15:15 12 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
19524
Subskrybuj nas na

W połowie stycznia, wbrew rządowym zakazom, otworzył się w Warszawie pierwszy bar. Bar nazywa się Piw Paw. Śladem Piw Paw inni właściciele pubów zaczęli wychodzić z podziemia. Wczoraj policja najechała na ten lokal. Byłem tam w styczniu i byłem teraz.

Z punktu widzenia przepisów prawa zakazy są nielegalne. Nie mają umocowania w polskim prawie. Takie zakazy byłyby skuteczne, gdyby władza zdecydowała się wprowadzić stan wyjątkowy. Uparcie jednak nie chce tego robić, bo zwyczajnie ją na to nie stać. Stan wyjątkowy pozwalałby na zamykanie pubów, ale właścicielom tych i innych zamykanych interesów, państwo musiałoby zapłacić odszkodowania za poniesione przez nich straty. Płacić jednak nie chce.

Zakazy praktycznie od początku były łamane. Niczym w Stanach Zjednoczonych w czasach prohibicji wiele pubów przeniosło się do podziemia. Zwłaszcza w dużych miastach. W połowie stycznia na fali hasła strajku przedsiębiorców – Otwieramy! – właściciel sieci pubów Piw Paw, otworzył jeden z nich na ulicy Parkingowej, w samym centrum Warszawy. Podczas gdy ludzie wewnątrz pili piwo i się dobrze bawili, od pierwszego dnia do pubu próbowała wkroczyć policja. Była jednak skutecznie wypraszana, bo jak się okazało nie miała podstaw prawnych, by wejść na teren prywatny. Zadziałało „święte prawo własności prywatnej” i wynajęty przez właściciela prawnik.

Pub Piw Paw nie otworzył się tak po prostu

Oficjalnie nie sprzedawano w nim piwa, ale prowadzono… szkolenia dla barmanów. Nad barem nad półkami z alkoholem wisiał wielki napis – „materiały szkoleniowe”. Organizowane są tam prywatne imprezy i oficjalnie nie sprzedaje się tam alkoholu. Prawnik Piw Paw powiedział mi, że właściciel po prostu polewa gościom.

W międzyczasie właściciel nie zapłacił kolejnej raty za koncesje. Natychmiast zjawiły się odpowiednie służby, przede wszystkim sanepid w asyście policji. Skonfiskowano cały alkohol jaki był w pubie. Kilkunastu policjantów wynosiło go na zewnątrz, a w tle właściciel puszczał im z aparatury nagłaśniającej przebój powstały w czasie marszy Strajku Kobiet – „Wstydzi się ciebie cały kraj”. Komicznie wyglądało, gdy policjanci wynosili butelki z wódką i beczki z piwem, a w tym samym czasie z dystrybutora, nieskonfiskowany jeszcze alkohol właściciel nadal nalewał gościom. Odgrażał się przy tym, że jutro przywiezie nowy alkohol i zorganizuje nową imprezę. Przyszedłem na drugi dzień, by sprawdzić, czy to były tylko takie przechwałki. Nie, w lokalu otoczonym przez policję w najlepsze trwała impreza pod tytułem: Apokalipsa Zombie.

pub Piw Paw w Warszawie
Jarosław Augustyniak
Pub Piw Paw w Warszawie

Na ten lokal policja się uwzięła

Uwziął się też właściciel, który wyraźnie się z policją drażni, a państwo polskie nie działa. Kilka dni temu wojewoda mazowiecki, Konstanty Radziwiłł, raczył w jednym z wywiadów stwierdzić, że władze wiedzą o takim procederze, że lokale są otwierane pod różnymi przykrywkami. Doskonale jednak wiedząc, że działania rządu są bezprawne, oznajmił, że jak nie kijem to go pałką spróbują. W tym celu uruchomili różne służby i nasyłają różne kontrole na lokale, by je zamykać, bo są nieprzestrzegane przepisy pożarnicze, albo prawo budowlane.

W Warszawie jest wiele lokali, które działają pod przykrywką prywatnych imprez.

Na ulicy Mazowieckiej jeden lokal zmienił się w galerię obrazów. Ludzie przychodzą do „galerii”, a tam robią zrzutkę na piwo i piją je, nie zważając na ograniczenia. Właściciel przy wejściu robi gościom testy na covida. Gdy chcieli wejść policjanci, też chciał ich poddać testom. Ci odmówili i się wycofali. W innym znanym w Warszawie lokalu, Worku kości, otworzono bibliotekę. Ale tam akurat książki były zawsze. Tamtejsi klienci lubią sobie wypić, a potem coś przeczytać. Choćby i trzymając książkę do góry nogami. To też wystarczy. Nie są zbyt bezczelni w tym łamaniu przepisów, to i policja udaje, że ich nie widzi. Z kolei Miau Cafe, gdy nie dostało wsparcia od Polskiego Funduszu Rozwoju, wpadło na pomysł organizacji w swojej kawiarni „miejsca do pracy zdalnej”. Na profilu na Facebooku piszą:

Prowadzimy wynajem stolików do pracy zdalnej w tygodniu w godzinach 9:00-14:00. Koszt wynajęcia stolika to 40zł/2h. W cenę wliczona jest kawa/herbata + mała przekąska.

Inne rzeczy można już zamówić po wynajęciu tego stolika do zdalnej pracy.

Zakazy są łamane od początku pandemii

Po nalocie na Piw Paw, TVP odtrąbiła sukces władzy w zwalczaniu „nielegalnych” pubów. Na drugi dzień w Piw Paw ponownie ludzie się bawili. Władza wydaje się bezsilna.

Piw Paw funkcjonuje teraz jako Basen piwny. Nadal walczy o swoje istnienie. Byłem tam i zachęcam do obejrzenia mojej relacji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szczepienia w Polsce: odstępy między dawkami będą wydłużone
Anioł Pański po raz pierwszy z Iraku: papież w miastach zrujnowanych przez Państwo Islamskie
Skandal wokół IPN: „Nie ma miejsca dla hajlujących idiotów w naszej przestrzeni publicznej”
Miejsca publiczne zamknięte, spotkania zabronione, imprezy odwołane. Co się dzieje?
Uzasadnione przerwanie ciąży przed publikacją wyroku TK mogło być przestępstwem?
Tagi:
fundusz, polityka, Strajk Kobiet, piwo, bar, policja, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz