą – zarówno o Chińczykach, jak i o Moskwie... W tekście nie będzie jednoznacznej odpowiedzi, ale spróbujmy podsumować kilka faktów, domysłów i rozważań.

Leukocyty amerykańskich urzędników

Broń mikrofalowa jest doskonałym tematem dla wielu tajemniczych teorii.

W tym samym artykule „Daily Mail” czytamy, że od początku lat 50. do końca 1979 roku ZSRR używał promieniowania mikrofalowego przeciwko pracownikom ambasady USA, w wyniku czego u wielu amerykańskich urzędników leukocyty rozpadały się we krwi i pojawiały się problemy zdrowotne. Trzydzieści kilka lat później Agencja Bezpieczeństwa Narodowego USA, powołując się na dane wywiadowcze, podała, że ​​jakiś kraj (najprawdopodobniej – co zrozumiałe – Rosja) posiada potężną broń mikrofalową, która może nie tylko zastraszyć, ale także zniszczyć wroga, do tego stopnia, że ​​nie będzie żadnych dowodów. Tutaj można przeczytać oryginał tej wiadomości. Wiele poważnych mediów napisało o tym.

Według oficjalnych danych obecnie armie krajów rozwiniętych nie mają systemów bojowych o nieśmiercionośnym oddziaływaniu mikrofal na żołnierzy wroga. Niemniej jednak prace badawcze w tej dziedzinie były i są prowadzone w wielu państwach.

To będzie bolało, ale nie uszkodzi ubrania

W 2012 roku Dmitrij Soskow, przedstawiciel jednego z instytutów badawczych Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, powiedział jednej z rosyjskich agencji informacyjnych, że wojsko rozpoczęło testowanie nieśmiercionośnej broni elektromagnetycznej, którą można skutecznie wykorzystać w lokalnych konfliktach i rozpraszać demonstrantów.

Według Soskowa stosuje się w niej promieniowanie elektromagnetyczne o skrajnie wysokiej częstotliwości, a skierowana wiązka powoduje silne uczucie pieczenia skóry człowieka, ale jednocześnie całkowicie wykluczony jest wpływ na narządy wewnętrzne. Ponadto stwierdzono, że promieniowanie nie uszkadza również odzieży. Oczywiście zachodnie publikacje również o tym pisały, precyzując, że:

Rosja jako pierwsza użyje promieni bólu.

Od tego czasu nie pojawiły się żadne nowe szczegóły dotyczące tej broni.

Przeciw Afgańczykom, migrantom i BLM

A co z USA? Za oceanem istnieje program Active Denial System (ADS), który zajmował się opracowywaniem i testowaniem nieśmiercionośnej broni w celu rozproszenia tłumu. Zasada działania i odczucia „napromieniowanego” jest mniej więcej taka sama: w odległości kilkudziesięciu metrów specjalne urządzenie emitujące sprawiało u badanych ból, a nawet prawie oparzenia, zmuszając dosłownie do opuszczenia miejsca, w którym zastał go „promień bólu”.

System miał być używany w Afganistanie do tłumienia demonstracji w 2000 roku, ale teoretycznie mógłby się również przydać w walce z niezadowolonymi z przemocy amerykańskiej policji.

BBC poinformowało, że w czerwcu tego roku amerykańska policja poprosiła Gwardię Narodową o użycie specjalnej broni elektromagnetycznej do rozproszenia demonstrantów w parku naprzeciw Białego Domu.

Historia wyszła na jaw dzięki majorowi Gwardii Narodowej Adamowi DeMarco, który jako oficer łącznikowy otrzymał kopię wiadomości e-mail, w której starszy oficer żandarmerii zapytał, czy Gwardia Narodowa w Waszyngtonie ma działa mikrofalowe, które mogłyby natychmiast „stłumić” osobę, która zachowuje się w sposób groźny. DeMarco odpowiedział, że Gwardia Narodowa nie ma takiej broni w stolicy. Co ciekawe, Departament Obrony i inne agencje bezpieczeństwa nie odpowiedziały na prośby mediów o komentarz do prośby o tę broń i o to, w jaki sposób zamierzano ją użyć.

W sierpniu tego samego roku „New York Times” napisał, że w 2018 roku amerykańskie służby graniczne zaproponowały użycie broni mikrofalowej przeciwko imigrantom, którzy próbują nielegalnie wjechać do Stanów Zjednoczonych z Meksyku.

Nieetyczna broń

Jeśli mówimy o Chinach, to jak zauważył w rozmowie z rosyjską „Nezawisimają Gazetą” ekspert w kwestii chińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego Wasilij Kaszyn, Chiny „aktywnie zajmowały się” kwestią broni nieśmiercionośnej w celu opanowania zamieszek.

„One (Chiny – red.) są jednym ze światowych liderów w tej dziedzinie. Ale przeciąganie tego systemu w góry jest niezwykłe. Jest on montowany na dużej ciężarówce i musi być ustawiony kilkaset metrów od celu. Chociaż nie można wykluczyć jego użycia w Himalajach (przeciwko indyjskim żołnierzom – red.)” – powiedział Kaszyn.

Specjalista powiedział jeszcze jedną bardzo ważną rzecz: wiele krajów pracuje nad różnymi rodzajami broni mikrofalowej. Tutaj kluczowym słowem są różne rodzaje.

Ponieważ broń mikrofalowa to nie tylko to, co wywołuje panikę wśród żołnierzy wroga lub protestujących. Co więcej, ta metoda wywierania wpływu, jeśli mówimy konkretnie o cywilach, jest nieselektywna, a zatem nieetyczna. Jedną rzeczą jest testowanie na wyszkolonych ochotnikach, a inną testowanie na zróżnicowanym tłumie, w którym mogą znaleźć się np. osoby z rozrusznikami serca lub protezami, kobiety w ciąży lub po prostu ci, którzy mają skłonność do paniki i nie uciekną w porę ze strefy narażenia na działanie mikrofal.

Silny i ukierunkowany strumień promieniowania mikrofalowego może doprowadzić do zakłócenia funkcji życiowych obiektów biologicznych. Teoretycznie można podgrzewać płyny, metale, roztwory – a człowiek, przypomnijmy, w 80% składa się z wody i odpowiednio elektrolitów.

Ale są też bardziej globalne projekty związane z wykorzystaniem mikrofali jako środka walki radioelektronicznej.

Plazmoid – postrach rakiet balistycznych

Badania w dziedzinie technologii mikrofalowych i, nawiasem mówiąc, laserowych w ZSRR prowadzone są od lat 60. I właśnie sukcesy w tworzeniu różnych systemów, takich jak różne modele systemu walki radioelektronicznej „Krasucha” we współczesnej Rosji, są konsekwencją wysokiego poziomu tych technologii w Związku Radzieckim. Do tej grupy zalicza się również system zdalnego rozminowywania 15M107 „Listwa”, a także wzmianki o „bombie elektromagnetycznej” pod kodem „Alabuga”, które pojawiły się w prasie, o której jednak w tej chwili jest bardzo mało informacji.

Nie wiadomo na pewno, czy w ZSRR prowadzono prace związane z nieśmiercionośną ekspozycją na promieniowanie mikrofalowe, ale ciekawe jest, że w latach 90. grupa rosyjskich naukowców wystąpiła z propozycją zorganizowania międzynarodowego systemu obrony przeciwrakietowej wykorzystującego dużą liczbę emiterów mikrofal, które mogłyby tworzyć w atmosferze ziemskiej kontrolowany skrzep plazmowy – „plazmoid” zdolny do niszczenia głowic pocisków balistycznych.

Zaproponowano nawet wspólny rosyjsko-amerykański eksperyment. Później okazało się, że realizacja takiego projektu wymaga po prostu fantastycznej mocy, więc stworzenie prawdziwego systemu walki, wykorzystującego promieniowanie mikrofalowe, jest niemożliwe w dającej się przewidzieć przyszłości.

To jak „gej bomba”?

Istnieje kilka czynników, które uniemożliwiają powszechne rozprzestrzenianie się prawdopodobnych postępów w tej dziedzinie systemów uzbrojenia:

  1. Wspomniana już przez nas nieselektywność. Potężne systemy mikrofalowe zastosowane wobec ludzi można uznać za broń masowego rażenia.
  2. Ewentualne środki odwetowe i ich konsekwencje są trudne do przewidzenia – prawdopodobieństwo podobnej reakcji niejednokrotnie zniechęciło niektóre kraje do stosowania różnych systemów uzbrojenia. Tak było podczas II wojny światowej, kiedy państwa, nauczone gorzkimi doświadczeniami I wojny światowej, praktycznie nie używały broni chemicznej.
  3. Wystarczająco skuteczne metody przeciwdziałania mikrofalom, które można zastosować, jeśli strona broniąca się zna charakter agresywnego działania. Na przykład ekranowanie pomieszczeń.
  4. Ogromne koszty energii potrzebnej do osiągnięcia prawdziwie globalnych wyników – ten czynnik można prawdopodobnie zignorować w warunkach gospodarki decyzyjnej.

W historii promieniowania mikrofalowego jest wiele luk, po prostu ze względu na tajność takich badań. Miejmy nadzieję, że z czasem stanie się jasne, czy opisane powyżej przypadki są przykładami rzeczywistego użycia „broni przyszłości” – czy też wszystkie są tym samym nonsensem, co doniesienia o „gej bombie”, chemicznej broni nieśmiercionośnej opracowanej niegdyś przez Stany Zjednoczone, która miała spowodować spontaniczne zachowania homoseksualne wśród żołnierzy.

Nawiasem mówiąc, to o „gej bombie” okazało się prawdą.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosyjskie okręty podwodne będą budowane przy użyciu nowej technologii. Co to znaczy?
Między flotą a lotnictwem nastąpi pełna „Harmonia”: po co Rosji system hydroakustycznego śledzenia?
Polskie weto to walka z „gospodarczą bronią atomową”
TOP 5 nowych śmiercionośnych produktów KRLD. Poważny sygnał dla „amerykańskich marionetek”
Najlepszą obroną jest atak. Jak zapewnić bezpieczeństwo rosyjskim czołgom?
Tagi:
Chiny, Rosja, broń
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz