00:57 23 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1231
Subskrybuj nas na

Z całej Polski płyną sygnały o zniecierpliwieniu lekarzy rodzinnych, którzy zajmują się szczepieniem pacjentów na COVID-19. Chodzi o nieterminowe dostawy, zmiany w harmonogramie i proceduralny chaos.

Czym spowodowane jest niezadowolenie lekarzy? Najzwięźlej i najbardziej precyzyjnie opisał to Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia z województwa łódzkiego w tym tweecie: „Nieterminowe dostawy, brak precyzyjnych informacji o kolejnych terminach, nieustanna konieczność zmian w grafikach, narastająca frustracja pacjentów” – oto powody, dla którego część medyków ma już dość Narodowego Programu Szczepień.

„Takiego bałaganu nikt się nie spodziewał”

​– Coraz częściej słyszymy wśród naszych kolegów takie głosy, że zrezygnują po zaszczepieniu pacjentów zapisanych do końca marca – to natomiast wypowiedź Agaty Sławin z Porozumienia Zielonogórskiego.

– Przystąpiliśmy do tego programu dobrowolnie, w poczuciu misji. Braliśmy pod uwagę, że będziemy mieć więcej pracy, ale takiego bałaganu – mówiąc najdelikatniej – nikt się nie spodziewał. I nie tłumaczą go jedynie problemy z nieterminowymi dostawami szczepionek do Polski. To można jeszcze zrozumieć, ale dlaczego nie dostajemy w terminie chociaż szczepionek na drugą dawkę, które przecież zostały wcześniej zabezpieczone?

Lekarka zwraca uwagę, że zmiany terminów często irytują pacjentów, zwłaszcza wtedy gdy chodzi o seniorów po 80-ce lub nawet 90-letnich, którzy nie są w stanie sami dotrzeć do przychodni. Zaszczepienie ich wymaga angażowania członków rodziny, którzy mają plany, pracują.

Lekarze denerwują się też na skomplikowane procedury.

– Zmiany planów wiążą się z koniecznością zatelefonowania do każdego z tych pacjentów i wyznaczenia im innego terminu oraz wprowadzeniem tych zmian w system. Do tego dochodzi narzucona przez ARM rozpiska z zasadami postępowania w wypadku rezygnacji pacjenta z przyjęcia drugiej dawki lub jego śmierci. Zastosowano w niej tak skomplikowane algorytmy, że przypominają łamigłówkę. W naszym żargonie nazywamy ją sudoku, ale personelowi nie jest do śmiechu – mówił Agata Sławin.

Nauczyciele, woźne, sekretarki, prokuratorzy

W rozmowie z TOK Fm lekarka z lubelskiego skarży się także na ciągłe zmiany w harmonogramie o dodawanie kolejnych grup uprawnionych do szczepień z dnia na dzień – np. pracowników sekretariatów czy woźnych w szkole, zaraz obok nauczycieli. Kolejną grupą, którą mają się zająć lekarze, są prokuratorzy.

Medycy twierdzą, że o części zmian dowiadują się z mediów lub oglądając konferencje prasowe rządu.

Harmonogram powinien być raz a dobrze ustalony, a nie ciągle zmieniany. Zza biurka w Warszawie łatwo się ad hoc wszystko zmienia, ale przecież szczepienia realizują ludzie, w konkretnych szpitalach i przychodniach. I to wymaga reorganizacji, zmian, a przy okazji powoduje nerwy i stres

– powiedziała lekarka, podkreślając, że zespoły szczepiące pacjentów zmagają się z brakami kadrowymi.

Jest jednak nadzieja: do programu mają dołączyć farmaceuci, którzy być może odciążą nieco zniechęconych kolegów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Doradzający rządowi lekarze zachęcają Polaków do szczepień
Francja czeka na decyzję Europejskiej Agencji Leków ws. rosyjskiej szczepionki?
Polski lekarz o rosyjskiej szczepionce: Okazuje się skuteczna, należy rozważyć negocjacje z Rosją
Tagi:
zdrowie, pandemia, koronawirus, szczepionka, lekarze, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz