04:13 25 Luty 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
18925
Subskrybuj nas na

W dniu, w którym polski Sejm wzywał Rosję do zaprzestania represji wobec opozycji – lider Obywateli RP, Paweł Kasprzak, szykował się do więzienia za nielegalne przejście przez ulicę podczas antyrządowej demonstracji. Może nie powinniśmy pouczać innych, na czym polega demokracja, dopóki sami mamy z nią problemy?

Kasprzak, który za różne protesty przeciwko władzy dorobił się 30 wyroków nakazowych – za nielegalne zgromadzenia, przejście przez ulicę w miejscu niewyznaczonym, nieudzielenie dokumentów właściwemu organowi państwowemu – nie ma już siły ich zaskarżać, toteż został wezwany do odsiedzenia 48 godzin.

W tym samym czasie zdominowane przez PiS prezydium Sejmu RP z wysokości swojego demokratycznego autorytetu wyprodukowało egzaltowaną ustawę, w której „wyraża podziw dla niezłomnej postawy Aleksieja Nawalnego, który daje światu przykład bezkompromisowości w sprawach najistotniejszych dla demokracji i praworządności”, a także „wzywa władze Federacji Rosyjskiej do zaprzestania represji”.

Prawa swołoczy

Senator Bernie Sanders podczas inauguracji Joe Bidena
© AFP 2021 / Brendan Smialowski
Projekt uchwały własnymi ustami przedstawiła wicemarszałek Małgorzata Gosiewska, której niezłomne przywiązanie do demokracji wyraziło się głównie w tym, iż Pawła Kasprzaka i innych Obywateli RP nazwała „zwyrodnialcami”, „bydłem” i „swołoczą” za to, że przynieśli białe róże na smoleńską rocznicę. Wicemarszałek Gosiewska z góry skarciła Sejm za to, że uchwała nie zostanie przyjęta przez aklamację – jako iż „jedno z ugrupowań naszej Izby” postanowiło nie dołączać do chóru. Jest mi doprawdy bardzo przykro, że tą formacją, która postawiła się pisowskiej chucpie, nie była lewica, tylko wręcz przeciwnie – Konfederacja.

Janusz Korwin-Mikke, który ma na swoim koncie wiele potwornych wystąpień – ale któremu nie sposób odmówić niezależności myślenia – był jedynym posłem Sejmu RP głosującym przeciw uchwale. Co uzasadnił w sposób niezłomnie logiczny – a zaraz absolutnie nie do przyjęcia dla większości „polskich demokratów” z wszystkich stron politycznej sceny.

Korwin-Mikke powiedział: nie wiemy, co się dzieje w Rosji, nie wiemy, kim tak naprawdę jest Nawalny, nie ośmieszajmy się zabierając głos w sprawie, w której brak nam wiedzy. To oczywiście oburzyło wszystkich posłów spoza jego formacji – bo każdy polski polityk wie o Rosji wszystko, dokładnie tak samo, jak zna się na medycynie i piłce nożnej. Co prawda – jak trafnie zauważył jeden z moich rosyjskich przyjaciół – dla większości Polaków wszystko, co jest na wschodzie, to Rosja, obojętnie: Białoruś, Ukraina, Armenia, Kazachstan, Azerbejdżan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan... Myślicie, że to nieprawda? To zastanówcie się, ile znacie osób, które Ukrainki, sprzątające w ich domach, nazywają „Ruskimi”?

„Uwolniliśmy Sencowa”

Błoga ignorancja w zestawieniu z upojnym poczuciem wyższości jest tym, co pozwala polskim szafarzom demokracji pouczać Rosję – a także Chiny – o tym, jak powinny żyć i kształtować swój polityczny ustrój. Nie wątpię, że zapewnia to naszym politykom dobre samopoczucie – że oto zrobili coś dla demokracji i pokoju na świecie – ale skuteczność tego typu pouczeń jest, zaskakująco, raczej niewielka. Jakoś nie słyszałam dotąd, żeby Władimir Putin, Xi Jinping, czy choćby Łukaszenka lub Orbán ogłosili: no, skoro polski Sejm nas wzywa, to natychmiast zaprzestaniemy działań przeciwko opozycji.

W nader krótkiej debacie nad uchwałą w sprawie Nawalnego głos zabrała Małgorzata Kidawa-Błońska, która ogłosiła z komicznym samozadowoleniem, iż „kiedyś na tej sali upominaliśmy się o pana Sencowa i nasze apele, nasze akcje spowodowały, że został uwolniony”.

Oleg Sencow – pochodzący z Krymu ukraiński reżyser, skazany na 20 lat kolonii karnej za próbę zorganizowania na Krymie zamachu terrorystycznego wymierzonego w siły rosyjskie – nie został zwolniony po apelach pani Kidawy-Błońskiej i jej kolegów z ław poselskich na Wiejskiej. Jego wolność to efekt wymiany więźniów między Rosją i Ukrainą, kiedy to w zamian za 35 Ukraińców – obok Sencowa byli to głównie marynarze z ukraińskich okrętów zatrzymanych przez Rosję w Cieśninie Kerczeńskiej – Ukraina zwolniła 35 Rosjan, w tym rosyjskiego dziennikarza Kiryła Wyszyńskiego.

Czapa dla wariata

Wyszyński był szefem oddziału agencji „RIA Novosti” na Ukrainie i został oskarżony o zdradę za publikacje, które przez ukraińską Służbę Bezpieczeństwa (ta formacja ciągle się tak nazywa) zostały uznany za „antyukraińskie”. Nawet Departament Stanu USA zwrócił wówczas Ukrainie uwagę, że powinna przestrzegać prawa międzynarodowego. Zaskakująco, polski Sejm nie zajął stanowiska w tej sprawie.

Nawiasem mówiąc – skoro już się tak zgadało o Sencowie i jego wyroku za teoretyczny terroryzm – wypadałoby wspomnieć Brunona Kwietnia. Wyraźnie niezrównoważonego chemika, który za groteskowe rojenia o zamachu na Sejm RP – w jego „organizacji terrorystycznej” założonej metodą ogłoszeń na tablicach krakowskich uczelni było 3 agentów ABW i jeden jej tajny współpracownik – dostał 9 lat, które okazały się karą śmierci. Kwiecień zmarł w więzieniu w 2019 roku.

Można się zastanawiać, czy kraj, który wariatów – de facto nieszkodliwych, Kwiecień nigdy nawet nie zbliżył się do realizacji swego planu i zrezygnował z niego przed aresztowaniem – nie leczy, tylko zamyka na długie lata, naprawdę powinien pouczać innych o prawach człowieka.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polacy popierają otwieranie gospodarki mimo rządowych restrykcji
Czy PiS „dogada się” z Bidenem?
Putin skomentował nielegalne akcje protestacyjne w Rosji
MSZ Ukrainy o Nawalnym: Wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem
Tagi:
stosunki międzynarodowe, protesty, Ukraina, Janusz Korwin-Mikke, Aleksiej Nawalny, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz