Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Negocjacje ws. budżetu UE (38)
42714
Subskrybuj nas na

Liderzy Zjednoczonej Prawicy konfliktują się w walce o przywództwo partyjne, a za kartę przetargową wybrali długofalowy budżet Unii Europejskiej na lata 2021-2027. Zdają sobie bowiem sprawę, że konfliktowanie się na arenie międzynarodowej jest bezpieczne pod każdym względem.

Większość wyborców nie ma świadomości ewentualnych negatywnych skutków, a każdą „zawieruchę na wyjeździe” można przedstawić, jako zwycięstwo.

Nie o zwycięstwo chodziło, a o demonstrację dla krajowego widza

Politycy opozycji nie rozumieli słynnego głosowania nad Tuskiem i wyniku 27:1. Przedstawiali to, jako sromotną porażkę pisowskiego rządu, gdy tymczasem PiS-owi nie o zwycięstwo chodziło, a o demonstrację dla krajowego widza. Opozycja mówiła swoje, a pisowski wyborca zobaczył, że wreszcie wstaliśmy z kolan, wreszcie wygarnęliśmy wszystkim.

Tusk był tylko pionkiem, kto wie, czy ta wygrania w Brukseli nie pogrzebała jego ambicji prezydenckich?

Polacy w Brukseli wreszcie mówią swoim głosem

Walkę o unijny budżet propagandowo, a tylko o nią chodzi, opozycja także przegra, bo przeciętny wyborca nie ma zielonego pojęcia o skali zagrożenia, jakie stwarza PiS swoimi zapowiedziami weta, a podnieca się tym, że Polacy w Brukseli mówią wreszcie swoim głosem.

Ziobro natomiast występuje w roli szeryfa, bo może swawolić, nie narażając się na żadną odpowiedzialność.

Kozłem ofiarnym sporu o budżet Unii Europejskiej, już dziś jest Mateusz Morawiecki. Niezależnie, do jakiej decyzji zostanie zobowiązany przez Jarosława Kaczyńskiego, to odpowiedzialność poniesie osobiście.

Buty prezesa Kaczyńskiego

Jeśli Zbigniewowi Ziobro uda się utrzymać odpowiedni stan napięcia, to z początkiem roku Mateusz Morawiecki może pożegnać się że stanowiskiem premiera, a Jarosław Kaczyński będzie zmuszony do przejęcia tych obowiązków. Zbigniew Ziobro będzie mógł tylko czekać, na wejście w buty prezesa Kaczyńskiego.

Dotychczasowe tarcia w PiS zostawały raczej wewnątrzpartyjną tajemnicą, i kto myślał, że zmiana przywództwa dokona się drogą „przewrotu pałacowego”, ten srodze się zawiódł. Faworyt Jarosława Kaczyńskiego, Mateusz Morawiecki, nie potrafiąc przekonać do siebie działaczy partyjnych, sprawuje funkcję „malowanego” premiera i już od dawna nie ma szans na schedę po prezesie.  

Skądinąd wielka musi być wiara walczących o przywództwo w sprawczą moc logotypu PiS. Notabene, Grzegorz Schetyna też zakładał, że chwycił złote runo, kiedy Tusk wybrał Brukselę.

Jarosław Kaczyński, od zawsze wiedział, czym zając konkurentów politycznych i na czym skoncentrować społeczną uwagę. Obecnie kością sporu rzuconą przez niego jest polskie weto do unijnego budżetu.

Hamletyzują wszyscy

© REUTERS / Prime Minister's Press Office / Zoltan Fischer
Zgodnie z oczekiwaniami, hamletyzują wszyscy. Leszek Miller, choć jest doświadczonym politykiem, to z wiekiem zaczyna tracić intuicję. W swojej relacji na FB zadaje pytanie: „Jaki interes wybierze Morawiecki? Polski! PIS-u…”.

Zapomniał, czy nie wie, że decyzję podejmie Jarosław Kaczyński, a nie Mateusz Morawiecki. Po drugie, tenże Kaczyński jest politykiem skrajnym, ale nie głupim. Swoją grę prowadził zawsze „po bandzie” i doszedł do tego miejsca w polskiej polityce, gdzie jest obecnie.

Napoleon mając do wyboru dwóch dobrych generałów wybierał tego, który ma szczęście. Jarosław Kaczyński zaś wybiera tych, którzy gwarantują mu, że będą posłuszni. Mateusz Morawiecki należy do tych posłusznych.

Straszak PolExitu

Wśród krytyków działań premiera Morawieckiego powraca idea straszaka w postaci PolExitu. Wywijający tym „narzędziem” mają nadzieję, na zyskanie poklasku wśród wyborców. Płonne są to nadzieje, ponieważ Polacy mają ambiwalentny stosunek do Unii.

Prawda jest taka, że zaścianek polski wyrażał chęć przystąpienia do Unii Europejskiej nie ze względu na wartości humanistyczne, intelektualne czy pokrewieństwo kulturowe, ale z powodu „darmowej” forsy, którą Unia obiecywała.

Głupotą jest sądzić, że Kaczyński nie ma tej świadomości.

Zwycięzcą zostanie Zbigniew Ziobro

Powodem podwyższonych emocji w Zjednoczonej Prawicy nie jest jej przewidywalny w najbliższych dniach upadek, ale nadarzająca się okazja, aby spolaryzować nastroje w walce o przyszłe przywództwo w partii i pozyskanie dusz.

Nadarzyła się możliwość pokazania wyborcom, kto w jeździe po „politycznej bandzie” może dorównać Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Niekwestionowanym liderem w tej rywalizacji jest Zbigniew Ziobro, który podpowiada swojemu elektoratowi, że swojego konkurenta w tych zawodach określa mianem „miękiszonem”, bo słowo „cienias” brzmi mało elegancko.

Zbigniew Ziobro umie korzystać z przewagi wypracowanej przez Jarosława Kaczyńskiego, który większość polskich wyborców urobił do takiej konsystencji, że łatwiej ich przekonać do dokonania określonego wyboru politycznego, niż spodziewać się krytycznej oceny skutków rządzenia, których negatywne efekty odczuwają na sobie każdego dnia.

Apogeum partyjnej walki, której zwycięzcą zostanie Zbigniew Ziobro, nastąpi podczas szczytu ostatniej szansy przywódców Unii Europejskiej, kiedy Morawiecki ogłosi swój sukces rezygnując z weta po osiągnięciu zamierzonych celów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Negocjacje ws. budżetu UE (38)

Zobacz również:

Trump zapowiedział, że zawetuje budżet obronny USA
Polskie weto ws. unijnego budżetu i tak nic nie da?
Stanowisko Polski i Węgier ws. budżetu UE do jutra albo plan „B” KE
Tagi:
pieniądze, budżet, Mateusz Morawiecki, Polska, UE, Unia Europejska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz