16:23 06 Marzec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Szczepionka na koronawirusa dla Polski (101)
3214
Subskrybuj nas na

Minister Zdrowia Adam Niedzielski zdecydowanie potępił fakt zaszczepienia się posła PiS z puli szczepień dla pracowników uczelni. „To jest zachowanie niegodne, a tłumaczenia z kategorii pięciolatka” – podsumował. Girzyński jednak odparowuje: „Sami stworzyliście takie zasady”.

Część niemedycznych pracowników Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu miała zostać zaszczepiona przeciw koronawirusowi razem z grupą 0 – z racji tego, że uczelnia ma również wydział medyczny. Zbigniew Girzyński został zaszczepiony jako wykładowca tej uczelni. Poseł pokazał pismo, które dostał od rektora uczelni:

W związku z możliwością objęcia pracowników Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu szczepieniami przeciwko COVID-19 osoby zainteresowane mogą zgłosić chęć zaszczepienia się za pośrednictwem formularza w terminie do 23 grudnia 2020 r. do godziny 13:00.

czytamy w dokumencie. Girzyński zarzeka się, że „nikogo o pierwszeństwo nie prosił”. Girzyński pracuje na Wydziale Nauk Historycznych UMK.

To wina dziurawego  systemu?

„Postąpiłem od A do Z zgodnie z obowiązującym mnie prawem i w myśl zaleceń władz Uczelni, która jest moim podstawowym miejscem pracy” – tłumaczy. To nie uchroniło go jednak od zawieszenia w prawach członka PiS. Władze partii podjęły decyzję o tym, by Girzyński decyzją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego został zawieszony, zaraz po tym gdy informacja ta wyszła na jaw.

Podzielam opinię sformułowaną przez pana posła Krzysztofa Sobolewskiego, że ‘zasady obowiązują wszystkich’. Obowiązywać powinny zwłaszcza tych, którzy je ustanawiają. Ja jedynie zgodnie z nimi postępowałem i postępować będę

– twierdzi Girzyński, wskazując na to, że rząd sam stworzył system, którego zasady teraz piętnuje.

Jak czytamy w Onecie, „chęć zaszczepienia w pierwszym naborze zgłosiło 1,2 tys. z około 4 tys. zatrudnionych na uniwersytecie. Szczepieniami objęci zostali nie tylko pracownicy Collegium Medicum, które mieści się w Bydgoszczy, ale także pozostali pracownicy niemedyczni z części toruńskiej UMK”. Po nowym roku ustanowiono nowy termin dla tych, którzy nie zdążyli zgłosić się w pierwszym. Girzyński z tego po prostu skorzystał.

To nie pierwsze jego problemy z kierownictwem PiS. Parę lat temu słynny był z wyjeżdżenia „podejrzanych” kilometrówek przy delegacjach zagranicznych. Okazało się, że Kancelaria Sejmu kazała mu zwrócić ponad 13 tysięcy złotych. Poseł po prostu zgłaszał podróże samochodem, a leciał samolotem, kupując na własną rękę bilety.

Politycy potępiają

Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, powiedział w TVN24, że Girzyński nie powinien wychodzić przed szereg, ponieważ „standardy, które obowiązują polityków, powinny być wyższe niż dla przeciętnego obywatela. Nieudolność Narodowego Programu Szczepień to problem systemowy”.

Adam Niedzielski, minister zdrowia, odniósł się do sprawy jeszcze surowiej:

– Uważam, że to jest zachowanie niegodne, bez względu na barwy polityczne. Ta sytuacja sprawia wrażenie pewnej analogii sytuacji, jaką mieliśmy na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Znowu są takie tłumaczenia, powiedziałbym, z kategorii pięciolatka.

Kto zawinił?

Szef resoru zdrowia zapowiedział także kontrolę na uczelni, ponieważ według niego doszło do nadużyć ze strony UMK:

Nie ma żadnej dziury w systemie. Uczelnia, która szczepi personel kolegium medycznego, zgłasza osoby do szczepienia, a system wystawia e-skierowanie na tej podstawie. To instytucja zgłaszająca jest odpowiedzialna za wskazanie osób uprawnionych

– powiedział.

Dziennikarze TVN24 pokazują rozporządzenie Rady Ministrów z połowy stycznia, ograniczające skierowania na szczepienie pracowników uczelni wyższych do pracowników medycznych. Wynika z niego, że poseł Girzyński zaszczepił się w ramach grupy uprzywilejowanej w grudniu na podstawie ważnego skierowania.

Dokładnie 14 stycznia Ministerstwo Zdrowia ogłosiło rozporządzenie „zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”, które miało doprecyzować kolejność szczepień (zaszczepieni w ramach puli zero mieli być studenci i doktoranci tylko medycznych uczelni, oraz ci uczestniczący w zajęciach, podczas których jest „kontakt z biologicznym materiałem zakaźnym”. A co z tymi, którzy już zdążyli się zaszczepić, jak Girzyński?

Wygląda na to, że uczelnia zgłosiła do szczepień swoich niemedycznych pracowników, gdy ograniczeń jeszcze nie było. Jednak rodzi się pytanie, czy za tę lukę odpowiadają władze uczelni czy rząd i jego agendy. Zapewne będą teraz przerzucać się odpowiedzialnością.

Naszych pracowników o możliwości zapisania się na szczepienie poinformowaliśmy na podstawie rozporządzenia, które otrzymaliśmy z Ministerstwa Zdrowia. Nikt nikogo nie namawiał, a pracownicy zgłaszali się z własnej woli. Dodam, że rektor UMK prof. Andrzej Sokala ani kanclerze uczelni nie zostali zaszczepieni. Szczepionkę przyjęła rektor Collegium Medicum, która jest lekarzem

tłumaczył lokalnym mediom rzecznik uczelni Marcin Czyżewski, który później już odmówił komentarza.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Szczepionka na koronawirusa dla Polski (101)
Tagi:
PiS, szczepionka, choroba, skandal, Rząd RP, koronawirus, epidemia, Polska, nauczyciel
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz