20:55 18 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
8333
Subskrybuj nas na

To, że ceny benzyny na stacjach rosną z dnia na dzień, zawdzięczamy największym graczom na światowym rynku wydobycia ropy. Rządzący w Polsce mogą oczywiście jakoś niwelować te nieszczęsne podwyżki przez zmniejszanie akcyzy na paliwa, ale przestańmy o tym marzyć.

Nie jest żadnym odkryciem, że te podwyżki wpłyną na wiele cen rynkowych – od marchewki po budownictwo. Ale to zbyt proste wytłumaczenie, dlaczego mamy coraz mniej w portfelach. Choć jeden z posłów rządzącej koalicji wyjaśnił to jasno: jeżeli zarabiamy więcej, to musimy więcej zapłacić za energię elektryczną. Ot taka logika...

Spory skok mandatów

Zupełnie bez związku z tą argumentacją inny poseł, tym razem opozycji lewicowej, wnioskuje o podniesienie wyceny mandatów za wykroczenia drogowe. Argumentacja jest prosta: kierowcy mają w nosie kwity, które policja wypisuje za przekroczenie prędkości. W 1997 roku, gdy wchodził nowy taryfikator, płaca minimalna była niższa niż najwyższy mandat. Dziś zarabiamy znacznie więcej, a mandaty są na tym samym niezmiennym poziomie. Czyli maksimum 500 zł, chyba że złamano wiele innych przepisów – to może być do tysiąca. Więc poseł proponuje: na początek dwa tysiące, a jak wykroczenie jest bardzo poważne – 4 tysiące. Na zdrowy rozum – coś w tym jest sensownego, bo rozpasanie kierowców (szczególnie młodych) budzi zaskoczenie nawet policji. Taki jeden motocyklista złapany na jeździe po mieście ponad 200 km na godzinę tłumaczył, że chciał wypróbować moc swojej maszyny po naprawie w warsztacie.

Ale jest tu haczyk, na który zwrócił uwagę przedstawiciel biura rzecznika praw obywatelskich. Przypomniał, że zmiany w trybie mandatowym dotkną nie tylko kierowców przekraczających prędkość, ale także osoby popełniające zupełnie inne wykroczenia, choćby uczestników pokojowych demonstracji i zgromadzeń. Prace na ten temat będą trwały w Sejmie.

Już nie w Sejmie, a w rządzie zapadnie decyzja o wzroście mandatów fiskusa. 14 tysięcy złotych zamiast niecałych 6 tys. zł. Tyle niedługo będzie wynosił mandat od urzędu skarbowego. Podwyżka mandatów została „ukryta” w nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym. Znalazł się tam bowiem zapis, który zwiększa kwotę mandatu z dwu – do pięciokrotności minimalnego wynagrodzenia. No ale przecież mamy ścigać nieuczciwych podatników... Dlatego fiskus, bez konieczności występowania do sądu będzie wymierzał monstrualne grzywny. Przedstawiciele organizacji małych i średnich przedsiębiorstw ostro protestują. – Zamiast wspierać i ratować te firmy w kryzysie urzędy skarbowe będą szukać dziury w całym i drenować finansowo – argumentują.

Cienko w budownictwie

Od początku roku dynamicznie rosną ceny styropianu, powszechnego materiału izolacyjnego. W styczniu zwiększyły się o 5 procent w porównaniu do grudnia 2020 roku. I nie zwalniają. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec podwyżek. Producenci zaczęli wprowadzać limity na dostawy. W lutym cena skoczyła o kolejne kilka procent. Wytwórcy styropianu jako winowajcę wskazują styren – to podstawowy materiał używany do produkcji styropianu. Jego cena wzrosła od początku roku aż o 30 procent – to najwyższa w historii świata skokowa podwyżka cen tego surowca. Przyczyną ma być czasowe zamknięcie kilku fabryk w USA i Niderlandach. Ale branżowi specjaliści nie pozostawiają złudzeń – styropian to wierzchołek góry lodowej. Wszyscy producenci materiałów budowlanych, jeśli jeszcze nie podnieśli cen, za chwilę to zrobią. Ceny okien i bram od połowy marca mogą być wyższe o nawet o10 procent.

Drożeje stal, cement i wapno (ponad 7 proc.), farby i lakiery, dachy, rynny, wszelkie instalacje, stolarka, płytki, właściwie prawie wszystko, co służy do wybudowania i wykończenia domu.

Jakby tego było mało prywatni inwestorzy muszą liczyć się także z obostrzeniami warunków technicznych regulujących maksymalne zapotrzebowanie domu na energię do ogrzewania, wentylację i przygotowanie ciepłej wody. Mówiąc prosto: ściany mają być dobrze ocieplone, okna i drzwi szczelne a wentylacja nowoczesna. Szacunkowy wzrost kosztów standardowej budowy dochodzi do dziesięciu, czyli przekracza 20 tysięcy złotych.

Drożeją też mieszkania, widać to choćby na przykładzie stolicy. Podczas gdy w trzecim kwartale 2020 roku wzrost średniej ceny za metr kwadratowy okazał się symboliczny, to już w ciągu kolejnych trzech miesięcy grubo przekroczył jeden procent. W rezultacie oznacza to wydatek dodatkowych kilku – kilkunastu tysięcy złotych za lokum. W ujęciu rocznym jest znacznie gorzej – wzrost ceny za metr przekracza 7 procent.

Psy, sanatoria, smartfony

Maksymalna stawka podatku od posiadania psa w tym roku wyniesie 130 zł 30 gr. To prawie o 5 zł więcej niż w roku ubiegłym. Padają pomysły, aby podobną daninę musieli płacić także opiekunowie mruczków. Choć podatek od posiadania psa nie jest w Polsce powszechny, a lokalny – to coraz więcej władz samorządowych decyduje się na jego wprowadzenie. A wzrosty mogą być dotkliwe – dla przykładu w Krakowie czy Szczecinie dotąd za czworonoga płaciło się tylko 50 zł rocznie. Naturalnie takie opłaty najbardziej zmartwią emerytów liczących każdy grosz.

Lecz to nie koniec ich kłopotów. Już ogłoszono, że zapłacą więcej za pobyt w uzdrowiskach. Podwyżki będą się wahać od 14 zł do blisko 59 zł za trzytygodniowy pobyt – w zależności czy to sezon wakacyjny, czy taki z gorszą pogodą. Rząd tłumaczy swoją decyzję rosnącymi cenami żywności i prądu. Niby chodzi tylko o niecałe cztery procent więcej, ale i tak w chudym portfelu ubędzie.

Ministerstwo Kultury przygotowuje wprowadzenie tzw. opłaty reprograficznej, obciążającej elektronikę: smartfony, laptopy, komputery, tablety, telewizory. Danina ta w wysokości 6 procent ma być doliczana do ceny sprzętu, a wpływy z niej mają zasilać organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi – czyli choćby ZAIKS. Szacunki wskazują, że po wprowadzeniu tego obciążenia ceny produktów elektronicznych mogą wzrosnąć od 300 do 600 zł. Według Eurostatu obecnie elektronika w Polsce jest najtańsza w Europie. Eksperci uważają, że po wprowadzeniu nowego podatku stanie się najdroższa...

Tylko dla porządku trochę statystyki. Inflacja w Polsce na początku 2021 r. wyniosła rekordowe 3,6 procent. To skutek coraz droższego prądu, benzyny, usług telekomunikacyjnych. W żadnym europejskim kraju ceny nie rosną szybciej. Najnowsze statystyki podane przez Eurostat: Polska z wynikiem 3,6 proc., Węgry 2,9 proc. i Czechy: 2,2 proc. – to trzy kraje, w których wzrost cen był w minionym miesiącu najszybszy. Na przeciwległym biegunie znalazła się Grecja, gdzie ceny spadły o rekordowe na tle innych krajów Unii Europejskiej – 2,4 proc. W całej UE inflacja wyniosła 1,2 proc., a w strefie euro jeszcze mniej, bo 0,9 proc.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ukraina: krytyczna sytuacja w energetyce jądrowej
Finlandia zrezygnuje z rosyjskiej energii elektrycznej?
Iran będzie produkować paliwo jądrowe razem z Rosją?
Tagi:
inflacja, Warszawa, energia elektryczna, sektor energetyczny, energetyka atomowa, zielona energia, energetyka, paliwo, ceny, cena, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz