Piszą dla nas
Krótki link
Autor
38602
Subskrybuj nas na

Portal Interia zapytał swoje źródła o wyniki szeroko zapowiadanych manewrów Zima-20, które odbyły się na Akademii Sztuki Wojennej w Rembertowie. I wyszło, że Polska przeliczyła się, jeżeli chodzi o skuteczność swojej armii.

W ćwiczeniach udział wzięło kilka tysięcy oficerów. Pisaliśmy o nich tutaj. Jednak na konferencji prasowej zarówno prezydent Duda, jak i minister Błaszczak byli dość oględni. Stwierdzili, że ćwiczenia te trzeba będzie powtarzać i że to cenne doświadczenie. Nieco inaczej wyrazili się o nich informatorzy Interii. „Nasze źródła informują że skończyły się one blamażem i całkowitą klęską” – czytamy.

Temat podchwycił „SuperExpress”. Wyniki ćwiczeń streścił następująco: „Wielka kompromitacja Szefa Sztabu Generalnego! Gdyby to on miał dowodzić obroną Polski, nieprzyjaciel doszedłby do Warszawy w ciągu czterech dni”.

W symulacjach uwzględniono zamówione przez Polskę nowe systemy uzbrojenia - zestawy przeciwlotnicze Patriot, artylerię rakietową HIMARS i wielozadaniowe samoloty F-35. Wzmacniały one nasze siły zbrojne wirtualnie, bo żaden z tych sprzętów nie dotarł jeszcze do Polski. Pełną gotowość bojową zatem razem z tym wyposażeniem osiągniemy w ciągu dekady. Mimo to, jak donoszą media, wyniki symulacji nie wypadły najlepiej.

Plany zakładały obronę przez 22 dni. Tymczasem na ćwiczeniach okazało się, że wrogie wojska otoczyły Warszawę w czwartej dobie ćwiczeń, a marynarka wojenna i lotnictwo zostało rozbite pomimo wsparcia jednostek NATO.

Na wschód od Wisły polskie jednostki miały ponieść druzgocącą klęskę. Pierwszorzutowe bataliony miały stracić od 60 do 80 procent stanów. Jedna z doborowych brygad, broniąca strategicznego miasta straciła jeden z trzech batalionów

czytamy.

Ćwiczeniami dowodził gen. Rajmund Andrzejczak. Jeden z żołnierzy tak skomentował „SuperExpressowi” jego strategię na utrzymanie wschodniej flanki przez 3 dni:

– To nie mogło się udać, bo zdecydował o rozmieszczeniu wojsk ok. 50 km od granic. W rezultacie takie miasta jak Lublin czy Białystok dostały się w ręce wroga bez walki. – Wszystko poszło nie tak.

Dowódcy poszczególnych dywizji byli zszokowani, odmawiali wykonywania niektórych rozkazów, bo były dla nich po prostu niezrozumiałe. Taktyka przyjęta przez naczelnego dowódcę sprawiła, że niemal natychmiast straciliśmy kluczowe uzbrojenie. Nie udało się obronić większości zakładów zbrojeniowych. MON argumentuje, że taka taktyka to gra na zaskoczenie wroga, jednak Interia polemizuje z planem rozmieszczenia brygady pancernej w bezpośredniej bliskości frontu i przywołuje doświadczenie z drugiej wojny światowej.

Wiele krajów na takim myśleniu już się wykrwawiło. W tym i Polska w 1939 roku. Wówczas rozlokowanie dywizji wzdłuż granic również miało podłoże polityczne. Zapomina się bowiem, że miejsce stacjonowania jednostki w czasie pokoju nie musi być tożsame z rozśrodkowaniem na czas wojny.

Dziennikarze Interii zapytali MON oraz Kancelarię Prezydenta, czy rzeczywiście wyniki manewrów wypadły aż tak źle, jak wskazują źródła. Jednak żadna z instytucji nie mogła udzielić wyczerpującej odpowiedzi w związku z tym, że przebieg i wnioski z ćwiczeń stanowią informacje niejawne.

– Oczekuję od Szefa Sztabu Generalnego, a także od Pana Ministra [Błaszczaka – przyp. TD], rekomendacji w tym zakresie - gdzie powinniśmy dokonać zmian, uzupełnień.

Myślę, że to ćwiczenie jest dla nas taką pierwszą bardzo dobrą lekcją, która pozwala nam na korektę i opracowanie pewnych nowych elementów

– podsumował prezydent Duda.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Amerykański budżet wojskowy zatwierdzony z pominięciem weta Trumpa
Ukraina dostosowała stopnie wojskowe pod standardy NATO
Rosyjscy wojskowi po raz pierwszy przeprowadzili ćwiczenia sieciocentryczne
Irak zaprzecza danym o nalotach na cele wojskowe w prowincji Babil
Tagi:
Kancelaria Prezydenta, duda, Mariusz Błaszczak, samoloty, NATO, Polska, armia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz