23:33 21 Styczeń 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
195311
Subskrybuj nas na

Kiedy Polskie Stronnictwo Ludowe było podejrzewane o chęć wejścia do pisowskiego rządu – uważałam, że należy je zachęcać, nie zwalczać, bo wszyscy wyszlibyśmy dobrze na zastąpieniu w rządzie oszalałych hunwejbinów od Ziobry rozumnymi konserwatystami z ludowym rodowodem.

Jednak pomysł zgłoszenia – do spółki z Konfederacją – kandydatury Roberta Gwiazdowskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich dowodzi, że partia Kosiniaka-Kamysza rozstała się rozumem w sposób szczególnie dramatyczny.

Dla Konfederacji jest to naturalny wybór: Gwiazdowski jest postacią na jej miarę, neoliberalną skamieliną z czasów wczesnego Balcerowicza, obficie unurzaną w mizoginicznym sosie, nazywanym na polskiej prawicy tradycjonalizmem. Czyli łączy w sobie oba skonfederowane nurty: narodowców i korwinistów. Ale dla PSL to ruch samobójczy.  

Kosiniak-Kamysz lubi się przedstawiać jako lider partii środka. Tymczasem na prawo za Gwiazdowskim jest ściana. I to pomazana napisami z męskiego kibla.

Boże Narodzenie w Tokio
© AFP 2020 / Philip Fong
Karcenie papieża

Facet, który zdaniem ludowców winien zostać rzecznikiem praw obywatelskich, jest pryncypialnym przeciwnikiem równości. Degustują go wszelkie próby wyrównywania szans, a w państwowej interwencji dostrzega istotę zła tego świata. Ostatnio w tej kwestii ochrzanił papieża Franciszka, dowodząc na łamach „Rzeczpospolitej”, że głowa Kościoła jest nieukiem, „którego nauczanie coraz bardziej przypomina teologię wyzwolenia”, albowiem krytykuje rynek i domaga się poskromienia go przez państwo – a tymczasem „nie ma godności bez wolności, a działania państwa ludzką wolność ograniczają”. Zadaniem rzecznika praw obywatelskich jest egzekwowanie od państwa jego obowiązków w obszarze gwarantowania równości obywateli wobec prawa – a nie kwestionowanie państwa jako takiego. Oszalały libertynizm Gwiazdowskiego kompletnie dyskwalifikuje go do sprawowania funkcji RPO.

Nie bez znaczenia – przynajmniej z mojego punktu widzenia – jest też naiwny entuzjazm Gwiazdowskiego dla chciwości jako siły napędowej ludzkości. „Bez wzajemnego zaufania rynek nie może wypełnić swojej ekonomicznej funkcji” – cytuje przewrotnie Benedykta XVI, dodając zaraz, że „zaufanie to istotny postulat neoliberalizmu – nie z powodów religijnych czy moralnych tylko z »chciwości«”.

Chwalenie chciwości

Używanie słowa „chciwość” w pozytywnym kontekście pochodzi z filmu „Wall Street” z lat 80., gdzie chciwość jako źródło postępu i dobrobytu chwalił główny szwarccharakter, bezwzględny i skorumpowany gracz giełdowy, grany przez Michaela Douglasa. Fakt, że 40 lat później, w czasach kompletnej kompromitacji neoliberalnego modelu gospodarczego, facet posługujący się  tytułem profesora nadal używa retoryki Gordona Gekko – jest doprawdy niepokojący.

Kiedy dwa lata temu Gwiazdowski usiłował założyć partię polityczną dla nowobogackich – noszącą ironiczną nazwę Polska Fair Play – jego lejtmotywem była walka z progresją podatkową, uzasadniana na poziomie ośmiolatka: „Wyobraźmy sobie trzech górników pracujących na akord. Dwóch wyfedrowało po tonie. Ale trzeci górnik pracował dłużej, ciężej, rzadziej robił przerwy i sam jeden wyfedrował tyle, ile tamci dwaj razem – czyli dwie tony. Skoro jeden górnik wyfedrował tyle samo co dwóch innych i zarobił tyle samo, co dwaj inni, to dlaczego ma zapłacić wyższy podatek niż tamci dwaj razem?”. Ten obrzydliwy populizm fiskalny – którego celem jest ochrona miliarderów, którzy naprawdę  nie bogacą się na własnoręcznym fedrowaniu, tylko na wyzysku tysięcy ludzi, pracujących na nich za minimalną pensję – pasuje do stanowiska ombudsmana niczym Urban do episkopatu.

Zdejmowanie majtek

I wreszcie jest w publicystyce p. Gwiazdowskiego swoisty wątek obyczajowy, podszyty prostackim seksizmem: „Prawo kobiety do dokonania aborcji nie jest kwintesencją wolności w jej klasycznym rozumieniu. Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki”...

Majtki i ich zdejmowanie są zresztą częstym tematem jego wykładów. Na przykład: komentarz do kwestii nadużyć podatkowych czynionych w oparciu o przepis mówiący o nieopodatkowaniu dochodów z nierządu: „W szczególności sędziowie nie dali wiary, że rzeczona pani przez wiele lat nie zmieniła ceny swoich usług. Znaczy organ (podatkowy) musiał panią na tę okoliczność pytać. Skąd miał jednakowoż przekonanie, że cena powinna ulec zmianie? W górę – z powodu inflacji? Czy może w dół – z powodu zestarzenia się »środka produkcji«?”.

Inny żarcik – tym razem przy okazji podatku spadkowego: „Może więc wróćmy do socjalistycznej idei dzielenia się żonami? Bo przecież dziewczyna mająca przez przypadek po mamie ładne nogi ma zdecydowanie większe szanse na dobre zamążpójście niż pozbawiona tego atrybutu”. Podatek spadkowy? To „podatek od wdów i sierot”, a państwo, które ściąga taki podatek jest gorsze od alfonsa: „Gdy więc ojciec rodziny przed śmiercią przehula pieniądze w agencji towarzyskiej, pracujące tam dziewczyny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej nie płacą podatku dochodowego. Ale jak zostawi je córce, to ona płaci podatek spadkowy. Agencję towarzyską wyręcza państwo – zabiera córce część majątku odziedziczonego po ojcu i dokonuje redystrybucji”...

Mam osobiste pytanie do lekarza, centrysty i Europejczyka Władysława Kosiniak-Kamysza: czy naprawdę uważa, ze ten facet powinien być rzecznikiem praw obywatelskich?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Amerykopolacy płyną z prądem
Polska tęsknota za Putinem
Prezesa do domu!
Twarda elastyczność miękiszona
Stawka większa niż życie
Tagi:
aborcja, kobieta, kościół, Rzeczpospolita, polityka, PiS, Robert Gwiazdowski, PSL, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz