02:09 11 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
19612
Subskrybuj nas na

„Rozmawiamy o panu Gowinie i lękach Kaczyńskiego związanych z elastycznością pana Gowina, a blisko 50 tysięcy Polaków umarło na Covid-19” – oświadczył w TVN24 oburzony Donald Tusk. Zanim jednak udało nam się uwierzyć w bezinteresowną szczerość jego oburzenia – okazało się, że on także ma lęki, przy których rachunek ofiar okazuje się mało istotny.

„Dzisiaj słyszymy prognozy rządowe, że może być 20, 30, a nawet 50 tysięcy zachorowań dziennie” – mówił Tusk ze szczerą troską męża stanu, wznoszącego się ponad politycznymi gierkami. Kiedy jednak Grzegorz Kajdanowicz zapytał byłego premiera o to, czy warto pójść drogą Węgier i spróbować dostarczyć Polakom chińskie szczepionki – Donald Tusk natychmiast zaczął mówić o szczepionce rosyjskiej, o którą nikt go nie pytał.

Radio Jerewań i „The Lancet”

„Oczywiście, jeśli jest możliwość zakupu szczepionek, które mają jakiś taki elementarny atest, są przyjęte i ocenione jako skuteczne i bezpieczne przez powołane do tego agencje i fachowców, to wtedy oczywiście, jeśli to przyspieszy proces szczepienia Polaków, nie miałbym nic przeciwko temu...” – orzekł dość zawile były premier i nikt nie miał wątpliwości, że – niczym w dowcipach o Radiu Jerewań – „ale” musi nastąpić.

„Ale na razie tak nie jest; na razie rosyjska i chińska szczepionka nie są sprawdzone... Wiemy, jak dużo nieufności sama akcja szczepień wywołała tylko w Polsce, ale i wśród bardzo wielu Europejczyków” – z głębokim zatroskaniem mówił mąż stanu, dodając, że „nie jest przekonany, że dzisiaj Polacy byliby gotowi przyjąć chińską szczepionkę ze świadomością, że nikt nie zbadał jej skuteczności”... Uczciwie trzeba oddać Donaldowi Tuskowi, że w tym miejscu Sputnika V nie wymienił – co wskazuje, że stara się zachować banalny związek z faktami. Skuteczność pierwszej rosyjskiej szczepionki została zbadana – a efekt tych badań, na poziomie 91,6 proc., został opublikowany w jednym z najważniejszych pism medycznych na świecie, tygodniku „The Lancet”, i w zasadzie nikt go już nie podważa.

Osobiście ze szczególnym rozbawieniem przyglądam się zmianie tonu w najbardziej opiniotwórczych amerykańskich mediach. „Czy nie doceniliśmy rosyjskiej szczepionki” – zapytuje „Washington Post”, a „New York Times” wyraża niepokój:

Rosja oferuje eksport milionów dawek szczepionki, ale czy jest w stanie się je dostarczyć?

Pytanie może nie być pozbawione sensu, zważywszy, że obecnie ponad 50 krajów zamówiło 1,2 miliarda dawek rosyjskiej szczepionki – w tym wszystkie, poza Polską, kraje Grupy Wyszehradzkiej.

Cynizm i emocjonalna bliskość

Donald Tusk najwyraźniej to wie – ale nie powstrzymuje go to od zniechęcania Polaków do efektu pracy rosyjskich naukowców. Na jego korzyść odnotować należy, że nie ukrywa swojej motywacji: „Chiny i Rosja chcą wejść ze swoją szczepionką i z powodów politycznych – żeby w jakimś sensie podważyć reputację Unii Europejskiej i Europy jako takiej – ale też, żeby zawalczyć o rynki w przyszłości. Ja przestrzegam przed takim naiwnym podejściem do tych bardzo wyrachowanych i cynicznych graczy – mówię tutaj o władzach chińskich i rosyjskich”. W świecie Donalda Tuska naiwność jest oczywiście grzechem śmiertelnym – tak to bywa w gronie graczy cynicznych i wyrachowanych – ale jeśli ktoś tego nie dostrzega, były premier dorzuca zarzut jeszcze większego kalibru: „Wydaje mi się, że jest to próba naśladowania Orbána i niektórych polityków, którzy w Rosji i w Chinach widzą atrakcyjniejsze modele władzy i czują jakąś taką emocjonalną bliskość, a mają coraz większy dystans do Unii Europejskiej jako takiej, czy do nowej administracji amerykańskiej”...

Związek między tymi dwoma zagadnieniami zdaje się, przyznacie, nieco nieoczywisty. Jeśli szczepionka ma ponad 90 procent skuteczności – to działa tak samo na obrońców zachodnioeuropejskiej demokracji i wyznawców wschodniego autorytaryzmu; na zwolenników Trumpa i entuzjastów Bidena. Kiedy ktoś się dusi pod respiratorem – poglądy polityczne przestają mieć dla niego fundamentalne znaczenie. Nawet jeśli mają je dla rządzących Europą polityków, którzy zapewne sami są już bezpiecznie zaszczepieni.

Zgon i reputacja

To jest ten moment, w którym premiera Tuska chciałoby się zapytać: a co z 50 tysiącami Polaków, którzy zmarli na COVID? Co doradziłby tym dziesiątkom tysięcy, które zachorują każdego dnia trzeciej fali pandemii?

Być może ich lęk przed rosyjską obecnością na polskim rynku jest jednak nieco mniejszy niż przed śmiercią? Może wolą uniknąć ostrego śródmiąższowego zapalenia płuc – nawet kosztem podważenia reputacji Unii Europejskiej? Może uważają, że mgła mózgowa jest gorsza od „emocjonalnej bliskości” z Putinem i Jinpingiem?

Czy też może – zdaniem byłego premiera RP, byłego „prezydenta UE”, nieustającego idola PO – wolna od rosyjskich miazmatów czystość ideologiczna to coś, za co warto umierać?

Jeśli tak – to sugerowałabym, żeby Donald Tusk poszedł przodem. Europa dała mu tyle, że pora się odwdzięczyć.

Żeby zacytować nieśmiertelny song Borisa Viana: „A jeśli trzeba krwi, niech Pan wytoczy wpierw swą prezydencką krew na gorsu sztywną biel”...

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska otrzyma chińską szczepionkę? Prezydent Duda rozmawiał z Xi Jinpingiem
RZ: Ukraińscy lekarze wyrzucają szczepionki
Tusk ostrzega: Rosja i Chiny swoimi szczepionkami chcą podważyć reputację UE
Tagi:
polityka, Joe Biden, Donald Trump, Donald Tusk, USA, Chiny, Rosja, Polska, lekarz, leki, zdrowie, szczepionka, pandemia, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz