14:22 08 Marzec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
13112
Subskrybuj nas na

Wbrew pozorom fakt, iż 30% młodych Polaków zadeklarowało lewicowe poglądy, nie przełoży się na jakieś odrodzenie myśli socjalistycznej w nadchodzącym pokoleniu. Samoidentyfikacja młodzieży w ten sposób ma przede wszystkim charakter wtórny wobec wizerunku Zjednoczonej Prawicy.

Lewicowość, czyli anty-PiS 

Nie należy w ogóle zakładać, że ludzie traktują pojęcia lewicy i prawicy jako stałe i niezmienne, co zresztą jest zupełnie logiczne, bo przecież jest to określenie strony politycznego sporu i motywuje je zagadnienie, wokół którego w danej chwili ten spór się toczy. Już sam fakt, że deklaracje polskiej młodzieży tak szybko ewoluują, każe być ostrożnym w wyciąganiu z takich badań wniosków innych niż doraźne. Ot, spora część Polaków wchodzących właśnie w wiek wyborczy zdefiniowała się jako wyborcy lewicowi. Samo w sobie nie znaczy to jednak zbyt wiele.

​W powszechnym odbiorze – od dobrych już kilkunastu lat – Prawo i Sprawiedliwość i jego satelity są utożsamiane w Polsce z pojęciem „prawicy”. Osoba, która ma w 2021 roku 20 lat od dzieciństwa chłonie, więc ze środków masowego przekazu przekonanie, że prawicowość to dokładnie to, co oferuje partia Jarosława Kaczyńskiego. Może nieco niuansowała i niuansuje to pojęcie aktywność Janusza Korwin-Mikkego i jego formacji intelektualno-politycznej, ale nie należy ich zasięgu zbytnio przeceniać. „Lewica” to w prostej semantyce zwyczajne zaprzeczenie „prawicy”, a więc nie tyle jakiś konkretny pomysł (bo i aktywność formacji deklaratywnie lewicowych była raczej słaba na przestrzeni ostatnich lat), co odrzucenie pomysłu i praktyk Zjednoczonej Prawicy.

Grzegorz Braun i Janusz Korwin-Mikke na wiecu Konfederacji
© Sputnik . Aleksiej Witwicki
Z tego powodu sama popularyzacja „lewicowości” nie przekłada się ani na rehabilitację Polski Ludowej w oczach młodzieży (choć ten efekt może się jeszcze pojawić), ani na jakąś renowację socjalizmu w jego etycznym czy ekonomicznym wymiarze. Nie dlatego zresztą, żeby młodzież miała jakąś „złą wolę”, ale to od lat nie jest już tematem debaty publicznej. Akceptacja dla kapitalizmu formy III RP i roli Polski jako „przyrodniego brata” Zachodu są czymś, co w domyśle uznaje się za prawidłowe. Młody Polak, nawet jeśli szuka alternatywy, to nie ma możliwości zbudowania własnej tożsamości politycznej wokół takich zagadnień.

Socjalizm bez socjalizmu

Pewien ton z całą pewnością nadaje jednak aktywność „Lewicy” w znaczeniu formacji parlamentarnych, które przez ostatnie lata pojawiały się na tym poziomie i aspirowały do roli lewicowych. To oczywiście Sojusz Lewicy Demokratycznej, ale też zapomniany już Ruch Palikota, Wiosna Biedronia czy partia Razem. Z poziomu obserwatora sceny politycznej, jeżeli w ogóle lewicowość miała jakiś wymiar ideowy, to sprowadzała się właśnie do retoryki i postulatów w wykonaniu tych partii.

A te były raczej jak najdalsze od spraw ekonomicznych czy ustrojowych. Polska lewica najwięcej miejsca w swojej aktywności poświęca kwestiom tolerancji wobec osób o nieheteroseksualnej orientacji, sprzeciwu wobec obecności Kościoła Katolickiego w życiu publicznym, bałwochwalczego i bezkrytycznego stosunku do Unii Europejskiej, a ostatnio także obronie praw reprodukcyjnych kobiet. Jeżeli gdzieś pojawia się jakaś analiza i rozmowa o przyszłości, to dotyczy albo diety wegańskiej albo ochrony środowiska i walki ze zmianami klimatycznymi. Nietrudno chyba zauważyć, że treści stricte socjalistycznej tu po prostu nie ma.

Bo tę akurat zmonopolizowała prawica, a konkretnie właśnie PiS, poprzez swoje reformy socjalne w stylu 500+ czy minimalnej płacy godzinowej. W tradycyjnym ujęciu osi lewica-prawica, tego rodzaju ruchy kojarzone były z tą pierwszą, jako funkcja redystrybucyjna państwa, która polega na wyrównywaniu statusu materialnego ogółu obywateli. Tyle że w Polsce mieliśmy do czynienia z zupełną ignorancją lewicy wobec tych wyzwań. Więcej: rządy SLD-UP-PSL w latach 2001-2005 raczej dokonywały socjalnych cięć, a nie rozbudowy państwa opiekuńczego. Na tej podstawie możemy nawet śmiało założyć, że młodzi „lewicowcy” będą raczej przeciwnikami idei państwa socjalnego, jako przypisanej rządom Zjednoczonej Prawicy!

Implozja lewicowości

O ile wspomniana na początku elastyczność na osi lewica-prawica nie jest ani niczym nowym ani czymś przerażającym, o tyle ciekawy jest regres lewicowości w znaczeniu historycznym. Bo od Rewolucji Francuskiej, przez narodziny marksizmu, aż po Rewolucję Październikową, lewica miała wymiar projektowy, a obecnie (przynajmniej w Europie) degraduje się do roli prostego oporu wobec prawicy. Historia ostatnich ponad 200 lat to jednak wyznaczanie przez formacje lewicowe kolejnych ścieżek rozwoju. Punkty zwrotne w dziejach różnych narodów wiązały się z popularyzacją nowych idei przez lewicę. I tak na przykład nacjonalizm, który we Francji wszedł na arenę polityczną jako koncepcja z gruntu lewicowa, przeszedł na prawą stronę mocy przy okazji afery Dreyfussa. Liberalizm, jako całościowa koncepcja wolnościowa, powstała w oporze wobec feudalizmu, również sklasyfikowany został na prawicy, gdy tylko rozwinęła się myśl socjalistyczna.

Tymczasem od upadku ZSRR, lewica jest w Europie w odwrocie. Nie tylko w sensie politycznym, który najlepiej pokazują kryzysy socjalistów we Francji, SPD w Niemczech czy pokrewnych formacji na niemal całym obszarze dawnego Układu Warszawskiego, ale także ideologicznym, co widać po kapitulacji partii lewicowych w obszarze preferowanego systemu ekonomicznego. „Socjalizm” to dzisiaj hasło tak odległe od debaty publicznej, lub w najlepszym razie tak modyfikowane przez samą lewicę, że nie oznacza już dokładnie nic. Jeżeli w ogóle jakaś doktryna w tej materii obowiązuje, to tylko rewizjonistyczne prace Eduarda Bernsteina lub Ferdinanda Lasalle’a, sprowadzające się do akceptacji kapitalizmu i jego pryncypiów, postulujące jedynie korekcję nabrzmiałych w jego efekcie nierówności społecznych.

Oczywiście nie musi być tak źle. Z całą pewnością, część tych młodych ludzi, którzy deklarują dziś lewicowe przekonania, będzie się zagłębiać w marksistowską literaturę, będzie też rewidować oficjalną historiografię rodem z IPN, a także patrzeć na projekt Polski Ludowej jako na coś innego, niż wspomnienie starszych pokoleń o kolejkach w sklepie.

Na pewno możemy oczekiwać głębszego niż chwilowe preferencje wyborcze efektu, ale bardzo wątpliwe by stało się to już teraz i by miało taką skalę jak chcieliby tego socjalistyczni aktywiści, tęskniący – co zrozumiałe – za lepszym klimatem dla takich idei.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

TVPandemia
Imperium nad grobem
Po co nam autonomia uczelni i tym podobne?
Straceńcza misja Morawieckiego
Czy PiS „dogada się” z Bidenem?
Tagi:
polityka, lewica, prawica, badanie, młodzież, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz