02:26 19 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
123321
Subskrybuj nas na

Prezydent Andrzej Duda odznaczył Georgette Mosbacher Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej. Nie należy się tym zbytnio przejmować. To nie jest poważne odznaczenie. Służy dokładnie do tego celu: do komplementowania cudzoziemców, których dany prezydent uważa z jakiegoś powodu za zasługujących na komplement.

Cały ten sztafaż, „wielkość” i wstęga nie mają w gruncie rzeczy specjalnego znaczenia: w ciągu 30 lat III RP wstęga taka zawisła na 150 osobach, o których sporej części nikt w Polsce nie słyszał. Pod tym względem rekordowy był rok 2014, kiedy prezydent Komorowski wręczył Wielki Order Zasługi I klasy 14 osobom, z czego 12 nie ma nawet swojego wpisu w polskiej Wikipedii  - wyjątkami są Frans Timmermans i Lilianne Ploumen, która była ministrem bez teki ds. handlu zagranicznego i współpracy na rzecz rozwoju w drugim rządzie Marka Rutte.

(To holenderski premier, w razie, gdyby ktoś się zastanawiał.) Na pewno trudno przecenić wybitny wkład p. Ploumen we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Rzeczpospolitą Polską z Holandią – choć nigdy o niej nie słyszeliśmy.

Znawczyni Kopciuszki

Pod tym względem Georgette Mosbacher bije ją na głowę. Doprawdy, trudno było przeżyć ostatnie 2 lata w Polsce i nie słyszeć o Georgette Mosbacher – choć osobiście wiele bym dała za taką możliwość. Jej Ekscelencja była wszakże wszechobecna: swoją patriotyczną biżuterią, nieodpartą kobiecością oraz głębokim przekonaniem, że osobistym wdziękiem można pokryć wszelkie merytoryczne braki, uświetniała każdą uroczystość zahaczającą o jakikolwiek amerykański temat.

Osobiście zachłysnęłam się jej niepowtarzalną osobowością na początku jej kadencji, kiedy promując jakąś książkę opowiadała, jak „Kopciuszko” walczył ramię z w ramię z amerykańskimi żołnierzami. 

Było to niezwykle czarujące – a poza tym w pełni oddawało charakter misji dyplomatycznej, którą Wielki Przyjaciel Polski Donald Trump wysłał do jedynego europejskiego kraju, którego władze były mu szczerze życzliwe – obdarzając nas przyjaciółką swojej pierwszej żony, która weszła do kręgów elity republikańskiej jako trzecia żona swojego trzeciego męża, który trzeba trafu był teksańskim potentatem naftowym.

To znakomicie charakteryzowało pozycję, jaką Polska zajmuje w polityce USA od 1989 roku – tylko nikt dotąd tak szczerze tego nie wyraził. To niewątpliwie wielka zasługa ambasador Mosbacher.

Pogromczyni wiz

Jej inną zasługą – przywoływaną ciągle przez wyznawców „przyjaźni polsko-amerykańskiej” – jest zniesienie wiz do USA dla Polaków. Tygodnik „Wprost” dał ambasadorzycy za to nawet tytuł „Człowieka Roku 2019”. I pewnie nawet można uznać, że jej się należał, zważywszy, że pod jej rządami, po 30 latach wiernej służby, Polacy w USA zaczęli być traktowani jak obywatele Europy, a nie jednego z krajów „zafajdanego zadupia” – jak lubi mówić o ojczyznach potencjalnych emigrantów do USA Donald Trump.

Może wszakże warto zdać sobie sprawę z faktu, iż spadek odsetka odmów wiz do Ameryki wynika nie z tego, że Polacy zaczęli być tam tak mile widziani, ale z tego, iż mało kto ma dziś ochotę lecieć „za chlebem” do Stanów, skoro mamy całą Europę: bliżej, życzliwiej i w Schengen. Bez upokorzeń na granicy – bo bez granic – z publiczną służbą zdrowia i prawem pracy chroniącym nawet gastarbeiterów.

Lepsza od Niemca

A tak swoją drogą: jednym z wielkich osiągnięć Georgette Mosbacher, przytaczanym jako dowód na skuteczność jej dyplomatycznych wysiłków, jest fakt, iż wymiana handlowa Polski z USA wzrosła w roku 2019 do 16 miliardów dolarów. W tym samym roku wymiana z Niemcami wyniosła 123 miliardy euro. Co nie powstrzymało polskich władz od trzymania – przez trzy miesiące – w zamrażarce kandydata na ambasadora RFN w Warszawie Arndta Freytaga von Loringhovena, którego jedynym grzechem było to, że jego ojciec był jednym z adiutantów w sztabie generalnym Wermachtu w 1945 roku.

Czyli na 2 lata przedtem, zanim Dorothy Bell i George Paulsin w 24-tysięcznym miasteczku Highland w stanie Indiana poczęli córkę Georgette, która ćwierć wieku później zaczęła polować na milionerów, co w końcu doprowadziło ją do małżeństwa z Robertem Mosbacherem i kariery w republikańskiej dyplomacji.

Niezbadane są wyroki historii.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zamieszki w USA. Duda, Rau i Mosbacher komentują
Za co Duda odznaczył Mosbacher?
Tagi:
nagroda, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Andrzej Duda, Georgette Mosbacher, MSZ USA, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz