04:38 15 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
11120
Subskrybuj nas na

Na Twitterze pokazało się ciekawe zestawienie. To dane z oświadczeń majątkowych parlamentarzystów. Pokazano, jakimi autami jeżdżą przedstawiciele poszczególnych klubów. Okazuje się, że promująca wolny rynek Konfederacja ma najmniej samochodów i są one tańsze niż te należące do polityków innych opcji.

Zestawienie, które opublikował twitterowy profil Sejm Watch, zostało sporządzone na podstawie danych z oświadczeń majątkowych parlamentarzystów za 2019 rok (na potrzeby projektu „Mam prawo wiedzieć” przeanalizowało je Stowarzyszenie 61). Co z niego wynika?

Z faktów, które nie podlegają dyskusji: nasi posłowie i senatorowie kochają markę Toyota. Najwięcej samochodów tej marki pojawiało się w oświadczeniach naszych wybrańców narodu. Na drugim miejscu jest Volkswagen, za nim na podium łapie się Ford, dalej czeska Skoda. Co ciekawe, dopiero na dalszych pozycjach zobaczymy BMW czy Mercedesy.

Z ciekawostek: w zestawieniu pojawiła się również kilka razy Dacia, jeden Ssangyong i jeden Pontiac (to własność posła Artura Dziambora z Konfederacji).

Posłowie i senatorowie jeżdżą w większości autami „młodymi” – mającymi do 10 lat. Zdarzają się jednak w Sejmie i Senacie koneserzy zabytków: wśród nich jest były minister zdrowia Łukasz Szumowski i jego Mercedes-Benz 220S z 1959 roku; a także poseł Marek Rutka z Wiosny, który ma dwa modele ambulansu, Nysę i Peugeota z lat 80.

Posiadaczem najdroższego z aut w całym zestawieniu jest lewicowiec i europarlamentarzysta Bogusław Liberadzki. Ma nowe BMW (model z 2019 roku).

Najmniej wart jest zaś Nissan Primera, który wykazał senator Jacek Bogucki z PiS.

W sumie do posiadania auta przyznało się w oświadczeniach 328 posłów, którzy w sumie mają 579 pojazdów. Najwięcej, bo 11, wykazał Grzegorz Gaża z PiS, za nim Adam Cyrański z KO z 7 autami, a także Wiesław Buż z Lewicy (5 aut).

A teraz garść danych, które należy przyjąć z przymrużeniem oka. W zestawieniu podano, że najdroższymi samochodami jeździ prospołeczna Lewica, zaś najtańszymi wolnorynkowa Konfederacja (wyliczono to na zasadzie mediany dla danego klubu, zliczając wartość aut).

To oczywiście dość zabawny smaczek, jednak nie należy się do niego przywiązywać – to po prostu meandry statystyki, które nie dowodzą tego, że klub Lewicy jest zamożniejszy od klubu Konfederacji.

Z zestawienia wynika, że naszym parlamentarzystom powodzi się dobrze, większość może pochwalić się posiadaniem auta, część zawyża średnią. Jednak zamiast podziału na kluby, prawdopodobnie lepszy wgląd mielibyśmy przy zaznaczeniu wieku posiadaczy aut, to zdecydowanie bardziej wiarygodny wyznacznik. Starsi parlamentarzyści mieli bowiem nieco więcej czasu, by zapewnić sobie droższe i bardziej prestiżowe auta niż ich początkujący koledzy. Niekoniecznie musi mieć to związek z tym, czy opowiadają się za odgórną regulacją gospodarki czy wolą dać poszaleć wolnemu rynkowi.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
Konfederacja, politycy, Sejm RP, rząd, Polska, samochód
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz