18:14 14 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
6633
Subskrybuj nas na

Przypadek prezesa Orlenu Daniela Obajtka jest dość typowy dla kształtowania się polskich elit władzy. Do tego stopnia typowy, że właściwie kolejne publikacje skierowane przeciwko niemu w ostatnich tygodniach nie pokazują jakiegoś wyjątkowego zjawiska, a raczej regułę.

Chyba dlatego ci, którzy całą kampanią sterują, desperacko chwytają się już ostatecznego argumentu – rzekomego „zagrożenia rosyjskiego”.

Zestaw cech obowiązkowych

Daniel Obajtek to pewien model kariery we współczesnej Polsce. Obajtków są tysiące na różnych mniej lub bardziej eksponowanych stanowiskach publicznych. Można wręcz stwierdzić, że polska polityka Obajtkiem stoi. Nie chodzi tu przy tym o wykpiwany Pcim, którego wójtem był przez lata obecny prezes paliwowego giganta. Rzecz polega raczej na klasycznej drodze do zdobywania kolejnych partyjnych stanowisk i apanaży.

Obajtkowie imponują liderom wszystkich polskich partii politycznych mających jakiś wpływ na władzę i obsadę stanowisk. Jest kilka, w sumie bardzo prostych warunków, które muszą spełnić i cech, które muszą posiadać. Pierwsza z nich to bezwzględne posłuszeństwo i umiejętność wyczuwania trendów wewnątrzpartyjnej ewolucji. Trzeba wiedzieć, z kim trzymać. Trzeba też wiedzieć, kiedy warto się pokazać w taki sposób, by będąc szeregowym działaczem zostać zauważonym przez samego lidera lub jego najbliższe otoczenie.

Drugi to absolutna wolność od wszelkich stałych poglądów. One przeszkadzają, budzą wątpliwości. Zamiast nich lepiej operować kilkoma pustymi frazesami o „dobru Polski”, „patriotyzmie” i innymi sloganami z żelaznego repertuaru rządzącej opcji.

Po objęciu stanowiska z politycznej rekomendacji trzeba jeszcze bezwzględnie zatrudniać osoby wskazane przez partyjną centralę. I wspierać finansowo kolejne okołopartyjne inicjatywy. Jeśli stoi się na czele dużej spółki skarbu państwa, można jeszcze obficie przepłacać za reklamy umieszczane w prorządowych mediach, a w końcu obiecać własne wejście na rynek medialny. I to wystarczy, by zyskać sobie przychylność a nawet ciepłe uczucia tego czy innego prezesa.

Obajtek powiatowy i Obajtek wielkomiejski

Modelowa kariera w polskich partiach władzy oczywiście bywa nieco odmienna, w zależności od profilu ugrupowania. Trzeba wiedzieć, że w Platformie Obywatelskiej wójt Pcimia miałby niewielkie szanse na oszałamiające sukcesy. W Prawie i Sprawiedliwości równie niewielkie byłyby szanse kogoś, kto pochodzi z wielkiej aglomeracji miejskiej. To już kwestia określonego profilu społecznego polskich elit politycznych. PiS, jak pokazuje praktyka ostatnich lat władzy, jest ugrupowaniem zrzeszającym przedstawicieli elit Polski powiatowej i gminnej.

Warto przy tym zaznaczyć, że chodzi właśnie o lokalne elity a czasem kliki, i nie ma to nic wspólnego z dowartościowaniem niedoreprezentowanej przez lata polskiej prowincji. O ile PO sięgała raczej po kadry wielkomiejskie, o tyle partia Jarosława Kaczyńskiego bazuje na wiejskich i małomiasteczkowych bossach, ludziach dość wpływowych i zakotwiczonych w miejscowych układach władzy.

Młody, utalentowany i pochodzący z małej miejscowości absolwent odbytych kosztem wielkich wyrzeczeń studiów raczej nie miałby w PiS wielkich szans na przebicie się. Za to Obajtek, który na studia nie miał zbyt wiele czasu, pochłonięty lokalną polityką, nadaje się na aktywistę jak najbardziej. Studia zawsze przecież można dorobić po latach na którejś z zaprzyjaźnionych prywatnych uczelni. Czasem wręcz trzeba, bo jednak wypada je ukończyć, by objąć synekurę prezesa państwowego koncernu.

Cios „rosyjskim zagrożeniem”

Ataki na Daniela Obajtka dotyczą więc tak naprawdę spraw, które są bardzo typowe i powszechne na każdym poziomie polskich układów władzy. Większość przedstawicieli polskich elit związana była w pewnym okresie swojego życia z różnego rodzaju przedsięwzięciami biznesowymi. Większość z nich uczestniczyła i uczestniczy w tworzeniu lokalnych ekosystemów na pograniczu polityki, administracji, mediów, biznesu i Kościoła.

Niemal wszyscy posługują się na co dzień językiem, który usłyszeć można na nagraniach rozmów obecnego prezesa Orlenu. Każdy z nich paść może w pewnym momencie ofiarą szantażu i nagonki w związku z tym, kim tak naprawdę jest.

Nic to jednak nie zmieni. Tacy ludzie nadal stanowić będą trzon polskiej polityki, niezależnie od wyniku wyborów. Obajtek żadnym wyjątkiem nie jest. Najzwyczajniej w świecie ktoś (opozycja?, biznes?, rządowi i partyjni koledzy?) zdecydował się na atak akurat na niego.

Skoro atak ten nie poskutkował, bo Polacy w przeważającej mierze zdają sobie sprawę, jakie są polskie elity, postanowiono zatem wytoczyć działa cięższego kalibru niż knajacki język byłego wójta Pcimia. W związku z planowaną fuzją Orlenu i Lotosu sięgnięto – a jakże – po „rosyjskie zagrożenie”. Opozycja uznała, że w związku z warunkami fuzji narzuconymi przez Komisję Europejską część polskiego sektora paliwowego trafić może we władanie rosyjskich udziałowców.

Obajtek nie pozostaje dłużny, oskarżając swoich przeciwników o realizację „scenariusza pisanego cyrylicą”. W ten sposób poważna dyskusja o kształcie polskich elit, która mogła rozwinąć się na marginesie „sprawy” Obajtka, zeszła na dalszy plan. Przykryły ją opary absurdu, w których oponenci okładają się z gracją pojedynku na cepy zarzutami o sprzyjanie interesom Rosji.

Tylko ten zarzut brzmi bowiem w ustach polskiej klasy politycznej dostatecznie, śmiertelnie wręcz poważnie. Przedstawiciele tej klasy wszyscy są zbiorowym Obajtkiem, choć pełni świętego oburzenia boją się do tego przyznać.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Taśmy Obajtka. Suski reaguje na ostre słowa Tuska: To zazdrość
Ujawniono „taśmy Obajtka”. Tajemnice szefa Orlenu
Daniel Obajtek: Takie sytuacje, jak na Białorusi, Polsce nie grożą
Tagi:
opozycja, media, publikacja, PiS, gospodarka, Polska, Orlen
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz