04:36 16 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 50
Subskrybuj nas na

Polscy astronomowie z projektu OGLE odkryli najmniejszą egzoplanetę w naszej Galaktyce, która nie jest związana z żadną gwiazdą. Takie ciała niebieskie nazywane są swobodnie pływającymi, sierotami, wyrzutkami. Nie są masywne i trudno je wykryć. Takie obiekty są odnajdywane za pomocą znaków pośrednich. Sposób ich powstawania jest nadal nieznany.

Przy pomocy grawitacji

Według katalogu stworzonego przez Obserwatorium Paryskie, w naszej Galaktyce zarejestrowano 4374 egzoplanety, a kolejne 2550 kandydatów czeka na potwierdzenie. Zdecydowana większość z nich znajduje się poza Układem Słonecznym, krążą one wokół gwiazd macierzystych lub układów podwójnych. Kilkanaście takich obiektów jest dość niezwykłych.

Naukowcy nie ustalili jeszcze grawitacyjnego związku z żadną gwiazdą - wydaje się, że samotnie latają w przestrzeni kosmicznej po hiperbolicznych orbitach.

Hipotezy na temat powstawania i ewolucji planet przewidywały istnienie takich wędrujących ciał. Zostało to potwierdzone pod koniec lat 80. przez polskich i amerykańskich naukowców w wyniku eksperymentu optycznego soczewkowania grawitacyjnego (Optical Gravitational Lensing Experiment, OGLE).

Ta metoda jest używana do obserwacji ciemnych, zwartych ciał – czarnych dziur i planet skalistych. Takie ciała nie promieniują, dlatego są niewidoczne optycznie, nie można ich też zobaczyć metodą tranzytową, gdyż nie krążą wokół gwiazd i nie mogą ich zasłaniać. Ale mają masę.

Każdy masywny obiekt burzy wokół siebie czasoprzestrzeń. Jeśli znajdzie się na osi między obserwatorem na Ziemi lub jej orbicie a jasną gwiazdą, wówczas fale grawitacyjne tworzą wokół niego rodzaj soczewki. Jasność gwiazdy rośnie na krótki czas, ale wystarczająco długi, aby znaleźć ten szczyt w danych teleskopu. Nazywa się to metodą mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Z jego pomocą odkrywane są swobodnie pływające planety.

Więcej niż gwiazd w Galaktyce

W 2012 roku brytyjscy naukowcy zasugerowali, że w Drodze Mlecznej powinno być bardzo dużo swobodnie pływających planet – kilka razy więcej niż gwiazd. Być może powstały nieco później niż Wielki Wybuch. Co 25 milionów lat przecinają Układ Słoneczny, gromadząc mikrocząsteczki pyłu i zarodki życia, czyli mogą roznosić materiał biologiczny po Galaktyce.

W miarę gromadzenia danych pojawiły się jednak wątpliwości. Analiza obserwacji eksperymentu OGLE w latach 2010-2015 wykazała, że najprawdopodobniej w naszej Galaktyce na jedną gwiazdę przypada 0,25 takich samotnych planet o masie podobnej do Jowisza. A gwiazd, według różnych szacunków, jest 200-400 miliardów. Oznacza to, że swobodnie pływających planet i tak jest bardzo dużo.

Pod koniec października naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego w ramach współpracy OGLE ogłosili odkrycie kandydata na najmniejszą swobodnie pływającą planetę w Drodze Mlecznej – jej masa jest równa masie Ziemi czy nawet Marsa. Możliwe, że OGLE-2016-BLG-1928 ma gwiazdę, ale nie znaleziono jej w promieniu ośmiu jednostek astronomicznych.

Autorzy pracy zwracają uwagę, że metoda mikrosoczewkowania jest bardzo czuła, jest w stanie wykryć efekt soczewki trwający zaledwie 45 minut. Oznacza to, że nowy obiekt jest bardzo zwarty, tzn. jest to planeta typu ziemskiego.

Trzy swobodne planety zostały odkryte za pomocą sieci południowokoreańskich teleskopów mikrosoczewkowych zlokalizowanych w Chile, RPA i Australii. O kolejnym kandydacie – KMT-2017-BLG2820 – naukowcy poinformowali 7 października.

Astronomowie wiążą duże nadzieje z rzymskim teleskopem kosmicznym Nancy Grace, który NASA buduje specjalnie w celu poszukiwania swobodnie pływających planet. Obserwacje z orbity, w których nie przeszkadza atmosfera, są dokładniejsze. Urządzenie będzie w stanie wykryć obiekty ważące mniej niż Mars. Chociaż Nancy Grace (w skrócie Roman) będzie badał niewielki wycinek nieba, doda do katalogu setki samotnych planet.

Naukowcy skłaniają się ku idei, że swobodnie pływające planety zostały „wyrzucone” ze swoich systemów gwiezdnych. Zgodnie z teorią formowania się planet, kiedy gaz zapada się, a gwiazda zapala się, grawitujący w jego kierunku materiał rozwarstwia się i pojawiają się w nim zarodki planetarne. Giganty gazowe powstają na obrzeżach dysków protoplanetarnych i, kontynuując gromadzenie gazu, migrują do centrum. Z powodu zachodzącej niestabilności mniej masywne planety, zwłaszcza skaliste, wielkości Ziemi i Marsa, są wyrzucane z układu i pola grawitacyjnego gwiazdy macierzystej.

Nawiasem mówiąc, do tej idei odwołuje się, aby opisać rozbieżności w budowie Układu Słonecznego, możliwe istnienie dziewiątej planety i przyszłe losy Merkurego – istnieje możliwość, że zostanie on „wyrzucony” przez tworzące niestabilność siły Jowisza.

Odchylenie układu planetarnego i wyrzucenie części materii mogą również pojawić się z przyczyn zewnętrznych, na przykład z powodu przejścia pojedynczej gwiazdy lub pływów galaktycznych. Zdaniem naukowców podwójne układy gwiazd wytwarzają więcej swobodnych planet niż pojedyncze.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Sztuczne mięso już w sprzedaży. Prawdziwe odejdzie do lamusa?
Zaskakujące właściwości płynu do płukania jamy ustnej
Dlaczego ciągnie nas do słodyczy? Dietetyk odpowiada
Rak mózgu: z tymi objawami natychmiast udaj się do lekarza
Jedzenie na dobry seks. Jakie pokarmy zwiększają libido
Tagi:
NASA, odkrycie, Układ Słoneczny, planety, kosmos
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz