16:21 06 Marzec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Nielegalne akcje protestacyjne w Rosji 2021 (14)
8694
Subskrybuj nas na

Z tego prymitywnego dzieła Nawalnego płynie jednak kilka wniosków, które dla mnie osobiście mają znaczenie fundamentalne. I choć to zabrzmi jak deklaracja, których nigdy nie czynię, to tym razem ona dotyczy tak szerokiego spektrum, że dotyka także mnie, i czuję się zobowiązany ją napisać, aby być wiernym sobie.

„Pół świata” użalało się nad niedolą Aleksieja Nawalnego, który jak tylko ocknął się w klinice Charité, to ogłosił światu, że został otruty na osobiste polecenie prezydenta Rosji, a tylko dzięki niemieckim lekarzom, jego organizm pokonał „środek bojowy” zwany „nowiczokiem”.

Warto przypomnieć, że „nowiczok” spopularyzowali Anglicy, którzy odratowawszy Siergieja Skripala i jego córkę Julię po słynnej akcji na ławce w Salisbury, schowali ich głęboko w światowym interiorze. Pamiętamy światowe wyścigi w wydalaniu rosyjskich dyplomatów z poszczególnych krajów.

Szczególną aktywnością wykazywały się te państwa i ich politycy, którzy swoją tożsamość polityczną budują w oparciu o dziką nienawiść i awanturnictwo polityczne. Słabość własną - tak intelektualną, jak i fizyczną - próbują rekompensować warcholstwem, które z braku innych zalet jest im osobnicza najbardziej swojskie.

Płyta chodnikowa

Warcholstwo stało się znakiem czasu, być warchołem to znaczy mieć status nietykalnego, o ile twoje warcholstwo będzie się żywić osobą wystarczająco wpływową.

Potkniesz się o wystającą płytę chodnikową i ogłaszasz, że to była próba zamachu.

Przy odrobinie szczęścia każda twoja słabość może stać się paliwem napędzającym motor popularności, a o nią tylko chodzi we współczesnym świecie. Jeśli „przedawkujesz”, zrób z tego prowokację polityczną i oskarż dowolnie kogo, ale popularniejszego od ciebie samego.

Monika Lewinsky kilka lat chroniła sukienkę ze „śladami” Billa Clintona.

Romanowi Polańskiemu odpuściła „ofiara” ale nie zrobiło tego kilku prokuratorów i dziesiątki dziennikarzy z całego świata.

„Wszystko co dzieje się w mojej wiosce, dzieje się na całym świecie” - konstatował pisarz rosyjski na długo przed tym, jak świat stał się globalną wioską, z ludźmi, którzy mając „wszystko” zaczynają tracić to, co mają realnie.

Nie zamierza „stać u klamki”

Aleksiej Nawalny nie jest tak dobrym surferem, aby mógł się utrzymać na fali o władnych siłach, dlatego to, że nie utopił się jeszcze zawdzięcza całej masie donatorów i „politycznych ratowników”, którzy „w poważaniu” mają jego samego ale z wielką powagą i zachłannością patrzą na Rosję po Putinie.

Władimir Putin został prezydentem w najgorszym możliwym czasie. Wrodzony polityczny talent sprawił, że w niedługim czasie Rosja wstała z kolan, kiedy zaczęła otrzepywać się z resztek pojelcynowskich dokonań, Putin w 2008 roku wygłosił w Monachium mowę, która przejdzie do historii jako początek jego ery. To tam po raz pierwszy Putin wypowiedział się jak przywódca suwerennego państwa, które nie zamierza „stać u klamki”.
Nie wszyscy uwierzyli w to, co usłyszeli, dlatego Putin tak często posiłkuje się frazą: „My o tym mówiliśmy, my uprzedzaliśmy”.

Dzisiaj Rosja z Putinem stała się na tyle silna, a cały tzw. Zachód rozprawiający o problemach zastępczych pogrążył się w takich problemach rzeczywistych, że z braku umiejętności rozwiązywania postanowiono zrobić jeden problem światowy i nazwać go Putin.

Wystarczająco hałaśliwa piąta kolumna

Wojna z Rosją dla wielu generałów i wspierających ich polityków byłaby najprostszym rozwiązaniem, niestety z najbardziej złożonymi skutkami, o których nawet amerykańscy wojskowi usamoświadomili się i o czym zdaje się wiedzieć reszta politycznego świata. Dlatego ta reszta „zachodniego świata” postanowiła zainwestować w drogę okrężną, której finałem miałoby być podporządkowanie Rosji, tj. zbudowanie wystarczająco hałaśliwej piątej kolumny, która będzie destabilizować Rosję od wewnątrz.

Znamienne jest to, że Rosjanie wybierają Putina i nie wspierają go w okresach pomiędzy wyborami, zostawiając go „sam na sam” z Rosją, której chcą, i „sam na sam” z tymi, którym silna Rosja jest „ością w gardle”.

Przeciwnicy mocarstwowości Rosji, aby nie zniechęcać do siebie Rosjan, postanowili zniechęcić ich samych do Putina.

Mechanizm zniechęcania oparty jest na „prymitywnej psychologii”, która wykazuje skuteczność pod każdą szerokością geograficzną, a jej podstawowym założeniem jest wmówić ludziom podmiotowość i przekonać, że ktoś chce ją im zabrać.

On sam pełni rolę „globalnego żyda”

Putin, w swoich wypowiedziach często mówi o tym, że dzisiejsza atmosfera polityczna przypomina tę z lat 30-tych ubiegłego wieku. Rzecz w tym, że obecnie pandemia jest przyczyną globalnej zapaści, a on sam pełni rolę „globalnego żyda”, którego „auto da fé” wyzwoliłoby ludzkość od wszelkich nieszczęść.

Niska w przekazie, oburzająca estetycznie, podła etycznie kompilacja obrazów i kłamliwych komentarzy - bo filmem tego nie godzi się nazywać - obliczona na określony efekt nie jest najgorszym przekazem z tego płynącym. Współczesne środku komunikowania pozwalają na „istnienie” obok płaskoziemców, antyszczepionkowców i wszelkiej maści odszczepieńców, różnego rodzaju demaskatorów, którzy wymykają się wszelkiego rodzaju kanonom, ponieważ za każdym razem prowadzą do domów wariatów.

Z tego prymitywnego dzieła Nawalnego płynie jednak kilka wniosków, które dla mnie osobiście mają znaczenie fundamentalne. I choć to zabrzmi jak deklaracja, których nigdy nie czynię, to tym razem ona dotyczy tak szerokiego spektrum, że dotyka także mnie i czuję się zobowiązany ją napisać, aby być wiernym sobie. Uważam bowiem, że wierność ideom, wierność celom, wierność ludziom bierze swój początek z wierności sobie.

Resztę definiuje słowo „reszta”

Szanuję Putina jako polityka, jako męża stanu, który w tak zwanym „zachodnim świecie” nie ma analogów, przez co skazany jest na samotność. Azja może poszczycić się Xi Jinping’iem i Narendra Modi’m.

Te trzy osoby - to światowa czołówka, stanie przy której może wywołać dreszczyk emocji. Resztę definiuje słowo „reszta”.
Nieprzypadkowo napisałem o deklaracji, bo jeśli Putin byłby właścicielem tego „cygańskiego” w stylu pałacu, o którym marzą i dobrze czuliby się w nim tylko jego krytycy, jeśli Putin hołdowałby takiej estetyce w życiu prywatnym, to wizerunkowo straciłby wszystko.

Nie paszkwil Nawalnego jest straszny, nie ludzie żądni sensacji zaglądający na portal. Straszne jest to, że większość liderów polityki europejskiej uznało za zasadne zabrać w tej sprawie głos, sprowadzając się tym samym do poziomu hołoty, zaglądającej pod cudzą kołdrę, aby samemu pod własną spróbować tego samego eksplikując na zewnątrz oburzenie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Nielegalne akcje protestacyjne w Rosji 2021 (14)

Zobacz również:

Bo nie ma elit
Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
Biały Dom: Biden „bez wahania” omówił z Putinem sprawę Nawalnego
Klęska rusofobii w Warszawie: polityka Wschodnia – jak rozumieją ją Polacy?
Putin przedłużył traktat New START o pięć lat
CNN: założona przez Nawalnego organizacja prosi Bidena o nałożenie sankcji na grupę Rosjan
Tagi:
rusofobia, polityka, Rząd RP, Niemcy, Moskwa, ABW, Julia Skripal, Skripalowie, protesty, Aleksiej Nawalny, opozycja, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz