23:39 21 Styczeń 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
2637
Subskrybuj nas na

Praktycznie po każdym większym ulicznym proteście kobiet policja wystawia mandaty. Jeśli ich nie przyjmiemy, istnieje duża szansa na to, że również sąd je uchyli. Ale z karami nakładanymi przez sanepid już nie jest tak lekko. Są wysokie i mają rygor natychmiastowej wykonalności.

Policja może nie tylko wystawić mandat, ale również na podstawie jej notatki sanepid może ukarać uczestnika demonstracji, który będzie według funkcjonariuszy stanowił zagrożenie epidemiologiczne. Te kary są o wiele bardziej dolegliwe niż mandaty, których można nie przyjąć.

W takim wypadku sprawa trafia do sądu – a te do tej pory w znacznej większości, bo w 97 procentach orzeczeń wydawały wyroki po myśli protestujących: tylko ustawą, jak wynika z wyroków, wolno ograniczyć prawo do zgromadzeń. Tymczasem policja powołuje się na rozporządzenie premiera, a to nie ma takiej mocy. Natomiast kary nakładane przez sanepid to już zupełnie inna bajka: opiewają nawet na kilka tysięcy złotych i są ściągane z konta (rygor natychmiastowej wykonalności), zanim przed sądem administracyjnym ruszy procedura odwoławcza.

Decyzje te podejmują urzędnicy, bez procesu. Onet pisze o trzech przypadkach nałożenia takiej kary: u trzech kobiet.

W dwóch przypadkach chodzi o około 11 tys. zł, a w jednym o prawie 6 tys. zł – czytamy.

Jedna z nich protestowała w maju przeciwko organizacji wyborów prezydenckich w pandemii w formie korespondencyjnej. Nie przyjęła mandatu, ale policja przekazała sanepidowi notatkę.

Jesienią, jak podaje portal, do sanepidu trafiło ponad tysiąc wniosków o ukaranie protestujących. Zdaniem rozmówcy Onetu Jakuba Bierzyńskiego z fundacji Instytut Społeczeństwa Otwartego, jest to polityczne narzędzie władzy, która w każdej chwili może taśmowo uruchomić kary z sanepidu, ten zaś uruchomi wnioski komornicze i zajmie konta osób, co do których złożono wnioski o ukaranie.

Jednak niekoniecznie ów „efekt mrożący” musi nastąpić na masową skalę: generalnie od kary nałożonej przez powiatową komórkę sanepidu można się odwołać, podobnie jak przy okazji mandatu. Jest to dolegliwe z powodu natychmiastowej wykonalności, jednak procedura odwoławcza istnieje.

Najpierw należy odwołać się do wojewódzkiej stacji sanepidu. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że zgodnie z Kodeksem Postępowania administracyjnego sama notatka policji, która znajdzie się u powiatowego inspektora, nie powinna stanowić podstawy nałożenia kary, lecz, jak czytamy na stronie jednej z kancelarii prawnych, „organ podczas wymierzania kary powinien kierować się m.in. wagą i okolicznościami naruszenia obowiązku, stopniem przyczynienia się strony, oraz działaniami przez nią podjętymi w celu uniknięcia skutków tego naruszenia. Okoliczności te są niemożliwe do ustalenia w oparciu jedynie o często bardzo lakoniczną notatkę, bez wysłuchania podmiotu, na który nakłada się karę.

(…) Samej notatki nie można także uznać za dokument urzędowy w rozumieniu przepisu art. 76 § 1 Kpa, tym samym brak podstaw do uznania, że stanowi ona dowód tego, co zostało w niej urzędowo stwierdzone. Nie jest bowiem spełniony wymóg sporządzenia jej przez właściwy organ państwowy – tym jest m.in. Komendant Główny Policji, komendanci wojewódzcy, czy też komendanci komisariatu”.

A jaka jest podstawa prawna, na którą powołują się rządzący? W tej chwili jest to już ustawa (a więc od momentu jej obowiązywania to na nią będzie można powoływać się przy egzekwowaniu obostrzeń).

Chodzi o ustawę z 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 (Dz. U. poz. 2112). Weszła w życie niedawno. Okazuje się jednak, że ustawodawca popełnił błąd i wprowadził kolizyjny przepis, który według niektórych prawników znosi w ogóle prawo sanepidu do nakładania kar administracyjnych. Większość znawców prawa jednak uważa, że kary te nadal formalnie obowiązują, gdyż przepis uchwalony później nie wyparł wcześniejszego.

„W zgromadzeniach publicznych może uczestniczyć max. 5 osób. Uczestnicy mają obowiązek zakrywania nosa i ust oraz zachowania 1,5 m odległości od innych osób. Ponadto odległość między zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m.

Obowiązuje zakaz organizowania spotkań i imprez niezależnie od ich rodzaju - z wyjątkiem imprez i spotkań organizowanych w domu, w których bierze udział do 20 osób.

Od 28 listopada w imprezach i spotkaniach organizowanych w domu może uczestniczyć maksymalnie 5 osób- do tego limitu nie wliczamy osoby zapraszającej na imprezę oraz osób, które wspólnie mieszkają lub gospodarują z tą osobą” – czytamy na rządowej stronie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Nowe ognisko zarażeń na wiecu Andrzeja Dudy? Sanepid szuka uczestników
Jednak nie było ponownego zarażenia w Polsce. Sanepid zmienił zdanie
Tagi:
koronawirus, epidemia, protesty, Polska, sanepid
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz